Taki duży, taki mały

Na marginesie poprzedniej notki błysnęła mi przelotnie myśl, że kościół rzymskokatolicki w Polsce zachowuje się jak Alicja po zjedzeniu wiadomego ciasteczka. W zależności od rozmówcy rozdyma się on do gigantycznych rozmiarów lub kurczy niemal do zniknięcia. Z moich dotychczasowych obserwacji wynika taka zależność: kościół jest wielki, gdy rozmawia z państwem i rości – wówczas za jego plecami stoją legiony, 95% katolików, którzy muszą: mieć religie w szkołach, kapelanów w szpitalach i wojsku, wydziały teologiczne refundowane z budżetu i świątynie co skrzyżowanie, a kapłani tego niezmierzonego ludu powinni korzystać z wszelkich możliwych udogodnień prawnych i fiskalnych w sprawowaniu swojej niezbędnej krajowi posługi. Z drugiej strony do własnych wyznawców kościół kieruje komunikat wręcz odwrotny: że oto jest instytucją w oblężeniu, prześladowaną, wypychaną z życia publicznego, nieżyczliwie komentowaną i zepchniętą do narożnika. Arcymistrzem komenderowania batalionami stłoczonymi na atakowanej permanentnie reducie jest oczywiście Rydzyk, który non stop mówi o prześladowaniu i niszczeniu przez przeważające siły wroga, a mówi to wszystko przezwłasne radio i telewizję, jeszcze niedawno komunikował przez firmową telefonię komórkową, ma swoją uczelnię i na zlotach gromadzi tysiące wyznawców (którzy powtarzają za nim, że są ostatnim, wątłym bastionem w zalanym bezbożnictwem świecie).

Oczywiście, motywy takiej rozbieżnej komunikacji są jasne. Władza administracyjna w demokratycznym kraju skłonna się ugiąć przed instytucją legitymującą się poparciem milionów i w imieniu milionów żądającą świadczeń i udogodnień. Vox populi, vox ecclesiae. Z drugiej strony zwarte szeregi łatwiej utrzymać w dyscyplinie, gdy będą one przekonane, że tuż za witrażem czyha wróg, a imię jego legion. Stąd na kazaniach proboszczowie i biskupi zwracają się do wiernych jak do garstki ocaleńców z potopu laickiego barbarzyństwa.

Można się zastanawiać, czy dla księży taka schizofreniczna sytuacja nie jest mentalnie szkodliwa i czy ciągłe przerzucanie się między manią wielkości a paranoją prześladowczą nie owocuje pewnymi nieodwracalnymi problemami poznawczymi. Stała jest bowiem w komunikacie kościoła wyłącznie roszczeniowość, zmieniają się tylko uzasadnienia. Budżet państwa zamykającego nierentowne szkoły i szpitale musi się dorzucić do budowania Świątyni Opatrzności Bożej, gigantycznego, betonowego kloca, ponieważ CAŁY NARÓD żąda i potrzebuje. Krzyża w urzędzie zawieszonego ot, tak zdjąć nie można, bo PRZEŚLADOWANIE KATOLIKÓW.

Gdyby przyjąć przez moment zupełnie poważnie te komunikaty wydawane przez kościół i próbować je uzgodnić, wyszłoby, że w Polsce katolików najmocniej prześladuje wroga im większość, którą zarazem stanowią katolicy. Dopiero, gdy większość narodu przestanie gnębić samą siebie, biskupi wyjdą z tego zaklętego koła sprzeczności.

Oczywiście, jest też znacznie prostsze rozwiązanie, to jest: nie brać wypowiedzi hierarchów serio ani zbyt mocno ich pod względem spójności nie rozważać. Przypuszczać można, że i oni w jakiejś mierze na takie bezrefleksyjne traktowanie liczą, wnioskując po egzaltacji i emfazie, z którą głoszą prześladowania stawiając przy tym świebodzińskiego kolosa.

Reklamy

5 thoughts on “Taki duży, taki mały

  1. Generalnie techniki robienia innym wodomózgowia trenują od tysięcy lat. Mogliby pisać o tym podręczniki, ale (sądzę) taca niesie z sobą niższe koszty, no i nie zdradzają tajemnicy przemysłowej.

  2. Dziękuję.

    @Gammon No.82:
    Oczywiście zmienna rozmiarówka kościoła to nie jedyny przejaw tzw. niespójności komunikacyjnych tej instytucji, ale wylistowanie z omówieniem wszystkich zajęłoby ze trzy doktoraty, jak pospiesznie szacuję.

  3. Mam znajomego (właściwie, to wielu znajomych), który w rozmowach stale używa dwóch klisz: a. Kościół jest prześladowany, b. Homoseksualiści mają przywileje. Przy czym, jak poskrobać głębiej, okazuje się, że jedno i drugie sprowadza się do tego, że media coś tam powiedziały, w tonie pozytywnym lub negatywnym. Zapytałam go ostatnio, jak te prześladowania i przywileje wyglądają konkretnie od strony przepisów prawa, to zmienił temat…

    Choć nie, temat przywilejów rozwinął, otóż przywilejem jest na przykład dostanie się do Sejmu.

  4. „…że kościół rzymskokatolicki w Polsce zachowuje się jak Alicja po zjedzeniu wiadomego ciasteczka.”

    ale oni przecież co niedzielę jedzą zaczarowane ciasteczka a na stadionie narodowym ksiądz z Ugandy będzie wskrzeszał zmarłych. Poza tym, to chyba jest tak, że faktycznie w bolandzie jest 95% katolików ale 95% z nich jest kuszona/zwodzona/opętana demonicznie i tylko hufce rydzyka są wolne od szatańskiej infekcji (coś a la „28 dni później”). Tak że to wszystko wbrew pozorom jest arcylogiczne i się trzyma kupy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s