Wiosna przyszła, Szlendak w gazecie

W przyrodzie wszystko odbywa się z grubsza cyklicznie, wraz z upływem pór roku, zmianami pogody i nasłonecznienia. Pory roku mogą nie trzymać się kalendarza, ale przyroda trzyma się pór roku. Na przykład – wiosną, gdy robi się ciepło, słonecznie i jasno specyficzny podgatunek profesora socjologii przeciera zaspane oczka i aktywizuje się medialnie z pierwszą myślą, jaka mu do rozczochranej po długim zimowym śnie główki wpadnie.

Rok temu były to rewelacje odnośnie seksualnego życia Polaków. Profesor odkrywał z radosnym zdumieniem pięciolatka następujące komunały i nowinki:

Wiem, że stereotypizująco to zabrzmi, ale w zakresie odbierania bodźców wzrokowych mężczyźni to dość nieskomplikowane istoty, jednoprzełącznikowe maszyny, które na baczność stawia odsłonięty dekolt. Niektóre panie świadomie grają swoją seksualnością, chociaż większa część czyni to bezrefleksyjnie. A nieskomplikowany facet ma wtedy zasadniczy problem ewolucyjny: przesadza z reakcją. Pod każdą szerokością geograficzną, gdy pani uśmiechnie się do pana, on to odczyta jako zachętę seksualną. A przecież uśmiech kobiety może nieść tysiąc innych znaczeń.

 

Niewiarygodnie odkrywcza obserwacja, że uśmiech nie musi stanowić oferty seksualnej niestety zostaje przytłoczona masą wyjętych z tzw. wiedzy potocznej stereotypów na temat mężczyzn jako maszyn erekcyjnych aktywizowanych optycznie (swoją drogą, jakaż przygnębiająca metafora, cały człowiek zredukowany do oprzyrządowania obsługi penisa z wizjerem służącym do detekcji biustu).

Mamy też stereotypy na temat kobiet, podparte oczywiście obserwacją naukową:

 Gdy kobieta znajduje się w fazie płodnej, chętniej wybierze pana o męskich cechach: wysokiego, silnego, o mocnych rysach twarzy. W innej fazie cyklu może jej się spodobać nadopiekuńczy miś.

To, na szczęście, jeszcze nie koniec złotych myśli. Socjolog miał też dobre słowo dla erotycznych patriotów. Lub, jak kto woli, piewców polskiego oręża, godności i charakteru, które można wszak okazać w każdej sytuacji, również łóżkowej:

Francuzi, a już zwłaszcza Włosi, lubią uchodzić za doskonałych kochanków, więc nie mogą zaprzeczyć stereotypowi i wyznać, że robią to tak rzadko jak na przykład Polacy. Moim zdaniem po prostu kłamią badaczom. My raczej nie kłamiemy. Szkoda, że nikt nie bada naszej skłonności do romantycznej miłości. Polacy są chłodni, ale jak kochają, to na zabój i do końca, są restrykcyjni, zazdrośni i zaborczy, nie zamierzają się z nikim dzielić tym uczuciem. A taki Grek, proszę bardzo, może jednocześnie kochać trzy kobiety i nie widzi w tym niczego zdrożnego.

 Te profesorskie bajędy są wręcz rozkoszne, zwłaszcza gdy Szlendak chwali rodaków za uczciwość w łóżku, potępiając mitomanię obcokrajowców oraz ich promiskuityzm, a to wszystko na podstawie sobie jedynie znanych założeń, lub, jeśli mamy być precyzyjni, na podstawie osobistego widzimisię. Cudowna rzecz, ta socjologia, można na całe społeczeństwo ekstrapolować wnioski z oglądania równolegle Klanu oraz Mody na suckes i nazywać to nauką.

W świetle tych zeszłorocznych rewelacji jest bardziej niż jasne, że wprost nie mogłam się doczekać, z jaką myślą tej wiosny obudził się do życia polski socjolog. Nie zawiódł mnie bynajmniej, w 2013 Szlendak odkrywa feminizm. Co prawda jego bezkompromisowej krytyce ruchu feministycznego w Polsce nieco szkodzi kompletny brak wiedzy na temat zjawiska, o którym mówi, ale Szlendak gładko przechodzi nad tym drobiazgiem do porządku dziennego, po prostu ignorując istnienie trzeciej fali, zaś znęcając się nad chochołem* fali drugiej i przypisując feministkom totalitarne chęci ograniczenia wyboru stylu życia:

– Choćby te wyrażone w pogardzie, z jaką traktowane są kobiety czerpiące przyjemność z poświęcania się dzieciom. Jedna z moich doktorantek bada kwestię kobiet, które określają się jako feministki, ale także postanowiły mieć dzieci i chcą czerpać przyjemność z macierzyństwa. Akademickie feministki traktują takie kobiety niczym zdrajczynie całego ruchu, bo one niby poddały się męskiej presji, zrezygnowały ze swoich ambicji, by urodzić dziecko. Niektóre odłamy feminizmu mają z macierzyństwem kłopot.

 

Oczywiście byłoby bezdusznym i niehumanitarnym uświadomić Szlendaka, że właściwie to właśnie wygłosił postulat manifowy, o równouprawnieniu kobiecych wyborów, o docenieniu pracy domowej kobiet, czy nawet poruszył temat istniejący od dawna na Feminotece. Wytknięcie Szlendakowi, że gdyby budził się do życia w marcu, a nie na majówkę, to miałby szansę trafić na jakąś manifę i zorientować się, że mówią one w imieniu kobiet o różnym statusie i różnych zawodach, a z platformy przemawiają tam nie tylko akademickie feministki, ale też przewodnicząca związku zawodowego pielęgniarek i położnych czy też rzeczniczka fundacji gromadzącej matki-alimenciary – takie wytknięcie byłoby strasznie niegrzeczne i złośliwe, i nigdy nie śmiałabym tego zrobić profesorowi socjologii.

 Żałuję jedynie, że Szlendak jest takim okazem przyrodniczym, który zakwita medialnie tylko raz w roku w okolicach weekendu majowego, wybucha jednorazowym gejzerem tez z… ucha wyciągniętych i twierdzeń popartych własnym dobrym samopoczuciem, a potem zapada w całoroczny półsen. Cykliczność Szlendaka staje się miłym wiosennym rytuałem, jak maturalne kasztany czy – przed nimi – pierwsze pączki na wierzbach. W tym roku profesor już wykwitł, zapachniał i za chwilę zacznie się osypywać, cieszmy się więc jego wypowiedziami, póki świeże i wiszą w serwisach, bo na następne trzeba czekać rok. Byle do wiosny!

*Oczywiście chodzi o tego chochoła.

Advertisements

30 thoughts on “Wiosna przyszła, Szlendak w gazecie

  1. Ale dziękuję bardzo za krótki fragment o strawmanowym feminizmie — ten obraz feminizmu jest tak zakorzeniony w naszej kulturze, że mnóstwo inteligentnych i fajnych ludzi wciąż się nim posługuje (bo nie trafili na debunk i bliższą rzeczywistości wizję).

  2. A to heca! Czytając wczoraj ten artykuł o feminizmie byłam święcie przekonana (nie wiem nawet, dlaczego), że to wypowiedź kobiety. Kompletnie umknęło mi nazwisko profesora. I tu spieszę ze sprostowaniem, pan profesor był już w tym roku aktywny ze swoimi dywagacjami na temat polskiej młodzieży („Państwo rottweiler” na portalu Wyborczej, 2 marca 2013), który z radością jako reprezentantka tejże młodzieży przeczytałam i skomentowałam. Dobrze wiedzieć, że to nie była jednorazowa perełka, ale że jest i prawdopodobnie będzie ich jeszcze więcej.

    Aspekt socjologiczny pozostawię bez komentarza, jeśli ten pan jest profesorem w tej dziedzinie, zaczynam kwestionować swoje studia (to jest, bardziej niż zazwyczaj). Ale cytat o „Modzie na sukces” do zapamiętania :)

  3. Mnie w tym panu urzekła jego definicja feminizmu, otóż feministka to po prostu baba która potrafi sobie w życiu poradzić, w odróżnieniu od niefeministki, która najwyraźniej rzeczywiście jest jakaś upośledzona i bez chłopa ani rusz.
    Najsilniejszym pierdolnięciem było uznanie pani (przez pomyłkę) dr Pawłowicz, znanej z wybitnie feministycznego spojrzenia na rolę płci i związków w społeczeństwie.

  4. Druga fala się zaczęła od buntu dzieciatych gospodyń domowych, więc trudno uznać, że absurdalne teksty o pogardzie wobec macierzyństwa to uzasadniona krytyka feminizmu, tyle że drugofalowego. Druga fala ma na koncie wiele pięknych tekstów o macierzyństwie.

  5. @cześćjacek:

    masz rację co do meritum, tylko że Szlendak nie krytykuje drugiej fali, tylko chochoła ukręconego z drugofalowej gęby feminizmu. Coś słyszał, coś wiedział, wystarczyło mu, żeby walnąć.

    @Jiima:
    nie wystarczyło mi sił do podniesienia rąk opadłych po przeczytaniu, że Pawłowicz jest feministką i pomijam ten eksces wywiadu milczeniem, bo jest mi słabo i nie umiem się odnieść.

  6. #nicsieniestao Szlendak jest feministą, tylko o tym nie wie. Po co debunkować chochoła, który walczy o prawo do wyboru stylu życia? ;)

  7. @naima
    „chochoła ukręconego z drugofalowej gęby feminizmu”

    Ej, co to znaczy „drugofalowa gęba feminizmu”; odebrałem ten fragment Twojego wpisu, tak, że zgadzasz się z taką krytyką feminizmu, ale nie feminizmu w ogóle, tylko jego drugofalowego wcielenia. I się czepłem, bo ostatnio to widzę dość często wśród niby że feministycznych, lewicowych znajomych – zgodę, że druga fala była do dupy albo nawet bezinteresowne dokopywanie. Sorasek, może to trochę analne czepiactwo, więc jak coś to się zamknę.

  8. @cześćjacek:
    Nie, nie wspieram tak rozumianej krytyki drugiej fali. Mowię o gębie, której druga fala się doczekała, i z którą to gębą Szlendak tak brawurowo walczy.
    A Twoje uwagi są b. wartościowe, bo po pierwsze pokazujesz, że piszę zbyt mętnie, co muszę poprawić; a po drugie dobrze jak ktoś, kto się zna, czepia się fachowo.

  9. Zeszłoroczne gawędy profesora Szlendaka jednak chyba nie z „Mody na sukces”, a z całkiem sensownej lektury dorobku Davida M. Bussa i jego prac dotyczących preferencji w doborze seksualnym. Szlendak wręcz żywcem wyciąga przykłady z Bussa, o ile mnie pamięć nie myli. Anyway, wywiad jak to wywiad – przypisu do literatury tam nie będzie, ale warto się rozejrzeć kapkę zanim się sprowadzi to do „Klanu”. Na tej samej zasadzie to zastrzeżenie na końcu o „niektórych odłamach feminizmu” można by mu dobrodusznie zaliczyć za uznanie różnic między drugą a trzecią falą. Albo i nie :)

  10. To od Bussa, który jest psychologiem ewolucyjnym, tekst o „nadopiekuńczym misiu”? Bez refleksji nad faktem, że jeśli kobieta miałaby wybierać po linii „bo ją ochroni”, to wciąż ten „o męskich cechach, wysoki, silny” powinien mieć przewagę nad misiem także poza okresem dni płodnych?

  11. Może Pawłowicz jest kryptofeministyczną Konradą Wallenrodą, niszczącą system od środka?

  12. Na swoje szczęście po raz pierwszy usłyszałam o szanownym panie socjologu… Pocieszny on z tymi swoimi „odkryciami” i pewnie ubawiła bym się przy jego wypocinach, gdyby nie fakt , że podobnymi hasełkami szafuje znaczna ilość facetów na mojej uczelni. Smutne to trochę…

  13. Cholera, budzi się we mnie świadomość bycia wojującą pierwszodrugofalową chochołową feministką. Szpilek i tapety nie znoszę (#nowi ruscy) i nie preszkadzają mi podkrążone oczy u dziewczyn jak się nie wyśpią. Nie widzę problemu w mówieniu Pani Profesor czy marcepan a nie Profesoressa czy marcepanna, widzę problem w dyskryminacji ekonomicznej i przemocy domowej. Nie widzę problemu w psychologii ewolucyjnej w którą z upodobaniem nadupcają krytyczno-postkolonialno-etno-sretno-świadomi pogrobowcy Judith Dupler którzy jednocześnie walczą z „islamofobią”. Widzę problem w religiach monoteistycznych, w panoszącym sie tutaj mizoginicznym katolicyźmie, durnym zmilitaryzowanym prawosławiu za winklem, jeszcze bardziej durnym judaiźmie w Izraelu, ale przede wszystkim w ideologii która w skali światowej, z mizoginii uczyniła sport ekstremalny czyli ISLAMIE (PS. hinduizm też jest pojebany). Dlatego uważam, że trzeciofalowe feministki to chuje kolaborujące z patriarchatem.

  14. @Dupa666
    A idź Pan w chuj do Szlendaka czy W. Ducha, który podobnie jak jego kolega ciągle się produkuje w Wysokich Obcasach Ekstra. Kręcisz chochoła, że jak ktoś nie lubi gównianego psycho-ewo to jest sprzymierzeńcem religijnych mizoginów. Szlendak, Duch, Pawłowski to buce, które mogą kręcić jedynie 17 letnich onanistów, jak ktoś starszy ich popiera to ma problem z dojrzewaniem tak seksualnym jak i intelektualnym. A przede wszystkim takie wypociny jak debunkowane powyżej banialuki Szlendkaka, to mambo jambo a nie wypowiedź naukowa, ciekawe, że bronisz antynaukowego oszołoma.
    Zobacz jakie wypowiedzi z dupy prezentuje Wodzisław Duch:
    „Prof. Włodzisław Duch *: -Znam wielu ludzi obojga płci, którzy non stop używają telefonów, internetu, przełączają się z jednego kanału na drugi. Jeśli już szukamy różnic, to właśnie mężczyznom łatwiej łączyć pewne czynności, np. czytać, obserwować coś i mówić.

    Dlaczego?

    – A dlaczego większość pianistów to mężczyźni? Bo lewa i prawa ręka grają niezależnie, a to łatwiejsze dla mężczyzn. Być może ma to także ewolucyjne podstawy: kiedyś trzeba było dawać sobie znaki, a jednocześnie obserwować zwierzynę. A dlaczego w orkiestrach jest tyle skrzypaczek?
    Nie mam pojęcia.

    – Bo to wymaga świetnej koordynacji pracy obu rąk, i to lepiej wychodzi kobietom. Ich półkule mózgowe lepiej się ze sobą komunikują dzięki lepiej rozwiniętemu spoiwu wielkiemu. U mężczyzn współpraca lewej i prawej półkuli jest słabsza, i to właśnie im ułatwia jednoczesne wykonywanie różnych czynności – bo jedna drugiej tak nie przeszkadza.”
    (link: http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,98083,13772221,Dlaczego_kobiety_sa_skrzypaczkami__a_mezczyzni_mysla.html)
    Chciałem się nim nawet zająć na blogu, ale nie chyba szkoda czasu.
    Naprawdę nie widzę najmniejszych powodów, dlaczego miałbym bardziej lubić mizoginów, którzy walą psycho-ewo ściemę.

  15. Pingback: Sterty brudnych kalesonów i skrzypki z koziej dupy | Fronesis

  16. Szlendak odkąd pamiętam, a pamiętam go z czasów jak jeszcze magistrem był (trafił mi się nawet w komisji rekrutacyjnej), zafascynowany był „psychologią ewolucyjną”, więc „nie dziwi nic”.
    Co do jego odkrywania feminizmu, to chyba zapomniał, że uczył mój rocznik, który mocno feminizujący był i dawał temu wyraz także na jego zajęciach. To, co w GW, to takie tam popierdywania medialne, żeby nie zapomniano o „młodym zdolnym”.
    Co do tego tekstu z zeszłego roku, to w ramach komentarza mogłabym napisać tak, jak on mnie napisał kiedyś na pracy zaliczeniowej „wiosna, panie Szlendak?”.

  17. „Mamy też stereotypy na temat kobiet, podparte oczywiście obserwacją naukową:
    «Gdy kobieta znajduje się w fazie płodnej, chętniej wybierze pana o męskich cechach: wysokiego, silnego, o mocnych rysach twarzy. W innej fazie cyklu może jej się spodobać nadopiekuńczy miś.»”

    O ile można czepiać się uproszczenia na potrzeby wywiadu, o tyle są badania naukowe wskazujące na występowanie tego typu preferencji, tutaj przykładowe ogólnodostępne artykuły.
    facelab.org/include/download?id=196‎
    http://www.putslab.psu.edu/pdfs/puts_06_cycle.pdf
    http://evolution.anthro.univie.ac.at/institutes/urbanethology/resources/pdf/johnston.pdf

    Podobnie bez trudu można znaleźć dane wskazujące na to, że mężczyźni, niezależnie od szerokości geograficznej, przeceniają gotowość kobiet do odbycia z nimi stosunku. Jest to szczególnie wyraźne w relacjach przyjacielskich pomiędzy kobietami a mężczyznami.

    Nie widzę tu zarzutów merytorycznych dotyczących metodologii badań, odnoszę wrażenie, że autorka nie zgadza się z tą (cokolwiek karkołomnie wyrażoną) tezą, ponieważ jej po prostu nie odpowiada. A to nie jest rzetelna krytyka (ani tym bardziej „debunkowanie”).

    Zaznaczam, że nie wypowiadam się na temat reszty artykułu ponieważ się na tym nie znam, w gruncie rzeczy zgadzam się zaś z zarzutami dotyczącymi trącących seksizmem uproszczeń w interpretacjach doniesień z pola psychologii ewolucyjnej.

  18. Pingback: Kobieta WH kobiecie WH zgotowala ten los | Lady Pasztet bloguje

  19. Kolejne smakowitości:

    Po raz pierwszy na Kongresie była też sesja poświęcona mężczyznom pt. „Mężczyzna, istota nieznana”. Tomasz Szlendak, socjolog z UMK w Toruniu, podkreślał, że dziś coraz trudniej być mężczyzną, bo wymagania wobec mężczyzn są coraz bardziej skrajne. – Kobiety oczekują od nas nowych cech, których nie szukały jeszcze 30 lat temu: opiekuńczości, zainteresowania dziećmi, poczucia humoru – wyliczał. Według psycholożki Katarzyny Miller, to nie wina kobiet, że mężczyźni nie potrafią się odnaleźć.

    Cały tekst: http://wyborcza.pl/1,75478,14105499,Kongres_Kobiet__zrzutka_na_Rokite__atak_na_Gowina.html#ixzz2WGhmiYZL

    Czy naprawdę nie było kogoś mądrzejszego do zaproszenia?
    Kobiety oczekują poczucia humoru, a to kiedyś nie oczekiwały? Bosh…

  20. Pingback: Matki, feministki, alimenciary | Naima w sieci

  21. Jezu, jakie to nudne ciagle te same pretensje, że świat jest taki, mężczyzni tacy, socjologowie owacy, a my mądre i światłe, nowoczesne kobiety chciałybysmy żeby wszystko było na odwrót.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s