Policjanci i prostytutki

Dziś tylko bardzo krótko, i więcej pytań niż stwierdzeń. Przeczytałam ten artykuł i uderzył mnie strasznie mocno jeden passus:

Każdy ma prawo do obrony, choć w tym przypadku sprawa wydaje się prosta. Nie ma wątpliwości, kto poniżył mundur [wytłuszczenie moje – naima] i kolegów. Żaden z nas, rozsądnych ludzi, by tego nie zrobił, nie wiem, co strzeliło jemu do głowy – komentuje związkowiec.

Otóż zastanawia mnie koncepcja poniżenia munduru. Zdaję sobie sprawę, że to rzecz od stuleci znana ludzkości, i różne kawałki tkanin zyskiwały nadzwyczajną ochronę symboliczną i prawną od dawna i nie tylko u nas (przysięga, jaką składają regularnie Amerykanie, zaczyna się od Przysięgam wierność fladze Stanów Zjednoczonych – fladze, dopiero na drugim miejscu jest to, co ona symbolizuje), więc nie jest to zastanowienie wywołane pierwszym kontaktem z taką koncepcją, próbuję się mianowicie w nią wgryźć i rozgryźć stojące za nią idee.
Otóż zdaję sobie sprawę, że na płaszczyźnie symbolicznej pewne tkaniny, lub szerzej: obiekty – flagi, godła, znaki religijne lub klubowe, rytualne szaty różnych kultów czy ubiory służbowe – zyskują hipostazowaną osobowość i w związku z tym podlegają szczególnej ochronie, niekiedy wręcz prawnej (kuriozalny kazus Raczkowskiego skazanego za bezczeszczenie flagi w ramach happeningu artystyczno-patriotycznego). Wynika to zarówno z powszechnego wśród ludzi zamiłowania do symboli, jak i z łatwości nadawania symbolom własnych treści (po ich upowszechnieniu). Tu można by popłynąć w nadzwyczaj szeroką dygresję o jednoczącym i patriotycznym charakterze poszczególnych symboli w polskiej historii, o symbolach zastępczych stosowanych, gdy zaborcy wprost zakazywali obnoszenia się z oznakami patriotyzmu i polskości, o biżuterii kajdaniarskiej, o opornikach, agrafkach, przypinkach z Madonną Częstochowską – to wszystko jakoś konstytuuje tendencję do przypisywania niektórym obiektom powszednim szczególnego kultu, przez ich silne związanie z reprezentowanymi ideałami (wiary, kraju, patriotyzmu, respektowanych postaw lub dążeń).
Tu oczywiście pcha się na myśl nieoceniony Kurt Vonnegut, który zdaje się całkiem serio sugerował władzom, by przysięgę przeformułowały tak, by składano ją na wierność Stanom Zjednoczonym i fladze, która je symbolizuje – znamienne, że pomysł nie spotkał się z aprobatą)
Czy jednak tego samego typu hipostaza powinna być obecna w rozmowie o stroju służbowym? Podkreślmy, że nie chodzi o strój reprezentacyjny, galowy, ale strój roboczy funkcjonariusza policji, który w ramach wykonywania obowiązków służbowych mógłby go zbrukać ziemią, gliną, błotem, psimi lub krowimi odchodami, dowolnymi płynami, jakie w ramach pościgu/podkradania się do przestępcy mogłyby mieć styczność z tym mundurem. Celowo nie piszę o pobrudzeniu krwią, bo w naszej mitologii krew nie brudzi, tylko uświęca (choć trudno ją sprać i nie wygląda ładnie po zaschnięciu). Zatem błoto, olej napędowy i krowi placek nie poniżają munduru, a poniża go – włożenie przez prostytutkę?
Zatem w tym rozumowaniu prostytutka ma tak niski współczynnik godności, że przez kontakt z mundurem obniża wartości kultowe munduru intensywniej, niż łajno czy szlam? Personifikacja i hipostazowanie stroju służbowego policjanta ma tu wyjątkowo dobitną drugą stronę medalu munduru – depersonifikację prostytutki, przedstawienie jej jak kogoś, kto nie do końca jest osobą posiadającą godność i zasługującą na szacunek.
Oczywiście, w tej konkretnej sytuacji policjantowi należy się postępowanie dyscyplinarne. Nie dlatego, że akurat przydrożna prostytutka zrobiła sobie zdjęcie z dzióbkiem w jego ubraniu: lecz że wygłupiał się korzystając ze służbowego sprzętu. Jeśli podczas tych zabaw dysponował jakąś policyjną bronią (pistoletem, paralizatorem) to dodatkowe punkty karne za rozbieranie się z tych fantów przy postronnej, która – gdyby była głupsza lub bardziej zdeprawowana – mogłaby mu zabrać te zabawki i wówczas zrobiłoby się strasznie nieprzyjemnie wszystkim. Prostytutka mogłaby spróbować przejąć jakieś dokumenty, jakie zwykle przechowuje się w mundurze – legitymację służbową, bloczki mandatów etc – i tym spowodować zarówno dla figlarnego policjanta jak i całej jednostki niezłe kłopoty. Za spowodowanie sytuacji, w której te wszystkie nieszczęścia mogły się wydarzyć, za sprowokowanie bardzo niebezpiecznej akcji (rozbrojenie policjanta, pozbawienie go dokumentów to jest byle co!) – jest dość paragrafów i dość podstaw, by beztroski funkcjonariusz dostał po uszach.
Tymczasem władze policji mówią o kwestiach symbolicznych i prestiżowych, zamiast o realnym zagrożeniu i realnym wykroczeniu poza obowiązki, kodeks i zdrowy rozsądek.
Niepokoi mnie policja, którą bardziej trapi naruszenie godności munduru od narażenia życia policjanta (bądź narażeniu instytucji na poważne kłopoty, gdyby prostytutka z sukcesem ukradła legitymację/dowód/papiery i druki służbowe i wykorzystała do nielegalnych celów). Bardzo mnie niepokoi policja, która na jednym oddechu przyznaje mundurowi zdolność honorową i odbiera ją żywej kobiecie. Ponieważ stanowczo wolałabym policję, która w razie dylematu ochroni życie i zdrowie prostytutki kosztem elegancji i prestiżu uniformu służbowego.
Advertisements

8 thoughts on “Policjanci i prostytutki

  1. „Celowo nie piszę o pobrudzeniu krwią, bo w naszej mitologii krew nie brudzi, tylko uświęca (choć trudno ją sprać i nie wygląda ładnie po zaschnięciu).”

    Rzekłbym, że przed zaschnięciem wygląda jeszcze mniej ładnie.

  2. Fetyszyzacja munduru była zawsze, nawet została zarejestrowana w przysłowiach i powiedzonkach w rodzaju „Za mundurem panny sznurem”. Ale lepiej byłoby szanować policję a nie czapkę. Tymczasem formacje obleczone mundurami cieszą się coraz mniejszym szacunkiem. Nie sądzę, żeby zdarzenie opisane w notce i reakcja na nie tego szacunku przysporzyły…

  3. „Tymczasem formacje obleczone mundurami cieszą się coraz mniejszym szacunkiem.”
    – „J*** straż pożarną, tylko bóg może nas gasić”? ;-D

    Gdyby zwrócili uwagę na te praktyczne, rzeczywiste zagrożenia wynikające z tej sytuacji, tym samym zwróciliby na nie też uwagę społeczeństwa. Któremu mogłoby wtedy przyjść do (zbiorczej) głowy, że – o zgrozo! – ma prawo pod tym kątem oceniać i kontrolować formację mundurową, którą utrzymuje.

  4. Btw ojciec na własne oczy widział pożar na wsi – przed i po przyjeździe straży pożarnej wokół płonących zabudowań mieszkańcy leżeli plackiem trzymając w stronę ognia święte obrazy. To były późne sixties, mam nadzieję że było/minęło.

  5. A ty co byś robił? Biegałbyś w kółko krzyczał i rwał włosy z głowy? A tak wogóle to straż pożarna powinna być rozwiązana, bo czasy w których stawiano drewniane domy kryte strzechą a w środku palono świeczkami minęły. Dziś jedyne czym zajmuje się straż to robienie dzieciakom ślizgawek na ferie zimowe, zdejmowanie kotków z drzew, ratowanie przymarzniętych łabędzi i gaszenie ściółki leśnej którą sami wcześniej podapalają. A najlepsze jest to, że to wszystko wlicza im się do emerytury jako udział w akcjach gaśniczych. A sam sprawdzian na strażaka to wywołuje u mnie śmiech, biegają po bieżni żeby mieć kondycję bo w akcji będą biegać z wiadrami?

    Straż pożarna to banda nierobów i cwaniaków

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s