Okna życia niechcianego

Ta notka pojawiła się pierwotnie na G+ jako emocjonalna reakcja na artykuł w Polityce: http://www.polityka.pl/spoleczenstwo/artykuly/1531801,2,okna-zycia—porazka-panstwa.read#ixzz2C0Vqp4Lm

W dyskusji o legalności aborcji jej przeciwnicy głośno wrzeszczą, że skoro matka (do tego zaraz wrócę) koniecznie nie chce dziecka (choć przecież każda tuż po zapłodnieniu powinna od razu rozpływać się w uśmiechach i entuzjastycznie haftować wyprawkę), to przecież może je oddać do adopcji, chocby anonimowo, w oknie życia. Okazuje się, że przez sześć lat, od 2006, skorzystało z tego aż czterdzieścioro dzieci. CZTERDZIEŚCIORO w sześć lat.
Czy to pokazuje skalę niechcianych dzieci w Polsce? Dla porównania – prasa pisała o przynajmniej dwudziestu przypadkach dzieciobójstw w tym samym okresie, mówię wyłącznie o bardzo głośnych sprawach.
Rozwiązanie fasadowe, jakim są te okna życia, to temat z Polityki. Autorka poświęca cały jeden akapit wątpliwościom odnośnie odpowiedzialności rodzicielskiej ojca. Zdaje się, że mentalnie wciąż w Polsce płody pojawiają się macicach samoistnie i bez udziału kogokolwiek z zewnątrz. Ojcowie w kwestii dzieci niechcianych nie istnieją, ciężar decyzji, brzemię odpowiedzialności i społecznego piętna spoczywa na kobiecie. To matki podrzucają niemowlęta do okienek przy szpitalu lub przy kościelnej instytucji. (Śliczny passus o kobietach rzekomo podrzucających owoce niewierności, pokazuje jak naturalna w odbiorze społecznym jest kompletna i całkowita odpowiedzialność i samotność kobiety wobec niechcianej ciąży. Ojcowie niechcianych ciąż w ogóle praktycznie nie zaistnieli w tym publicznym dyskursie).
Dodatkowo, o czym artykuł nie wspomina, w przeciwieństwie do sytuacji noworodka, którego matka zrzeka się praw tuż po urodzeniu, jeszcze w szpitalu, sytuacja podrzuconego w okienku jest dużo gorsza. Do adopcji może trafić dopiero po ustaleniu, a raczej – przydzieleniu mu – przez sąd rodzinny nowej tożsamości oraz po fiasku poszukiwań biologicznej rodziny. Ta procedura w przypadku dziecka zostawionego w okienku trwa dłużej i sprawia, że niemowlę traci bezcenny czas na pobyt w instytucjach zamiast w nowej rodzinie adopcyjnej.
Wstrząsający jest ten fragment artykułu z Polityki:
Przepis o bezkarności dorosłych, podrzucających anonimowo dzieci, pozostał w mocy do dziś. Rodzice nie podlegają karze, jeśli ich zachowanie nie ma znamion przestępstwa, tzn. zostawiają dziecko do lat 15 w miejscu, w którym może uzyskać natychmiastową opiekę od innych osób lub instytucji. Zostawienie w oknie to w istocie opuszczenie dziecka, a nie porzucenie, co w rozumieniu artykułu 210 kk grozi karą więzienia do trzech lat.
Prawnicy podkreślają, że nie jest jasno sprecyzowane, czy bezkarność dotyczy tylko matki, czy również ojca, i czy jej decyzja jest „legalna” bez jego zgody. Nie wiadomo, czy bezkarna pozostaje osoba, którą o zostawienie w oknie poprosi matka dziecka

Tu ujawnia się powód największego oburzenia – promowane przez naszą prawicę prolajferskie rozwiązanie problemu niechcianych ciąż to w rzeczywistości namawianie do wykorzystania luk w prawie. Skoro policja zaraz po wsadzeniu dziecka w święte okienko rusza na poszukiwanie matki, a prawnicy wymachują kodeksem karnym, to widać od razu, że rozwiązanie sugerowane przez prawicę po pierwsze, nie doczekało się przyzwoitego unormowania prawnego (przez sześć lat!), po drugie, jest rozwiązaniem skrajnie niekorzystnym dla matki (jeśli zostanie złapana), bardzo niekorzystnym dla dziecka (bez dodatkowych warunków), i wymusza na matce zachowania niezdrowe i ryzykowne, ale dające nadzieję zachowania anonimowości (przechodzenie ciąży i porodu poza systemem, unikanie lekarzy i szpitali etc). Dzieje się tak, bo w naszym publicznym dyskursie kobieta w niechcianej ciąży w błyskawicznym tempie zmienia się w matkę, a matka ma poetycki, bogoojczyźniany i społecznie wymuszony obowiązek trwać przy swoim dziecku bez względu na swoją sytuację, pragnienia i możliwości. Matka zrzekająca się dziecka lub porzucająca je w okienku życia staje się tematem na nagłówki Faktu czy Super Ekspressu, wyrodnym potworem i wyrzutkiem społeczeństwa, choć od początku głośno przeciw temu macierzyństwu krzyczała. To jest pozycja, w której nie można nie przegrać, chwila, w której zachodzisz w ciążę, to chwila, w której przegrywasz.

Ta strategia wpychająca kobietę w lose-lose situation świadczy źle zarówno o inteligencji środowisk formalnie zatroskanych o dobrostan polskich ciąż (co znowu nie jest takim wielkim odkryciem), a przy okazji demaskuje rzeczywiste intencje prawicy: nie jest to troska o dobrostan płodu, zdrową ciążę ani szczęśliwe powitanie na świecie dziecka, jest wyłącznie powierzchowne i formalne odfajkowanie walki z grzechem i kontrola niesakramentalnie przeżywanej seksualności Polek.

Advertisements

8 thoughts on “Okna życia niechcianego

  1. Dzieci są od tego, by ociec był dumny i baba siedziała w domu, zamiast roboty szukać czy inne durne fanaberie wyprawiać. A niechciana ciąża to kara za puszczalstwo, chciane lub niechciane (w końcu gwałt to tylko seks z zaskoczenia). W końcu Tu Jest Polska, pod tym znakiem i w ogóle. Dziecko nie jest problemem ojca, ociec jest po to, by z syna być dumnym, a córkę dobrze za mąż wydać.

    Wiek XXI się w Polsze jeszcze przecież nie zaczął, ideałem jest II RP i jej dyktator z sumiastym wąsem. Cieszmy się, że jeszcze nikt sobie o ustawie celibatowej nie przypomniał. Choć pewnie ci z Agrykoli w końcu sobie przypomną, jak już obalą system i skończą im się komuniści do wieszania (a ostatnim pewnie będzie pewien niskiego wzrostu polityk, za peany na cześć Lenina w magisterce)

  2. [i]Przepis o bezkarności dorosłych, podrzucających anonimowo dzieci, pozostał w mocy do dziś. [/i]

    Nawet tego nie mogli napisać poprawnie. Nie ma takiego przepisu. (a może tylko ja o nim nie wiem?)

  3. Gammon, a jak w takim razie brzmią przepisy odnośnie podkładania dzieci w okienku? Policja słusznie tropi podrzucających? Co podrzucającemu/podrzucającej grozi przy złapaniu i czy prawo różnicuje: matka/osoby inne?
    Przyznam, że nie robiłam researchu, tylko oparłam się na artykule z Polityki, ale skoro mówisz, że powszechny upadek prasy papierowej…

  4. OIMW nie istnieją żadne specjalne przepisy, jest kryminalizacja porzucenia małoletniego (w k.k.), jest obowiązek wykonywania władzy rodzicielskiej jak tego wymaga dobro małoletniego.

    A może istnieją, tylko ja nic nie wiem? 8-o

  5. Dzięki za linka, Szpro. Fajnie wiedzieć, że nie tylko nasza prawica wprowadza rozwiązania ideologicznie słuszne nie oglądając się na ich umocowanie prawne czy dalsze niż jedna msza konsekwencje.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s