Jeszcze wolno uczyć o seksie

Ustawa o penalizacji edukacji seksualnej wygrała w głosowaniu na blogu i upadła w sejmowym. Nie ma co zacierać rączek i wiwatować nad zwycięstwem rozsądku nad histerią, bo przewaga odrzucających projekt była niezbyt imponująca, niecałe sto głosów. 169 osób uważało, że za informowanie dzieci, skąd się wzięły na świecie, należy wsadzać na dwa lata. Nazywało się to w projekcie „propagowaniem zachowań seksualnych pod pozorem edukacji” – co jest definicją tak mętną i wieloznaczną, żeby prokurator miał ręce zupełnie nieskrępowane przy zaganianiu edukatorów i edukatorek Pontonu w karny dwuszereg. A nie oszukujmy się, że chodziło o cokolwiek innego, niż danie po łapach pozarządowym organizacjom szerzącym inny od katechetycznego model wiedzy o ludzkiej seksualności.

Są dwa powody do bardzo oszczędnego cieszenia się z tego, że projekt głupiej, szkodliwej dla młodzieży, szkół, rodziców i w zasadzie całego społeczeństwa ustawy padł w pierwszym czytaniu.

Po pierwsze, obawiam się, że projekt wróci. Wyhodowany na moralnej panice wokół pedofilii, podlany gęsto sosem dezinformacji, błędów, celowych kłamstw i zmyśleń popełnianych (być może) w dobrej wierze zaangażował zbyt wiele osób i zbyt mocno rozkręcił działania wielu organizacji, z kościołem katolickim włącznie, by teraz z piskiem opon zahamować i oddalić się w celu cichej kontemplacji.Pamiętam, gdy za ostatniego lodowca podczas debaty nad wprowadzeniem penalizacji aborcji najpierw wydawało się oczywiste, że projekt niezgodny ze zdrowym rozsądkiem, z powszechną praktyką i z wynikami referendów nie ma szans przejść przez żadne głosowanie w Sejmie. Tymczasem doszliśmy do najbardziej restrykcyjnego w Europie prawa antyaborcyjnego (równie co Polki przegrane są jeszcze Irlandki i Maltanki). Obym była w błędzie prorokując, że prawo zostanie ujednolicone w tę właśnie stronę: by nie tylko nie dało się niechcianej ciąży usunąć, ale też nie szło się za młodu poza parafialnym kursem przedślubnym dowiedzieć, jak w tę ciążę (nie) zajść.

Podobne obawy bardzo celnie formułuje Trzyczęściowy Garnitur, gorąco rekomenduję lekturę. Również tego wcześniejszego wpisu Garnituru, na temat źródeł, z których Fundacja Pro czerpie wiedzę… ekhm, informacje… no, tezy zamieszczane w swoich rozpaczliwych odezwach i siejących grozę materiałach. (Jeśli ktoś nie chce klikać, to upraszczając streszczę: wyciągnęła je z ideologicznych pamfletów amerykańskiej prawicy. Przy czym wkład własny Fundacji w interpretację materiałów źródłowych jest tak zaangażowany, że nawet Regnerus, specjalizujący się w dowodzeniu szkodliwości homoseksualizmu, odciął się od nich z zażenowaniem.) Trzyczęściowy Garnitur w ogóle mądrze zauważa, że cała akcja wymierzona w edukację seksualną nie tylko utrudni młodym ludziom dostęp do rzetelnej informacji o ich własnych ciałach, o antykoncepcji, seksie czy przerywaniu ciąży, ale przede wszystkim w szczególny sposób dotknie młodzież LGBT – odcinając ją od komunikatów nt. seksualności pozbawionych potępiającego, wrogiego czy zideologizowanego nastawienia. Tu kolejna asocjacja (tak, jestem w tym wieku, że mi się wszystko kojarzy) – świat się oburzał, gdy niedawno rosyjska Duma uchwaliła prawo penalizujące „propagandę homoseksualną” – też w kontekście troski o dobro małoletnich, a jakże! – w praktyce zaś sankcjonujące przemoc wobec osób LGBT. Media i celebryci protestowali, padały głosy, że w ramach wyrazu oburzenia należałoby Rosji odebrać Olimpiadę lub chociażby zbojkotować zawody. Jak wiemy, nic z tego nie nastąpiło, a obecnie temat praktycznie nie istnieje, chyba że w kontekście zaszlachtowania przez nieznanych sprawców (policja rosyjska pierwotnie sugerowała samobójstwo przez poderżnięcie sobie gardła) Jekateriny Khomenko. Wokół polskiego podejścia do ustawy zakazującej „propagandy zachowań seksualnych” wrzawy nie słychać, co może dowodzić po pierwsze, że nasi politycy odrobili lekcję z rosyjskiego i zostawili w nagłówkach mniej oburzające i ostentacyjne zwroty, a po drugie – że jeśli projekt wróci i zostanie przepchnięty przez głosowania, to nikomu się poza Polską nie będzie chciało nawet wzruszyć ramionami.

I to jest właśnie drugi powód mojego zmartwienia. Skandaliczna ustawa, zmierzająca zarówno do zamknięcia wszystkich organizacji pozakościelnych zajmujących się wychowaniem seksualnym nieletnich, pomocą, edukacją, informowaniem, ba – prowadzeniem infolinii lub telefonów zaufania dla małoletnich ofiar przemocy seksualnej lub osób obawiających się o własne zdrowie w związku z podejmowanymi zachowaniami erotycznymi! – nie wzbudziła jakiegoś szerszego odzewu. Media miały większą politykę do omawiania, zarówno te polskie jak i światowe. Próba generalna chwilowo zakończona klapą, ale obawiam się, że będą wznowienia, bo jak widać, nikogo powstrzymanie tego spektaklu za bardzo nie obchodzi.

Mnie obchodzi, bo po wejściu ustawy w życie mogę już dostać wyrok za co najmniej dwie notki, dostępne przecież powszechnie dla nieletnich umiejących czytać. Wiedzieliście, że zadajecie się z potencjalną przestępczynią? Ufff, jeszcze tym razem mi się udało.

 

 

PS czyli dodatkowe repozytorium linków:

O projekcie ustawy i jego odwrotnym do oficjalnie zamierzonego skutku jak zwykle bardzo mądrze napisały Pochodne Kofeiny. I jeszcze tutaj. Bardzo polecam. Dodatkowo, jakby kto chciał opinię samych edukatorów o projekcie.

 

 

 

 

 

Reklamy

12 thoughts on “Jeszcze wolno uczyć o seksie

  1. Wszystko pięknie, ale później np. telewizja (TVP) pokazuje przykłady edukacji, w której wykorzystuje się komiks z osiołkiem jako seks zabawką grupy ludzi. Osiołek macany po penisie, jakiś koleś zagląda mu w tyłek (ja nie wiem, może to miało służyć temu żeby pokazać, że zwierzęta są też różnie zbudowane, może miało być z humorem, ale nie wyszło, może to służy informowaniu o zoofilii i może niekoniecznie z pozytywnej strony, ale jeden taki rzucony obrazek, bez żadnego wyjaśnienia nie wygląda dobrze), a to oczywiście zaraz po przykładzie dwóch homoseksualistów, których odwiedza dziecko jednego z nich. Przekaz jest taki, że te przykłady mają powiązanie i sugeruje może nawet, że najpierw jedno, a później drugie (w sensie nauczania).

    Gdzie do problemów heteroseksualnej części społeczeństwa, kiedy ludziom się pokazuje, że edukacja seksualna i seks z osłem mają coś wspólnego. Taki obraz zostaje później zapamiętany „o patrzcie, gdzieś tam wprowadzono edukację seksualną i uczą gimnazjalistów o seksie z osiołkami”. Takimi metodami się walczy przeciwko edukacji seksualnej. I później się dziwić, że ktoś się nastawia negatywnie.

  2. „(TVP) pokazuje przykłady edukacji, w której wykorzystuje się komiks z osiołkiem jako seks zabawką grupy ludzi. Osiołek macany po penisie”

    Przecież to Pośpieszalski. Ty wierzysz, że to jest komiks edukacyjny, bo tak Ci powie prawicowy oszołom? Poczytaj może jak zestawił ulotki z 1988 r. wydrukowane przez stowarzyszenie Grupy Lambda. To stowarzyszenie już nie istnieje, nie ma nic wspólnego w obecnymi organizacjami Lambda. Ulotki były adresowane wyłącznie do gejów, były rozdawane w klubach gejowskich z wypowiedzią Biedronia z 2006 roku o edukacji w szkołach, wszystko w jednym programie.

    Więc nie mam bladego pojęcia co to za komiks, ale obstawiam, że nie ma nic wspólnego z edukacją szkolną.

  3. Ja się tak delikatnie zastanawiam, kiedy dla ustawodawcy jest ten dobry wiek do wprowadzenia młodzieży w zbrodniczy i deprawujący świat podstawowych faktów fizjologicznych. Czy pomyśleli o tym złotym progu między jeszcze-nie-można a już-można, na przykład 18 urodzinach? To wbrew pozorom bardzo istotne technicznie pytanie, bo część dzieci może zachcieć zdawać maturę z biologii, a tam wiadomo: genetyka (gamety!), ewolucja (rytuały godowe!), ekologia (strategie K i R rozrodu, gasp!), zoologia (ssaki! torbacze! różnica między stekiem a rozdzielonymi pochwą i odbytem!), i najgorsze – fizjologia człowieka (anatomia ciała, łącznie z zakazanym obszarem miednicy mniejszej! działanie żeńskiego układu hormonalnego! przebieg ciąży!). Groza, horror i rozbudzające seksualnie nastolatków tablice szkolne w kolorze skisłej musztardy. Trzeba być zapobiegliwym i uprzednio dostosować odpowiednio program szkolny, żeby nic a nic nie zdradzić niedojrzałym umysłom z tajemnic przedłużania gatunków.

    No bo: takim 16-latkom to można część zajęć obgonić bezpieczną botaniką (choć też nie do końca; sam opis sensu istnienia kwiatostanów, powstawania szyszek i owoców to zielona hardcorowa erotyka, ale przyjmijmy, że uczniowie są niekumaci i nie załapią), ale czego tu uczyć starszych, 17-letnich uczniów – tłuc tę botanikę aż wypuścimy rocznik gotowych profesorów rolnictwa? I jak przekazywać zakazaną wiedzę dostatecznie dorosłym, by móc legalnie narażać ich na deprawację: wy tam przed osiemnastką wyjdźcie z klasy i pouczcie się łacińskich nazw pospolitych gatunków mszaków, a ci którzy są po niech okażą dowodzik i wyciągną banana i notatnik? Biologia i nauki przyrodnicze są do cholery całością i wycięcie z nich drobnego faktu, czym jest i jak przebiega rozród skreśla cały ich szukany przez setki lat i przez setki badaczy sens. To jak domek z kart: wyjmij królową ze spodu, a kończysz ze smętnym stosikiem w miejsce majestatycznej konstrukcji. Ocenzurowana wersja nauki przestaje być obcowaniem z pięknem i dziwnością świata, a zaczyna przeobrażać się w totalitarny, ponury żart.

    Myślę też o tym, co zrobić teraz z dziećmi, które z różnych powodów cierpią na schorzenia układu płciowo-moczowego. Czy leczących ich lekarzy też należy wsadzać do kicia za wytłumaczenie czym jest stulejka i czemu ją się operuje (tyle zakazanych terminów po drodze), czy też przekazanie, czym jest wrodzony brak macicy i z czym się wiąże („bo zasadniczo, to macica potrzebna jest bocianowi do ustalenia adresu matki, a ponieważ jej nie masz, bozia nie pobłogosławi cię dzieciątkiem”), bo może też trzeba wsadzać, nie tylko edukatorów? Wsadzać wszystkich którzy kiedykolwiek wypowiedzą słowo „pochwa” czy „penis” w obecności nieletnich, aż wyrazy znikną ze słownika, ginekologia i urologia dziecięca z medycyny, edukatorzy (w tym moi koledzy ze studenckich organizacji non-profit) ze szkół, uniwersytety przyrodnicze i medyczne z horyzontu, a normalność z Polski. Najlepiej zróbmy sobie orwellowski twór oparty na amputacji pojęć z języka i na myślozbrodniach, może wtedy dzięki turystyce przynajmniej przestaniemy być jednym z najuboższych krajów Europy.

  4. Z tym komiksem to pewnie jest podobna sprawa jak z animowanym filmikiem przedstawiającym masturbującego się penisa, który miał być instruktarzem dla dzieci a okazał się filmem belgijskich komików kompletnie niezwiązanych z jakąkolwiek edukacją. Najbardziej wredne jest to że Pospieszalski robi z lewicowego rządu Hiszpanii deprawatorów, a tak na prawdę to Zapatero podwyższył age of consent do 16 lat (wcześniej było chyba jakoś 12 czyli podobnie jak do niedawna w Watykanie). W tej wojnie katoprawica stosuje metody Putina na masową skalę. Co do samej ustawy to pierwotnie była za, bo myślałem że zdelegalizują Biblię za Lota oferującego własne córki do zgwałcenia, ale potem domyśliłem się o co tak naprawdę chodzi.

  5. Chyba Pospieszalski dał się złapać ze opuszczonymi brudnymi majtami. Próbowałem coś znaleźć w sieci na temat filmu z osłem ale oczywiście nic nie ma. ale wystarczy się przyjrzeć temu obrazkowi żeby zauważyć jeden detal, który by za cholerę nie przeszedł w UE w książce do użytku szkolnego. Chodzi o postać z papierosem. Tak więc wychodzi na to, że mamy przykład obrzydliwej prymitywnej propagandy w putinowskim stylu, skrojonej na wywołanie obrzydzenia w prostych masach. Dobrze by było znaleźć źródło tego obrazka, i nie odpuścić. Wydaje mi się że za taką manipulację ta menda powinna wylecieć z telewizji.

  6. @autorka
    „A nie oszukujmy się, że chodziło o cokolwiek innego, niż danie po łapach pozarządowym organizacjom szerzącym inny od katechetycznego model wiedzy o ludzkiej seksualności.”

    Pooszukuję się i powiem, że chodzi też o obronę pedofilów przez rozmycie odpowiedzialności (poza ochroną pedofilów przez tzw. wywoływanie „zbawiennego poczucia wstydu”, które nomen omen na moje oko doprawodziło do wystarczająco dużej liczby prób samobójczych). Coby każdy siedział cicho, bo można mu udowodnić, że udostępnił „środek ułatwiający podejmowanie zachowań seksualnych”, czym biorąc pod uwagę ludzką kreatywność w tym zakresie, może być wszystko. Także sprzedałeś lizaka lub plecak z hello kitty – 2 lata pierdla, wynająłeś pokój w hotelu – 2 lata pierdla, sprzedałeś masło – 2 lata pierdla.

    @Helleboredom
    „Ja się tak delikatnie zastanawiam, kiedy dla ustawodawcy jest ten dobry wiek do wprowadzenia młodzieży w zbrodniczy i deprawujący świat podstawowych faktów fizjologicznych.”
    Wg proponowanej propozycji, jakieś cztery lata po odpowiednim (zdaniem prawiczków) wieku do urodzenia dziecka.

    „Myślę też o tym, co zrobić teraz z dziećmi,”
    Jak to co, (zdaniem prawiczków) wdrożyć w zbawienne poczucie wstydu, coby odebrały sobie życie, zamiast psuć nam dobry nastrój jakimś pierdololo, że za każdym razem, jak wujaszek przyjeżdża to coś w nich wkłada. Wujaszek przecież też za prawicą, a nie jakiś genderowy lewacki deprawator ;-p A przy okazji, zobacz, jak obniżą się nam koszty leczenia, jak przestaniemy się przejmować ludźmi, którzy wybrali bezmaciczny styl życia. To tylko ich problem w końcu, mogli wybrać inny styl życia.

  7. @Robert Pyzel, dupa666

    Brałam pod uwagę, że coś jest nie tak, ale rzeczywiście nie pomyślałam, że może mieć miejsce aż taka niegodziwość. Wyszukać jakiś szokujący publikę obrazek i zarzucić, że jest pomocą naukową na lekcjach edukacji seksualnej, kiedy w rzeczywistości tak nie jest, to już bardzo podła droga manipulacji. Założyłam, że jednak to się zdarzyło, a rzeczywiście nie wiadomo, czy to nie fałszerstwo. Ale nie tylko mi się to zdarza. Wielu ludzi opiera się np. na przekłamanych badaniach, analizuje, tłumaczy, wyciąga wnioski, a nie pomyśli, że już na starcie badanie powinno być skreślone z pewnych powodów i nie ma nawet potrzeby bawić się w zgłębianie co tam jest. Łatwo zapomnieć, że są tacy, którzy uważają, że cel uświęca środki. Żeby odnieść zwycięstwo są w stanie posunąć się do wszystkiego. Od dawna wiem na jakiej zasadzie to działa, a mimo to jeszcze się zdarza, że wpadam w ich pułapki. Kiedy fałszywy obraz funkcjonuje w społecznej świadomości to ich zwycięstwo. Co za znaczenie, że zbudowany na kłamstwie. Pospieszalskim nigdy się nie zainteresowałam na tyle, żeby wiedzieć co on już wyczyniał. Przez to od razu nie posądzałam go o możliwość tego rodzaju oszustwa.

  8. Najgorsze jest w tym to że to ma miejsce w publicznej telewizji i za publiczne pieniądze. Nie można tego tak zostawić. Nie wiem, może jakiś protest do KRRiT albo co?

  9. @dupa666 i @akara
    To nie jest film z osłem. To fragment komiksu nijakiego artysty Nazario pod tytułem „Ali baba y los 40 maricones” (Translator tłumaczy, jako Alibaba i 40 pedałów). Translator tłumaczy lepiej ode mnie z hiszpańskiego, ale nie wiem, czy na tyle dobrze, by wywnioskować, że koleś tutaj http://ejemplosliberales.blogspot.com/2007/05/ali-baba-y-los-cuarenta-maricones-las.html napisał, że rzeczona pozycja, jako nieobowiązkowa, znalazła się jako odniesienie w wytycznych dla NAUCZYCIELI w temacie homofobii (by mogli tam zajrzeć i dowiedzieć się czegoś więcej o temacie), a prawica w ramach typowego dla siebie przerabiania prawdy na gównoprawdę uniosła się, że są to materiały dla dzieci. No ale może translator coś źle potłumaczył. Jak ktoś zna hiszpański i mu się chce to może podrążyć temat.

  10. Niestety ci sami ludzie zaczynają działać teraz przeciwko innej ustawie. Trwa protest przeciwko ułatwieniu/umożliwieniu ludziom zawierania małżeństw homoseksualnych za granicą. Pewne działania łączą się w jedną, wiadomą całość. W ich akcji wymierzonej przeciwko edukacji seksualnej można było dostrzec homofobiczne przyczyny i tutaj też.

    http://www.protestuj.pl/sejm-chce-przemycic-homomalzenstwa-do-polski—zaprotestuj-,26,k.html

    „Projekt ustawy „Prawo o aktach stanu cywilnego” jest kolejną próbą legalizacji tzw. małżeństw homoseksualnych „tylnymi drzwiami”. Zakłada on wprowadzenie nowego rodzaju „zaświadczeń o stanie cywilnym”, które umożliwią Polakom zawieranie za granicą „małżeństw” jednopłciowych lub poligamicznych i po powrocie do kraju ich urzędową akceptację.

    Obecnie do zawarcia małżeństwa poza granicami kraju niezbędne jest zaświadczenie o braku przeszkód do zawarcia małżeństwa. Nie może być ono wystawione, jeśli przyszły „współmałżonek” jest tej samej płci lub gdy pozostaje już w związku małżeńskim.

    Nowe zaświadczenie może stać się „furtką” dla legalizacji związków także w Polsce. Unijna zasada przepływu osób stanowi, iż małżeństwa zawarte w innym kraju członkowskim nie mogą być przez Polskę traktowane inaczej niż małżeństwa zawarte w naszym kraju.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s