Etycy i esteci

W mediach wezbrała powszechna  wyrozumiałość i wystąpiła z brzegów. Specjaliści w różnym wieku na wyprzódki lecą tłumaczyć, że co prawda Polański zrobił brzydko, ale z różnych powodów nie powinniśmy być Katonami i mówić mu przykrości.

Bieżąca ścieżka obrony wiedzie nieco mniej obrzydliwą trasą niż parę lat temu, kiedy to kolega po fachu rechotał, że nie można przecież zgwałcić prostytutki (Zanussi, wstań) a koleżanka (Stalińska, o tobie mowa) mu basowała, uprawiając victim blaming aż świstało. Engelking co prawda ma wstrząsającą refleksję, że skoro ofiara nie była dziewicą, to co to za gwałt. Tu oczywiście miałabym pytanie, czy jakby kto upił/ućpał dorosłego i – jak sądzę – niedziewiczego Engelkinga i odbył z nim stosunek analny wbrew woli, to pan pisarz nadal byłby taki pewny, że to nie gwałt i nie ma o czym mówić; no, ale nie jestem z zawodu etyczką, więc nie będę sugerować tak wyuzdanych eksperymentów myślowych.

Wracając do naszych tytanów i tytanic wyrozumiałości. Do tkliwego wybaczania skłaniają ich trzy okoliczności:

  • wyjątkowy dorobek artystyczny Polańskiego
  • publiczna deklaracja ofiary gwałtu, że przebacza sprawcy
  • upływ czasu, wskazujący na przedawnienie

Pierwszy argument jest tak kompletnie od czapy, że aż nie wiem, jak może przechodzić przez usta i klawiaturę zawodowcom (Środa ma kwity na bycie etyczką, ba, powołuje się na nie w swoim kuriozalnym felietonie). Twórczość Polańskiego ma się nijak do jego postępku, bo nie twórczością gwałcił trzynastolatkę w swoim jacuzzi. Jeśli Środa przedkłada wyżej filmy Polańskiego nad służbowe kreacje czy wyczyny oratorskie Wesołowskiego, to oczywiście kwestia jej wrażeń estetycznych, ale wywodzenie z tego skutków prawnych czy moralnych w kwestii zupełnie niezwiązanej z uprawianą przez obu panów sztuką czy pracą jest totalnym nadużyciem. Pol Pot nie byłby ani odrobinę mniejszym zbrodniarzem, gdyby przy rzeziach Kambodży grał wirtuozersko na flecie. Literacka wartość pamiętników czy biegłość zawodowa prawniczych publikacji nie rzutuje na opinię o pozostałych dokonaniach Hansa Franka. I tak dalej, bo dojechaliśmy do Godwina.

Co do kuriozalnego stwierdzenia, iż:

O „przypadku Polańskiego” nie mam jednoznacznej opinii. Jako osoba prywatna i lubiąca jego filmy uważam, że trzeba dać mu spokój; jako osoba szanująca prawo jestem za ekstradycją; jako etyk uznaję, że przebaczenie ofiary wymazuje winę sprawcy. Reszta powinna być sprawą jego własnego sumienia.

(Środa dixit), nie jest ono w niczym lepsze od salomonowego prawdopośrodkizmu Engelkinga:
Czy jest z tej matni jakiekolwiek uczciwe wyjście? Jest uczciwsze od innych, czyli umycie rąk. Umycie rąk, które oznacza stwierdzenie: jest źle, że Roman Polański nie trafił do więzienia za swój czyn, ale tak naprawdę, to ten czyn niewiele mnie obchodzi – także dlatego, że nie jestem i nie zamierzam być jego sędzią, a uznaję Polańskiego za jednego z najważniejszych reżyserów, więc wygodniej mi nie osądzać. Gorzej – czytaj: mniej wygodnie – by było, gdyby Roman Polański do więzienia za swój czyn trafił. Dlatego lepiej nie optować za ślepym, mechanicznym działaniem wymiaru sprawiedliwości – i zamieść sprawę pod dywan, zdając sobie sprawę z własnej klęski. Jest to najlepsze ze wszystkich złych rozwiązań.
Otóż, Samantha Geimer może przebaczać wyłącznie w swoim imieniu. To nad nią znęcał się trzydzieści lat temu Polański, to ją przesłuchiwali – według najlepszych technik oskarżania ofiary – amerykańscy policjanci i prawnicy, to z jej przeżyć wiele gazet zrobiło sobie materiał na pierwsze strony i to o jej prowadzeniu po trzydziestu latach tak swobodnie rozprawia felietonista polskiego portalu. Geimer ma prawo mieć dość cyrku wokół siebie, ma prawo chcieć lub nie chcieć procesu i dojrzeć do wybaczenia sprawcy lub po prostu odpuścić. Środa ochoczo podpinająca się pod tę deklarację przebaczenia jest dla mnie powodem do zażenowania. Etyczne wymazanie winy może tu następować w odczuciu Geimer, natomiast ci, których tyłek nie ucierpiał, niech się tak rączo nie podwieszają ze swoim rozgrzeszaniem i anulowaniem winy. Zwłaszcza, że deklaracje o wybaczeniu mogą płynąć z różnych pobudek, również z zamęczenia ofiary przez różnych medialnych ekspertów od oceny jej działań i głębi jej krzywd.
Byłoby nieźle, jakby chyża w darowaniu win Środa pomyślała, że jej felieton może czyta nie tylko Roman Polański, ale też dzieciaki gwałcone przez inne sławy, światowe czy lokalne. Myślę, że nie cieszyłyby się z takiego rozgrzeszania sprawców.
Argument z przedawnienia jest tak naprawdę najmocniejszy.
Od razu zastrzegam się, że nie będę nawet udawać, że znam przepisy prawa karnego obowiązującego w stanie Kalifornia – zwłaszcza te sprzed trzydziestu siedmiu lat. Jeśli ktoś z komentatorów zna, poproszę o skomentowanie.
Natomiast wiem, że w wielu systemach legalnych wszczęcie postępowania przerywa bieg przedawnienia, co mogłoby znaczyć, że w sensie prawnym nie ma co mówić o przeterminowaniu się sprawy. Sprawę wszczęto, Polański po prostu uciekł, wystraszony perspektywą znacznie surowszej kary niż ta, którą się spodziewał dogadać z prokuratorem jego prawnik. Stąd też USA mimo upływu czasu wciąż żąda ekstradycji, a Polański stąd też woli osobiście nie jeździć na gale oskarowe.
Czy zbrodnia przedawnia się w sensie moralnym? Nie wiem. Na pewno dzisiejszy Polański to zupełnie inna osoba niż trzydzieści lat temu, co wnoszę nie tyle z jakiejś tajemnej wiedzy na temat jego nawrócenia, co z tego, że nikt nie jest odporny na upływ trzech dekad. Czy to jest powód, by machnąć ręką i powiedzieć, że „było minęło”? Nie mam takiej pewności. Nie znaczy to, że mam pewność, że posadzenie osiemdziesięciolatka w sprawie przestępstw popełnionych przez czterdziestolatka jest jedynym rozwiązaniem. Mam pewność, że bardzo źle się stało, że czterdziestoparoletni facet przed tym sądem nie stanął i nie przyjął na klatę konsekwencji. Być może proces nie byłby uczciwy, być może kara byłaby dużo cięższa niż spodziewana. Być może posadzenie celebryty, ba – wielkiej hollywoodzkiej gwiazdy! – do więzienia za gwałt na nieletniej spowodowałoby większe zmiany w powszechnej świadomości i wcześniejsze wyjście na jaw innych dramatów wykorzystywania dzieci. Jeśli Środzie i Engelkingowi wolno rozpaczać, że siedzący za kratkami artysta nie nakręciłby tylu arcydzieł, mnie wolno fantazjować, że proces i więzienie dla Polańskiego dałyby wyraźny sygnał (nie tylko medialny) o niezgodzie na pedofilskie gwałty, wykorzystywanie nieletnich i tuszowanie przestępstw w przypadku, gdy sprawcami są znane osobistości.
Nie będzie efektownej pointy, nie mam zamiaru robić za Maxa Kolonko i mówić, jak jest i jak ma być. Chciałabym tylko, żeby sławne etyczki nie były tak rącze w biciu się w nieswoje piersi i wybaczaniu nieswoich krzywd tylko dlatego, że lubią fajne filmy. Bo etyka i estetyka powinny się różnić czymś więcej, niż jedną sylabą.
A na zakończenie mała zagadka – czy autorem zalinkowanej polemiki z profesorą Środą jest:
a) zawodowy etyk
b) przyzwoity felietonista
c) internetowy brukowiec zajmujący się na co dzień kwestią bielizny noszonej przez gwiazdki i gwiazdeczki?
Odpowiedzi prosimy nie nadsyłać, bo wstyd.
Advertisements

21 thoughts on “Etycy i esteci

  1. Cieszę się, że przeczytałaś felietonik Środy i zareagowałaś swoim wpisem. Bo ja mogłam tylko bulgotać z irytacji.

  2. Argument z przedawnienia jest tak naprawdę najmocniejszy.
    Od razu zastrzegam się, że nie będę nawet udawać, że znam przepisy prawa karnego obowiązującego w stanie Kalifornia – zwłaszcza te sprzed trzydziestu siedmiu lat. Jeśli ktoś z komentatorów zna, poproszę o skomentowanie.

    O ile kojarzę, w common law of crimes nie ma przedawnienia karalności, a stanowej ustawy karnej Kalifornii nie znam i nie chcę znać. Ale to bez znaczenia, bo kwestię wydaje się rozstrzygać art. 604. § 1 pkt 3 kodeksu postępowania karnego: „Wydanie jest niedopuszczalne, jeżeli (…) nastąpiło przedawnienie”.
    Żeby nie było wątpliwości: warunek ten dotyczy upływu przedawnienia według polskiej ustawy, a nie według tej, która obowiązuje w jurysdykcji, która żąda wydania.

    Przyznaję, że jak zawsze zabieram głos w sprawie, o której nie mam zielonego pojęcia, ale z tego co czytam, wynika to co wyżej.

    Natomiast wiem, że w wielu systemach legalnych wszczęcie postępowania przerywa bieg przedawnienia

    Nieistotne, czy przerywa, o ile w procedurze o wydanie kogoś z Polski liczy się nastąpienie przedawnienia według prawa polskiego (patrz wyżej).

    Czy zbrodnia przedawnia się w sensie moralnym?

    Ale kolesia chcą postawić przed prostackim sądem karnym, nie przed Wysokim Trybunałem Moralnym.
    A w sensie moralnym zbrodnia też się chyba przedawnia. Czy ktoś szczerze płacze nad tym, co Rzymianie zrobili Kartagińczykom? Nie wiem. Nie znam się.

  3. W jednym ze swoich artykułów Agnieszka Wołk-Łaniewska pisała o opinii Środy na temat sypiącej się w sądzie Anety Krawczyk przeciw Andrzejowi Lepperowi. Pani „etyk” miała wg tego artykułu stwierdzić, że nie należy nagłaśniać tego, że Aneta Krawczyk po prostu pomówiła Andrzeja Leppera bo to szkodzi „sprawie”. Taka z niej etyk.

  4. @Robert Pyzel:

    Dziękuję za linki!

    @Gammon No. 82:

    Masz rację co do meritum w sprawie ekstradycji, oczywiście. Co do przeterminowania się aspektu moralnego, to mam wrażenie, że:
    1. Dopóki dany czyn w bieżącym systemie etycznym wydaje się podły, tym łatwiej o empatię z ofiarą i uznanie, że krzywda jej wyrządzona jest prawdziwa i nadal godna potępiania
    2. Horyzont czasowy. Trudno porównywać żyjących Geimer i Polańskiego z cieniami Rzymian. Tu czyn odległy jest o jedno pokolenia, nie o tysiąclecie.
    3. Nie chcę powiedzieć, że każde świństwo jest bezterminowo obiektem pogardy i na wieki determinuje jednoznacznie złowrogi stosunek do sprawcy. Chcę powiedzieć, że ze względu na charakter sprawy, zachowanie po fakcie, unikanie konsekwencji oraz styl tego unikania – mnie akurat bardzo trudno jest o taką wyrozumiałość i skłonność do machnięcia ręką, że stare dzieje. Zwłaszcza, że łatwiej byłoby o moralne zatarcie, gdyby Polański jednak jakąś karę poniósł. I nie mówię tu o niemożności nażarcia się bezkarnie kawioru na gali oskarowej.

  5. Cos mi sie tlucze, ze sprawa sadowa zaczela sie niedlugo po gwalcie, tyle ze Polanski dal dyla.
    Skoro karzemy wiezieniem ludzi za czyny popelnione w czasie wojny, to nie bardzo rozumiem „kary finansowej”. Najwyzej pan reszte zycia spedzi w wiezieniu. Jakby gosc w jego wieku molestowal czy gwalcil dziecko (co sie zdarza), to by sie nikt nie cackal.
    Na marginesie – cos mi sie tlucze, ze Lysiak w „Asfaltowym Saloonie” bardzo wspieral Polanskiego, cieszac sie ze uszedl sprawiedliwosci i piszac o „nastoletniej kurewce”. Jesli to on, to ciekawe czy nadal podtrzymuje swoja opinie

  6. @Notka: <3

    Natomiast co do aspektu prawnego, AFAIK Polański został skazany. Tj. uznany winnym tego jednego zarzutu do którego się przyznał – współżycia z nieletnią – w zamian za wycofanie pozostałych (gwałtu, gwałtu analnego, podania narkotyków i alkoholu nieletniej i paru innych).

    Nie zasądzono jedynie kary, gdyż uciekł. Co samo w sobie jest nieprzedawnialnym przestępstwem, failure to appear – choćby dotyczyło nieposprzątania po psie – abstrahując od tego, że statute of limitations i tak ulega zawieszeniu w momencie postawienia zarzutu.

  7. @naima online
    Horyzont czasowy.
    Oraz przestrzenny. Mało kto się tak naprawdę przejmuje tym, co się dzieje daleko od niego.

    Trudno porównywać żyjących Geimer i Polańskiego z cieniami Rzymian.

    (1) Wszystko ze wszystkim można porównywać.
    (2) Nie porównywałem tylko odpowiadałem na ogólne pytanie „Czy zbrodnia przedawnia się w sensie moralnym?”.

    Dodam, że jeśli coś się w ogóle może przedawniać, to odpowiedzialność, a nie sucha, abstrakcyjna ocena (być może więc jednak „moralne przedawnienie” nie istnieje, o ile moralność ma polegać na wypowiadaniu czystych ocen).
    Przedawnienie w prawie karnym też nie neguje przestępstwa (w ustawie stoi tylko „karalność przestępstwa ustaje, jeżeli od czasu jego popełnienia upłynęło tyle-a-tyle”).

    @Shigella

    Skoro karzemy wiezieniem ludzi za czyny popelnione w czasie wojny

    Przedawnienia tradycyjnie nie stosuje się do zbrodni przeciwko pokojowi, przeciwko ludzkości i wojennych. Obecnie ponadto do „umyślnego przestępstwa: zabójstwa, ciężkiego uszkodzenia ciała, ciężkiego uszczerbku na zdrowiu lub pozbawienia wolności łączonego ze szczególnym udręczeniem, popełnionego przez funkcjonariusza publicznego w związku z pełnieniem obowiązków służbowych” (art. 105 kk). Poza tym stosuje się do wszystkiego jak leci.

  8. Zapomniałem jeszcze o czymś.

    Po pierwsze S.G. (Jane Doe, at the time) to nie jedyna znana ofiara Polańskiego. Z tą świadomością „Szkoda, że nie został skazany od razu, ale…” brzmi troszkę inaczej. Pomijając, że wyrażanie takiego żalu i przytaczanie twórczości (po 77) jest logicznie niespójne, bo by tyle nie natworzył, gdyby został wtedy skazany (może w ogóle nic by nie natworzył gdyby został skazany za to co zrobił, a nie do czego się przyznał).

    Po drugie, skoro można argumentować, „zostawmy, go, bo teraz teraz to jest wporzo gościu”, to można też argumentować, że jednak wcale nie jest. Jego mizoginia (świat był taki fajny, dopóki nie pojawiła się antykoncepcja, od tego się babom w głowach poprzewracało) sugeruje, że mógłby co nieco skorzystać na otoczeniu go opieką przez CDCR

  9. Hmmm, przespał się z nieletnią jak jasnay gwint. Racja. Odsiedział jakieś nieważne 40 dni, co prawda w bardzo złych warunkach, ale zabyt mało. Też prawda. Sędzia chciał go usadzić na pięćdziesąt lat. Chcąc zostać sławnym pan sędzia zrobił z procesu absolutną parodię. Trochę się nie dziwię Polańskiemu, że dał nogę w obliczu de facto dożywocia. Reasumując: jest winny i powinien ponieść karę ale zważywszy na to, że nawet wielu morderców nie dostaje dożywocia za swoje czyny i w obliczu ewidentnej nieuczciwości sędziego czy możecie nieco zwolnić swoje oburzenie na „unikanie po fakcie i styl tego unikania”?

  10. „jest winny i powinien ponieść karę ale zważywszy na to, że nawet wielu morderców nie dostaje dożywocia za swoje czyny i w obliczu ewidentnej nieuczciwości sędziego czy możecie nieco zwolnić swoje oburzenie na „unikanie po fakcie i styl tego unikania”?”

    Jaki związek mają sprawy „wielu morderców” ze sprawą Polańskiego? Sądziłam, że każdy przypadek powinno się oceniać oddzielnie, niezależnie od pozostałych. „Jest wielu gorszych więc spuśćmy trochę z tonu”. Taka logika brzydko pachnie. Nadużywanie władzy przez bogatych mężczyzn showbiznesu i wykorzystywanie nieletnich dziewcząt (jak i chłopców) jest poważnym problemem. Nie możemy „zwolnić swojego oburzenia”.
    Uważam, że nie do Polańskiego należała decyzja, czy sędzia jest ok, czy nie. Nie miał prawa uciekać. A skoro dał nogę, musiał i musi liczyć się z tym, że ucieczka przed wymiarem sprawiedliwości również jest karana.

  11. A najzabawniejsze jest to, że chyba tylko u nas krytycy Polańskiego używają tak łagodnego, dyplomatycznego języka (w przeciwieństwie to apologetów, którzy nie mają problemów z wyzywaniem 13-latki od „małej ku*wy”). Feminizujące użytkowniczki Tumblra już nie mają problemu z ubieraniem tej sprawy we właściwe słowa:
    „Every time I’m reminded of this it takes me a wee minute to calm down. He gets oscars. Everybody knows what he did. It’s unbelievable. Someone should get this repugnant rapist prick and hang the bastard”.
    „I find it grim and incomprehensible that people still give this guy airtime. Not only does he get applause and adulation for showing up at Cannes, but he then gives a speech about how the Pill is “ruining romance” and how he’s against the concept gender equality. Why the hell does anyone treat this like a valid opinion to be quoted in newspapers and movie reviews?? How can SO MANY actors, producers, etc still be so happy to work with him?”
    To tylko jedne z łagodniejszych wypowiedzi. Polacy lubią się cackać. Nie umieją nazwać faceta nieszanującego kobiet po imieniu.

  12. Łysiak w „Asfaltowym saloonie” pisał :
    ” Kiedy my tam zawitamy,
    toczyć się będzie akurat sprawa naszego rodaka, Romana Polańskiego, który
    11 marca 1977 roku „zgwałcił” 13-latkę w willi Jacka Nicholsona. Skazano go
    za to na 3 lata więzienia, ale zawieszono wykonanie kary, by go poddać
    badaniom psychiatrycznym, z czego skorzystał i zwiał do Europy. Tam,
    wiedząc już, że zhańbione dziewczę od ósmego roku życia uprawiało
    intensywny seks, odszczeknął się z sarmackim wdziękiem w wywiadzie dla
    „New York Post”:
    „Moje «Chinatown» ogląda w telewizji 50 milionów Amerykanów, a mnie
    wrabiają w więzienie! Chcieli przygwoździć moje jaja do ściany. Nie
    dostaniecie ich, s…syny, macie za krótkie pazury! Niedoczekanie wasze!… Nie
    ma Hollywoodu! Filmy powstają tam, gdzie postanowi reżyser. W Kalifornii
    straciłem żonę, dziecko i być może zdrowie psychiczne, a nawet może
    straciłem wolność. Powiedziałem sobie – nie! Naziści nie potrafili odebrać mi
    wolności, nie zdołał tego zrobić również żal po stracie najbliższych. I ani ta
    mała kurewka, ani prawo Kalifornii nie zdołają odebrać mi wolności. Jestem
    obywatelem świata. Z tej Ameryki wyrzucili Ingrid Bergman i Charlie Chaplina.
    Oni upajają się śmieciami, a niszczą to, co wartościowe. Skończyłem z tym!”.

    Jak w świetle tego opisu wygląda „oblicze de facto dożywocia” i „ewidentna nieuczciwość sędziego”?

  13. > „Jaki związek mają sprawy „wielu morderców” ze sprawą Polańskiego? Sądziłam, że każdy przypadek powinno się oceniać oddzielnie, niezależnie od pozostałych. ”

    Ten, że dostają niższe wyroki, niż krojono dla Polanskiego. Masz oczywiście rację, że wszystko powinno się rozpatrywać oddzielnie od wszystkiego innego. Kontekst jest jednoznacznie zły.

    > „Jak w świetle tego opisu wygląda „oblicze de facto dożywocia” i „ewidentna nieuczciwość sędziego”?”

    No sorry… Łysiak?

  14. No sorry … „krojono”? A są jakieś wiarygodne źródła tego „krojenia”?

  15. ”Twórczość Polańskiego ma się nijak do jego postępku, bo nie twórczością gwałcił”

    Nic nie rozumiesz. Polański tworząc wiele wybitnych bądź przynajmniej bardzo dobrych filmów wyrażających uniwersalne wartości humanistyczne pokazał, że nie jest zdeprawowanym zwyrodnialcem, jak próbują go malować jego oskarżyciele. Moim zdaniem takimi filmami jak ”pianista”, albo ”Oliver Twist” z nawiązką odpokutował swoje winy.

    Ataki na Polańskiego to przeważnie przejaw pozerstwa, albo słabo kamuflowanej postawy niechęci do autorytetów/sław: ”sam jestem biednym polaczkiem, więc pojadę po żydku z hollywood, niech ma za swoje” Ta Samantha tak naprawdę jest dla nich tylko pretekstem, do ataku na wyżej postawioną osobę.

    …Swoją drogą czemu nie wspominasz we wpisie o śmierci żony Polańskiego, Sharon Tate? Bo popsułoby ci to tezę?

  16. „Polański tworząc wiele wybitnych bądź przynajmniej bardzo dobrych filmów wyrażających uniwersalne wartości humanistyczne pokazał, że nie jest zdeprawowanym zwyrodnialcem”

    Czy ja wiem… Sami jego obrońcy wiele razy wypowiadali się w tym tonie, że oni by z nim nie zostawili swoich córek i że bardzo dziwią się matce dziewczynki, że to zrobiła. Jakoś oczywistym było to, że zostawiona z nim dziewczynka oznaczała to, że do wykorzystania dojdzie i samo to zostawienie jest już wystarczającą winą matki. Takie oto jest o nim „dobre” zdanie, że pojawiają się pytania co dziewczynka robiła sama obok Polańskiego. Są osoby z którymi ludzie nie boją się zostawiać córek, a Polański do takich osób nie należy. Mam takie pytanie, czy jakbyś ty miał córkę i pojawiłaby się szansa na karierę dla niej, ktoś by ją zauważył, to czy pozwoliłbyś jej przebywać sam na sam z Polańskim? Czy przynajmniej nie ostrzegłbyś jej, że ma na niego uważać? Jakoś się teraz wielu ludzi jest przekonanych, że Polański nie tyle szuka talentów, ale od dziewczyn chce czegoś więcej. Czy ja wiem, czy można dobrze oceniać fakt występowania takich opinii o człowieku.

    Co do tego oceniania po filmach itd. to trochę taka moralność Korwina. Czyli, że jeśli ktoś ładnie mówi, w swojej twórczości opowiada się po stronie wartości humanistycznych to już wystarczy, a co robi to już nie jest tak ważne.

    Właściwie jeśli ktoś jest w stanie pojąć co jest dobre, a co złe, a mimo to czyni źle to jest to na jego niekorzyść. To osoby nie będące w stanie pojąć, że źle robią, nie będące w stanie panować nad sobą np. z powodu ograniczenia umysłowego, choroby psychicznej można oceniać łagodniej.

    „Ataki na Polańskiego to przeważnie przejaw pozerstwa, albo słabo kamuflowanej postawy niechęci do autorytetów/sław: ”sam jestem biednym polaczkiem, więc pojadę po żydku z hollywood, niech ma za swoje””

    Część takich osób jest obłudna. Nie liczy się dziecko, nie liczy się to co się stało, ale bierze się pod uwagę po jakiej stronie kto jest. Przejawia się to w tym, że pewne osoby potępiając Polańskiego bronią później jakiegoś księdza, który zrobił podobnie, z drugiej strony są tacy co uważają, że ksiądz za wykorzystanie dziecka powinien mieć ucięte jaja, a Polański tylko sobie skorzystał z okazji i nic wielkiego się nie stało. Jeśli chodzi o takich ludzi to mogę się zgodzić, że tam może chodzić o coś zupełnie innego. Ale to nie wszyscy.

    Skandaliczne było to, że obrońcy Polańskiego usprawiedliwiali jego czyn różnymi dziwnymi tłumaczeniami. Od tego też zaczęło się narastanie gniewu, a nie od tego, że jak on jest sławny to dobrze mu tak. To z dziewczynki robiło się potwora, a z jej matki alfonsa. To na nią spadła generalizacja, że na pewno chciała zrobić karierę przez łóżko, bo przecież tylko po to młoda dziewczyna może kręcić się obok takiego autorytetu/sławy. Niby jak mogła poczuć się skrzywdzona, skoro to dz*wka była, a takie to nie mają uczuć. Twierdzenia, że wiedziała po co tam idzie. A ja pytam jak można wymagać w pierwszej kolejności rozsądku od takiego dzieciaka? Facet swoje lata miał, głupi nie był, wiedział o wieku dziewczynki, wiedział, że dobrze nie robi (sam piszesz, że zdeprawowanym zwyrodnialcem nie jest), więc niby dlaczego winę za to co zaszło zrzuca się na dziewczynkę? Sam sobie zawinił. Wielu ludzi nie pozwoli sobie wmówić, że to on był tam ofiarą. Prędzej można się zdenerwować. Jakby nie to wielkie udawanie ze strony jego obrońców, że Polański nie ponosi żadnej winy za to co się stało, że wręcz, że to on był wykorzystany przez złą dziewczynkę to trochę inaczej by to wyglądało.

  17. „Polański tworząc wiele wybitnych bądź przynajmniej bardzo dobrych filmów wyrażających uniwersalne wartości humanistyczne pokazał, że nie jest zdeprawowanym zwyrodnialcem, jak próbują go malować jego oskarżyciele. Moim zdaniem takimi filmami jak ”pianista”, albo ”Oliver Twist” z nawiązką odpokutował swoje winy. ”
    To jest pokuta, że nakręcił dobre filmy i mają wartość ? :))) Niczego nie odpokutował, nigdy nie przeprosił ofiary. Taki Kraszewski też o pisał o moralności, co mu nie przeszkadzała szaleć z kochanką ku rozpaczy żony.
    Ataki na Polańskiego to przeważnie przejaw pozerstwa, albo słabo kamuflowanej postawy niechęci do autorytetów
    Ty natomiast na klęczkach, bo Wielki Artysta, to mu się należą specjalne względy. Bo są świnie równe i równiejsze. Założę, że gdy to nie był ten wielki reżyser, ale nielegalny imigrant pracujący na czarno, toby go nie bronił pies z kulawą nogą.
    „Swoją drogą czemu nie wspominasz we wpisie o śmierci żony Polańskiego, Sharon Tate? Bo popsułoby ci to tezę?”
    A co ma do rzeczy mord bandy Mansona, może dorzućmy Holocaust. To, że kogoś spotkało krzywda w życiu, to ma prawo do gwałcenia dzieci i uniknięcia kary. To wypuścić różnych seryjnych pedofilów, których byli wykorzystywali w dzieciństwie.
    Mam po trochu dosyć argumentów o winie matki ofiary. Z ostatnich wypowiedzi Samanthy przy wydaniu książki wynika zupełnie co innego. Rodzice chcieli być obecni przy zdjęciach, ale reżyser odwiódł ich od tego pomysłu. Tak wyglądała sytuacja „wpychania w łapy”. Zresztą co to argument nie wolno ufać, bo to Hollywood. Znaczy należało się spodziewać po Polańskim gwałtu i pedofilii ?

  18. „Moim zdaniem takimi filmami jak ”pianista”, albo ”Oliver Twist” z nawiązką odpokutował swoje winy”.
    Ten komentarz dał mi raka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s