Bądź mniejszością, masz szansę przeżyć nietknięta dyskryminacją.

Fundacja – pozarządowa, co w kontekście badania ubocznych efektów nauczania religii w państwowych szkołach wydaje się oczywiste – sprawdziła, ile racji miały nieśmiałe głosy w roku 1990 sugerujące, iż wprowadzenie katechezy do podstawówek i liceów może się skończyć szykanowaniem uczniów niezainteresowanych rozwijaniem religijności. Dużo racji miały. Oto smaczki wyłowione przez Wyborczą: choć 10% małopolskich uczniów nie uczęszcza na zajęcia religijne, tylko siedemnaście placówek (na przeszło cztery i pół tysiąca!) organizuje im alternatywnie lekcje etyki, wyniosłym milczeniem pomijając ustawę, nakazującą stworzenie takich zajęć, gdy będzie minimum siedmioro chętnych, lub dla mniejszych grupek – powołanie międzyszkolnych klas etyki. Ha, ha, ustawa. Ha, ha, etyka. Siedzą więc ci ateiści lub innowiercy w bibliotekach, świetlicach lub na podłodze w szkolnym korytarzu. Niech znają swoje miejsce. Lepiej by dla nich siedzieć cicho, bo zawsze mogą spotkać się z ostrym jak brzytwa dowcipem katechety:

 „Do klasy przyszła uczennica, która nie uczestniczyła w lekcji religii i spędzała ją w świetlicy. Ksiądz przy całej klasie zaczął z nią dyskutować. »A ty masz Pana Jezusa w sercu? A gdzie się ochrzciłaś? W basenie? « – i zaczął ją tak wyśmiewać przy całej klasie” – czytamy w raporcie.

Co jest samo w sobie doskonałe, bo taka uczennica ma szalone możliwości reakcji: pan ksiądz, dzięki konkordatowi i połączonym staraniom kurii i kuratiorium, jest reprezentantem szkolnej władzy, a kiedy władza żartuje, nie należy wykazywać braku dystansu do siebie i niezbędnego poczucia humoru. Oczywiście, odcięcie się panu księdzu byłoby rozumiane słusznie jako bezczelność niedouczonej a rozwydrzonej smarkatej (znamy ten fachowy termin z doskonałych źródeł, choćby od samego profesora Legutki) oraz bezczelność i bluźniercze szyderstwo z uczuć religijnych. To się rozumie samo.

Nie sądźmy, że niepobożne dziecko w małopolskiej szkole musi chować się tylko przed księdzem:

„Pani postanowiła, że córka, która ma duże zdolności aktorskie, będzie grała w jasełkach Matkę Boską. I wtedy matka jednego dziecka powiedziała do nauczycielki przy innych dzieciach: »Jak ona może grać Matkę Boską, jak ona w Boga nie wierzy? «, (…) potem zostało w to wkręconych wiele rodziców” – czytamy w raporcie. Nauczycielka szkoły podstawowej w Krakowie uległa presji i odebrała dziewczynce rolę.

Rodzice i nauczyciele są już wdrożeni w przestrzeganie ustawy o wolności religijnej. Jakby ktoś nie wiedział, brzmi ona tak: wolno ci być katolikiem.

Żeby nie było, że raport jest ponury i jednoznacznie źle ocenia skutki edukacji katechetycznej dla tych, co nie zostali łaską wiary objęci, są też kontrprzykłady: oto dobra bibliotekarka przywozi z własnej pielgrzymki do Ziemi Świętej czekoladowe łakocie do gry w drejdla dla dziecka, które wysiadywało u niej w czytelni podczas lekcji religii. Pointa z relacji matki tego dziecka:

 Córka nigdy nie spotkała się z niezręcznymi sytuacjami ani ze strony katechety, ani nauczycieli, ani dzieci

Skupmy się nad tym wyznaniem, to fenomenalne. Nie, serio, skupmy się. Jeszcze raz:

Córka nigdy nie spotkała się z niezręcznymi sytuacjami ani ze strony katechety, ani nauczycieli, ani dzieci

Tak, to jest pozytywny przykład w raporcie. Pozytywny przykład mówi, że dziecko niekatolickie w polskiej szkole nie zostało pobite ani szykanowane, a władza pozwoliła jej żyć i się nie wtrącała. Proszę się tym nadelektować, to jest doskonałe podsumowanie ostatnich dwudziestu lat: oto po wprowadzeniu religii do szkół, a ocen z tejże na świadectwa, co prawda nadal są dzieci, które od tego szczęścia się wymigują, ale da się wśród nich znaleźć i takie, które z tego powodu nie spotkało jeszcze nic złego.

Na szczęście, jest Gazeta Wyborcza, która jest pismem lewicującym (spytajcie polską prawicę!) lub wręcz lewackim czy otwarcie komunistycznym i antyreligijnym (spytajcie polską prawicę ultra). Wyborcza na szczęście nie pozostawia sprawy bez komentarza czy pointy. Wyborcza idzie tropem raportu i o jego smętnych wynikach biegnie rozmawiać… z księdzem.

Pozwólmy sobie pofantazjować, co krakowski ksiądz z kurii metropolitalnej może na zarzuty z raportu odeprzeć. Może wyraził zażenowanie poziomem księży oddelegowanych do szkół? Może zwrócił uwagę na niedostateczny nadzór nad ich działaniami, na nieprzygotowanie dydaktyczne, lub nadmierną samowolę? Może wyraził potrzebę konsultacji ekumenicznych bądź po prostu, zwykłej uprzejmości dla tej mniejszości nieobjętej łaską wiary?

Dobrze, już możemy przestać się śmiać i przejść do tego kuriozalnego wywiadu.

Ksiądz Wilk otóż stosuje doskonałe techniki obrony raportu.

Dzieci siedzą na korytarzach podczas lekcji religii? A powinny w klasie, z innymi katechizowanymi. Że to nie ich religia? Nie szkodzi, TU JEST POLSKA, TU TRZEBA ZNAĆ KATOLICYZM. Że dzieci niewierzące nie dostaną dobrych ocen z modlitw i mszy? To niech się postarają bardziej, zaangażują w wolontariat.

On. To. Naprawdę. Powiedział.

Gazeta, nasz wspaniały reprezentant i obrońca uciśnionych bohatersko wystękuje nieśmiałe pytanko, czy może jednak wszelako i aczkolwiek przesunąć te lekcje, żeby odbywały się pierwsze lub ostatnie, to nie będzie problemu z niechodzącymi. Ksiądz ma na to zdumiewająco szczerą ripostę: jest to niedopuszczalne, bo wówczas więcej owieczek ulegnie pokusie i umknie od tego dobrodziejstwa. Ksiądz może tak bezpośrednio rąbnąć, bo wie, że kuratorium go grzecznie w tej kwestii posłucha, bo kuratorium jest państwowe, czyli bogobojne, a raport prywatny.

Tak, jest tego więcej. Nasza dzielna Wyborcza pyta, co z tą dziewczynką, którą ksiądz publicznie wyszydzał pytając o chrzest w basenie. Na pewno nie wiedzieliście, że to nie były drwiny a dydaktyczna wstawka informująca o liturgii innych wyznań. Poważnie –

– Zastanawiam się nad intencją jego wypowiedzi. Może chciał przez nią opowiedzieć uczniom, jak wygląda chrzest w innych wyznaniach, nie przez polanie głowy wodą na znak chrztu, ale zanurzenie. Być może nie miał nic złego na myśli.

Och, zatem tak wygląda religioznawstwo, na które mają chodzić wszyscy, wierzący i niewierzący, bo zdobędą te fundamenty kultury, na których, prawda, spoczywa dzisiejsza Europa.

Streszczę ten dokument, żebyście sami nie musieli: dyskryminacja niewierzącej uczennicy, która z powodu połączonych szykan rodzicielskich i nauczycielskich wyleciała ze szkolnych jasełek, nie miała nic wspólnego z religijnym podłożem konfliktu, lecz z zawiścią. Wszelkie niedociągnięcia są zupełnie sporadyczne i rozdmuchane, ksiądz Wilk wie, bo żadna z owieczek mu się do kurii nie poskarżyła (doprawdy, w seminariach musi być wydział powiększania wyobraźni, bo ja mimo wysiłku nie widzę ateistów, biegnących do kurii w kwestii księdza ze szkoły ich dziecka. Skarżących się w kuratorium – prędzej. No ale widocznie ksiądz Wilk ma zdrowo ustawioną hierarchię instytucji i wie, że kuratorium mu przecież takiej przykrości nie zrobi i nie zacznie jakichś postępowań ani wyjaśnień. Choćby dlatego, że księża i katecheci nijak temu kuratorium nie podlegają). W ogóle, zdaniem kuriokuratorium, dyskryminacja niewierzących i innowierców nie istnieje w Małopolsce, a jeśli już ktoś się uprze maniacko i twierdzi inaczej, to ów incydent z pewnością wynika wyłącznie z braku manier u dyskryminujących, a nie z jakichś fundamentalnych podstaw, jak połączenie tronu z ołtarzem, pardon, władzy szkolnej z religijną. Jak msze otwierające rok szkolny. Jak rekolekcje zwalniające z lekcji cywilnych (matematyka osobliwie nie zwalnia z religii). Jak ksiądz w radzie pedagogicznej. Jak ocena z religii na świadectwie. To są fakty zupełnie oderwane od tego, o czym czytamy w raporcie.

Ksiądz Wilk mówi jak mówi, możemy zatrząść się w furii i podziwie dla jego tupetu i potęgi wyparcia, oraz niewątpliwej reklamy instytucji Kościoła Panującego. Natomiast Gazeta Wyborcza, która zamiast docisnąć rozmówcę, zadaje pokorne pytanka na kolanach, rozczarowuje zupełnie. Gazeta Wyborcza, uderzająca po komentarz do księdza, zamiast kuratorium, zamiast do ministerstwa edukacji, zamiast do rodziców dzieci z raportu – idzie zgodnie z prądem: Katolicyzm tak, wypaczenia nie. Dwadzieścia lat temu przynajmniej puszczała sensowne głosy przeciw wprowadzeniu katechezy do szkół. Teraz pozwala się wypowiedzieć w sprawie dyskryminacji niewierzących – księdzu, zwierzchnikowi katechetów szykanujących innowierców w Małopolsce.

Brawo, Gazeto.

Masz prawdziwe jaja.

Święcone.

Advertisements

19 thoughts on “Bądź mniejszością, masz szansę przeżyć nietknięta dyskryminacją.

  1. Te czekoladowe drejdle to mnie trochę ten. Nie jestem do końca pewien, czy to brak dyskryminacji, wygląda trochę na well-intentioned antysemityzm? „Jak nie chodzi na religię, to pewnie Żydówka, dam jej coś, co Żydzi lubią”.

  2. Ja bym tu była łagodniejsza, bo primo: artykuł nie dostarcza wiedzy o wyznaniu tego dziecka, więc mogło być faktycznie żydem/żydówką, a wtedy ten prezent brzmi całkiem życzliwie. Secundo: co miała dziecku przywieźć z Izraela? Drzazgi z krzyża? Czekoladowe cukierki brzmią nieźle, plus dają ciekawostkę kulturową. Ja bym ich nie demonizowała, chłopaki, to taka wieża Eiffle’a przywieziona z Paryża, tyle że nie wieża i z czekolady.

  3. Przypomina mi to dwie sytuacje tym razem z Podlasia.

    Jedna całkiem niedawna pojawienie się w szkołach plakatu – RTG ciąży z widoczną koroną na głowie dziecka z napisem „Wkrótce przyjdzie”. Ktoś wyraził sprzeciw poprzez dopisek na temat lepszego wydawania pieniędzy. W tym czasie pojawił się list kurii obok z wyjaśnieniem czemu tak.
    Nie ma co ukrywać jakoś specjalnie nie zmienia nic ten plakat ani list, ale za to ewidentnie pokazuje podległość szkół wobec kurii.

    Drugi przykład to przygotowanie do życia w rodzinie. Nauczycielka podczas lekcji mówi, że bycie gejem to zboczenie, perwersja i zło. Wtóruje jej uczeń zabić ich wszystkich.
    Jedyny sprzeciw stawia jeden z uczniów próbujący polemizować z Panią za co zostają do szkoły wezwani jego rodzice.

  4. Korekta obywatelska: Pierwszy link w tekście jest zepsuty. Nadmiarowe http.
    A co do rozmowy z księdzem, to nasuwa się skojarzenie: „My potrzebujemy i tych, co chcą i tych, co nie chcą” (Nadszyszkownik Kilkujadek).

  5. @naima
    „Ja bym ich nie demonizowała”

    Nie mówię, że to koniecznie antysemickie, tylko że trochę zatrąca i szkoda, że nie jest to dokładniej zgłębione.

  6. @Meejin:
    dzięki za rewolucyjną czujność, link naprawiony.

    @czescjacek:
    z artykułu nie wynika, więc wolę nie dopisywać na siłę antysemickiego kontekstu, bo go totalnie tu nie wyczuwam, czytam to jak historyjkę o przywiezieniu z zagranicy pamiątki charakterystycznej dla odwiedzanego kraju.

  7. „Drugi przykład to przygotowanie do życia w rodzinie. Nauczycielka podczas lekcji mówi, że bycie gejem to zboczenie, perwersja i zło. Wtóruje jej uczeń zabić ich wszystkich.
    Jedyny sprzeciw stawia jeden z uczniów próbujący polemizować z Panią za co zostają do szkoły wezwani jego rodzice.”

    No ale to przecież jest po linii Stolicy Apostolskiej:

    http://thenewcivilrightsmovement.com/pope-benedict-blesses-top-lawmaker-pushing-ugandas-kill-the-gays-bill/politics/2012/12/13/56277

  8. @pawos56
    jezusmarian…, a na religii wzywanie do mordu jest ok? Czytaliście podlinkowane info?

  9. @dupa666
    Tego nie powiedziałem, ale w religii nihil novi. Tylko mówię, że piernik do wiatraka się nijak nie ma – świecka nauczycielka ucząca świeckiego przedmiotu w świerckiej szkole.

    Z drugiej strony nasz na Watykan jest tyle co żaden. A na to co dzieje się wokół nas, a także w edukacji z pewnością jakiś jest.

    FYI nie czytałem, bo sprawę znam z innych źródeł.

  10. @Jiima Arunsone
    Dziwne w moim podręczniku z j. polskiego nie było, aż takich treści nie było, wręcz powiedziałbym, że całkiem niezły (choć to nie były wyżyny neutralności myślowej, ale nie ma przesadzać co do skrajności). Edukację licealina ukończyłem jakieś 5 lat temu. Wydaje się, więc to kwestia wyboru podręcznika.

  11. Bardzo mądry artykuł. W drugiej klasie liceum zrezygnowałam z lekcji religii wraz ze zmianą katechetki na taką, która wymagała. Jakieś sprawdziany, odpytywanie z modlitw… Do tej pory oglądaliśmy na religii filmy i prowadzilismy luźne dyskusje. Za mną zrezygnowało około dziesięciu osób. Zostało zorganizowane spotkanie razem z wychowawczynię pod tytułem „dlaczego nie chodzimy na lekcje religii” – każdy uczeń był o to indywidualnie pytany na forum publicznym. To tak odnośnie tego, że można się wypisać bez żadnych konsekwencji. Teraz myśląc o swoich przyszłych dzieciach zastanawiam się, czy już nie czas zacząć jakieś działania mające na celu usunięcie religii ze szkół, bo to jest po prostu złe i krzywdzące.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s