Szczucie cycem, czyli pierś niegodna okazania publicznie

Idzie – rzekomo! – wiosna, więc przed nami czas spacerów, wyciągania z szaf lżejszej odzieży, wywlekania z piwnic i strychów rowerów i rowerków dziecięcych, ogólnego wietrzenia ludzi i ubrań na świeżym powietrzu. Wraz z tym nadciąga nieuchronny sezon grozy, zgorszenia i wieszczenia upadku cywilizacji, najdonośniej obwieszczany na forach internetowych. Niezłą zapowiedź można było przeczytać w komentarzach pod poprzednią notką, ale prawdziwy gejzer szamba wybucha zwykle nie z okazji krótkich spódniczek czy odsłaniających brzuchy bluzek u nastolatek, a ze znacznie straszniej gorszącego powodu: matek karmiących piersią w miejscach publicznych.

W zasadzie zadziwia mnie, że do tego wątku powszechnego potępienia nie dołączył w swoim czasie objazdowy filozof medialny, czyli Mikołejko, poprzestający na krytyce hałasu, wożenia się wózkami po trawniku i roszczeń związanych z posiadaniem dziecka, przepraszam, obnoszenia się z macierzyństwem. No a nie ma straszliwszego obnoszenia się z macierzyństwem, niż karmienie w przestrzeni publicznej. Fora internetowe regularnie trzęsą się z oburzenia o treści moralnej i estetycznej, internauci pomstują straszliwie na ohydę wielkich cyców, wywalanie piersi w miejscu publicznym i brak estetyki i manier wśród niemowląt, które bekają i ulewają zupełnie nie licząc się z wrażliwością widza. Ta sama zresztą nadwrażliwość sprawiła, że z Galerii Metro zginęły w swoim czasie plakaty promujące naturalne karmienie (bo epatowały). Oprócz argumentów z nieładnej piersi grzmiały wówczas chóry moralistów zatrwożonych o zgorszenie dzieci i młodzieży narażonych na demoralizujący widok (mówimy wciąż o zdjęciach kobiet z niemowlętami przy piersi, nie o wystawie Helmuta Newtona). Wystawę uprzątnięto pospiesznie, jako kontrowersyjną społecznie.

Tu pozwolę sobie na wspomnienie pewnego porannego programu w telewizji – chyba państwowej, bo w studiu oprócz pań i redakcji siedzieli księża. Rozmowa tyczyła obecności niemowląt i noworodków w kościele podczas nabożeństw, omawiano za (matka może uczestniczyć w ważnych dla niej obchodach religijnych bez rozstawania się z maleństwem) i przeciw (dzieci bywają wrzaskliwe i dekoncentrują innych, a co gorsza, te najmniejsze potrafią zażądać karmienia i CO WÓWCZAS?!). Panie proponowały nowatorsko i odkrywczo wielkie płachty barwnego materiału, coś w rodzaju burek do narzucania na siebie i dziecko, by nie siać zgorszenia wśród innych wiernych, narażonych na widok nagiej piersi w kościele. Któryś z księży też bąknął, że dla kapłana to bywa krępujące, gdy nagle widzi w oddali w ławce takie rzeczy, i domyśla się, że mężczyzn siedzących w pobliżu karmiącej niemowlę matki taki widok może bardzo rozproszyć i nasunąć niestosowne myśli.

Pewnie, nie do pomyślenia, żeby w katolickich świątyniach eksponować takie widoki. Leonardo da Vinci

Albo takie:

rogier_van_der_weyden

Czy, bo ja wiem, takie:

Jan van Eyck

Niepojęte również, by pielgrzymować do miejsc świętych, których nazwa odnosiłaby się jakoś do laktacji, a w samym centrum czyhały TAKIE ołtarzyki.

Szydzę sobie bezczelnie, bo chcę pokazać, że w Polsce jest straszliwe rozwarstwienie w sferze poglądów między abstrakcjami a konkretem. Otóż Polska jest podobno krajem maryjnym (miejscami nawet bardziej niż gdzie indziej). Kult macierzyństwa odbywa się wszędzie, w kapliczkach przydrożnych, na procesjach, na szyjach obwieszonych medalikami, na dłoniach wyposażonych w różańce. Jest to kult macierzyństwa wyidealizowanego, abstrakcyjnego, wypranego z szczegółów, brutalności czy codziennego trudu, macierzyństwa związanego nierozerwalnie z poświęceniem i cierpieniem znoszonym bez skargi. Matka Boska nie miała rozstępów, nawału mleka ani baby bluesa, była łagodna, cicha i pokorna, była idealna. Za to konkretne matki, tu i teraz, nie mają co liczyć na jakiekolwiek odpryski tego kultu: ich dzieci śmierdzą lub wrzeszczą, ich piersi są odrażające lub demoralizują, ich wózki tarasują drogę a place zabaw dla dzieci zabierają miejsca parkingowe. ich roszczenia są bezczelne, ich laktacja obrzydliwa, ich ciała po porodzie są wstrętne i mają być ukrywane, rehabilitowane, ćwiczone aż uzyskają godny pokazania światu kształt. To rozszczepienie jest tak silne, że niewidoczne, czego dowodem absurdalna dyskusja z wzmiankowanego wyżej programu.

Ale odczepmy się od religijnej schizofrenii, którą gorszy ssana przez nieświęte niemowlę pierś, choć to wdzięczne zjawisko, jak większość niespójności w systemach wierzeń. Popatrzmy na drugi nurt potępienia matek karmiących – estetyczny. Oburzenie budzi pierś pokazana w kontekście aseksualnym, w najbardziej zgodnym zresztą z naturą celu: wyżywienia potomstwa. Jeśli kobieta przycupnie pod plakatem z reklamą kostiumów kąpielowych, groza i zgorszenie nie spadnie na modelkę esksponującą wyfotoszopowany do granic prawdopodobieństwa biust, lecz na skuloną nad niemowlęciem żywą kobietę. Kanon estetyczny jest niemiłosierny: pierś nie służąca celom rozrywkowym, upiększającym, erotyzującym jest podejrzana i budzi niepewność, jest poza przypisanym jej przez popkulturę kontekstem. Jesteśmy w momencie zapętlenia podwójnego standardu: kobiece ciało zostało tak dalece od-naturalizowane przez reklamę, kosmetykę, fotoszopa, presję, media i różnych specjalistów od estetyzacji, że widok nieskorygowanego, zwykłego biustu wykorzystanego do karmienia dziecka staje się czymś dziwacznym i wzbudzającym konsternację. Publiczność, która ze wzruszeniem ramion mija setki reklam staników, majtek, kiecek, samochodów. cegieł i rur kanalizacyjnych dekorowanych przez wijące się półnagie modelki nagle żąda, by ubrana od stóp do głów matka zasłaniała jakoś ten skrawek piersi, który zmuszona rykiem potomstwa podaje do rozwrzeszczanej buzi.

Schizofrenia estetyczna ma od dawna problem z kobiecym ciałem. Pod poprzednią notką pojawiły się biadolenia facetów, których rani widok nieestetycznie ubranych kobiet, eksponujących niedoskonałości figury. (Zdumiewające, że nie czytałam, by raził widok półnagich mężczyzn lub męskich strojów obnażających niedostatki urody czy higieny, mężczyźni są przez domniemanie wyjęci spod pręgierza urodowych wymagań.) Kobieta, czy to karmiąca czy nie, musi się permanentnie tłumaczyć ze swojego ciała.

Matka karmiąca zaś, przepędzana z ławek i przystanków, może się w zaciszu domowym pomodlić do ideału macierzyństwa. Albo pozastanawiać się, dlaczego ta historia nie jest bluźniercza ani obrzydliwa.

bernard

Reklamy

57 thoughts on “Szczucie cycem, czyli pierś niegodna okazania publicznie

  1. Całkowicie się zgadzam i sama bym tego lepiej nie ubrała w słowa. Czy miałabyś coś przeciwko, gdybym inspirując się Twoją notką zilustrowała ją krótkim komiksem na moim blogu (z linkiem do Twojej notki oczywiście)?

  2. A poglądami Poziomki nie ma się co przejmować. U Barta miała jakiś straszny problem ze słowem „Prezydentka”, widać etatowe trollątko.

    Poza tym nic dodać nic ująć, kochana.

  3. Coś się chyba zrypało. Nie widać mojego komentarza a system twierdzi że jest opublikowany.

  4. Ostatnio doszedłem do wniosku że katolicyzm mógłby byc podstawą pornograficznej wersji 1984 Orwella. Chyba nic tak nie obnaża zboczonej natury Katolicyzmu jak Lactatio św. Bernarda. Tu w wersji „z gwinta”:

    http://catholicforum.fisheaters.com/index.php?topic=2876690.50

    W temacie cycków to należy wymienić przyzwoitą i nie budzącą zastrzeżeń etycznych i estetycznych formę publicznej prezentacji w postaci obciętej:

    a przedstawianie samego zabiegu ma niezwykłe walory wychowawcze, ucząc poświęcenia:

    http://www.art-wallpaper.com/22063/Del+Piombo+Sebastiano/Martyrdom+of+St.+Agatha

    P.S. Wyborcza odblokowała wywiad z Terlikowską:

    http://www.wysokieobcasy.pl/wysokie-obcasy/1,96856,13607538,Malgorzata_Terlikowska__Maz_chce__dzieci_chca__a_ja.html#Cuk

    @ porzednia notka

    “Wymień jakieś inne porównywalnie poważne przestępstwo Y któremu “zapobieganie” polega na traktowaniu sprawców Y jak pogody i ograniczaniu wolności połowy społeczeństwa przez narzucenie reżimu paranoi który nie chroni jej wcale”

    Wypisz wymaluj dyskurs „walki z islamofobią”, w którym jakakolwiek krytyka islamu jest zaszczuwana wyzywaniem od rasistów, a ofiary przemocy będącej odpowiedzią na jakąkolwiek krytykę są wynikiem „słusznego gniewu”.

  5. To jest po prostu niewiarygodne, że właśnie ten moment przeszkadza – zwłaszcza że to czasem jedyny moment ciszy. Jeszcze jakieś bardziej drastyczne i któreśtam z rzędu przewijanie, zwłaszcza w tłumnej i zamkniętej przestrzeni – to całkiem rozumiem. Ale karmienie?
    Te chusty do zasłaniania powinny mieć wyraźny motyw z tym świętym laktatorem.

  6. @D6^3
    „Walka z islamofobią” polega na waleniu raczej w przeciwników islamizmu a nie islamu, że tak się czepnę bo jest poniedziałek i mam nastrój czepialski. Religia, nawet najbardziej dziwaczna nie przeszkadza z reguły cywilizowanym ludziom, religijni fanatycy natomiast nie przeszkadzają wyłącznie innym religijnym fanatykom, o ile są kompatybilni.

    @Naima
    Popełniasz błąd logiczny. Cyc jest dobry, tylko jego zakończenie jest be. Jak się zakończenie usunie, to wszystko jest ok, a dziecko nigdy tak dobrze się nie przyssie, żeby nie było nic widać (obserwacje własne). Sensacji nie budzi modelka w bikini składającego się z takie ilości tworzywa, że starczyłoby mi zaledwie na wstążkę do włosów, ale sensację budzi ta sama modelka, gdy spod wzmiankowanego stroju wymsknie się to i owo. Za to przyzwoite są zdjęcia modelek z nagim biustem, który domorosły grafik srodze okaleczył fotoszopem pozbawiając kontrowersyjnego kawałka tkanki.

    Nie to, żeby miało to jakikolwiek sens, tak sobie tylko zauważam w ramach czepialstwa.

    A dzieci są hałaśliwe i tu się panom księdzom nie dziwę, w końcu w jakimś urzędzie pracy też zakazano przyprowadzania dzieci, bo „tu jest kiosk ruchu, ja tu mięso sprzedaję!”.

    Poza tym niemowlak plujący mleczkiem na kilometr jest nieestetyczny, tu się zgodzę z oburzonymi, choć pewnie wielu oburzonych jest sama nie mniej nieestetyczna, ale jakoś nie słyszałom, by ktoś chciał ich usuwać z przestrzeni publicznej z tego powodu.

  7. @Jiima, trollu.
    Rzecz nei w sutkach, bo wszak jak dziecko się porządnie dossie, to bez lornetki/teleskopu aureoli się nie dopatrzysz, a wówczas rzecz zaczyna przypominać dowcip o epatowaniu staruszki widokiem nagusów u sąsiadów (jakbyś nie znało, to patrol wezwany do zbadania sprawy musiał stanąć w jedynym miejscu, skąd bezbożną nagość dało się zobaczyć, to jest na szafie).
    Zresztą, gotowam postawić moje najładniejsze fioletowe szpilki przeciw gumiakom, że gros tych oburzonych widokiem cycka w funkcji podajnika paszy będzie wieczorami po redtubach czy innych pudelkach wypatrywać sutków z okolicą, czy to u celebrytów czy u gwiazdek porno. Więc to nie o fragment bardziej kolorowej skóry rzecz się rozbija, co o kontekst. Jesteśmy pruderyjni w kwestii cycka dla niemowlęcia, cycek w teledysku jest yummy. Cycek karmiący świecki jest akceptowalny gdy się zestarzeje, ma coś ponad sto lat: http://www.malarze.com/plobraz.php?id=1283 albo http://www.womkat.edu.pl/files/standaryzacja/grupa26/i.irla_kuna_osobowosc_renesansowa/macierzystwo_1905.html

  8. Ludzie, co ja znalazłem.
    Szukałem sprawy Young v. American Mini Theatres, Inc. – 427 U.S. 50 (1976) chyba, że mi się pomyliła z inną, a znalazłem:

    (9) “Nudity” means the showing of the human male or female genitals, pubic area, or buttocks with less than a fully opaque covering; or the showing of the female breast with less than a fully opaque covering of any portion thereof below the top of the nipple; or the depiction of covered male genitals in a discernibly turgid state. A mother’s breastfeeding of her baby does not under any circumstance constitute “nudity,” irrespective of whether or not the nipple is covered during or incidental to feeding.
    http://www.leg.state.fl.us/statutes/index.cfm?App_mode=Display_Statute&URL=0800-0899/0847/0847.html

    To skoro nawet na Florydzie nikt nie płacze, to niech spierdalają.

  9. @Naima
    No jak nie w sutkach, skoro musieli specjalny przepis zrobić?
    Bez sutków to się nazywa dekolt (alias za ppr dekold) i można pokazywać niezależnie od wszystkiego.

  10. @Gammon
    No właśnie, jak wyszopujesz sutek to cały cyc staje się dekoltem

    @Naima
    Jeszcze uprzejmię piszę że trolluję, a ciebie to bulwersuje… Świat mnie dzisiaj nie kocha.
    Ale tak poważnie mówiąc, to doskonale wiem, że w naszym cudownym świecie w którym w większości języków facet == człowiek (innymi słowy baba == nie do końca człowiek) ciało kobiety może być pokazywane wyłącznie w sposób interesujący facetów. Ciało kobiety karmiącej nie jest interesujące, gdyż jak wiadomo, niemowlak to najskuteczniejszy środek antykoncepcyjny, działa lepiej niż sterylizacja, a porównywalny jest tylko ze szklanką wody zamiast.

  11. Bzdurna demagogia-oddawanie moczu również jest czynnością czysto fizjologiczną która jest nieodłączną częścią ludzkiego jestestwa. Według logiki Autora oraz karmiących matek wraz z ich zwolennikami powinniśmy publicznie i bez krępacji sikać gdzie popadnie. W końcu każdy przedstawiciel naszej płci ma te same narządy a pozostała część widywała je nieraz w różnym stanie i sytuacjach. Cóż złego w widoku sikającego penisa-przecież NIE jest to widok o kontekście seksualnym… nawet małe dzieci tak mają… dlaczego zatem nie siusiać w Kościele? godzina czy nawet 6-8h w wypadku porządnie zorganizowanej Paschy to dość dużo czasu a szkoda coś przegapić wychodząc no i to przeciskanie się przez tłumy… lepiej lać na podłogę.

  12. @xyz
    Idź oddaj mocz, bez krępacji. Ale może nie tu, tutaj niewinni ludzie płci obojga dyskutują.
    Jeśli ze względów zdrowotnych potrzebujesz sikać w czasie dyskusji, jakoś to wszyscy wytrzymamy. Serio.
    Wiesz, siki śmierdzą, nawet takie świeże.
    Ale czy tobie cycki śmierdzą?

  13. @xyz:
    po pierwsze, autorka, a nie autor posta. Ale zastosowany przez ciebie domyślny rodzaj gramatyczny nieco pozwala zrozumieć.
    Po drugie: serio nie odróżniasz karmienia niemowlęcia od wydalania? Podpowiem ci: jedno śmierdzi i brudzi, drugie nie. Dorosły umie powstrzymać swoje potrzeby fizjologiczne przez dłuższy czas, aż znajdzie odpowiednie do tego miejsce, niemowlę zaś, hm, nie bardzo, jak jest głodne, to wyje póki się go nie nakarmi. Jak się skupisz, to możesz odkryć kolejne różnice, będę trzymać kciuki!

  14. @xyz

    nie odróżniasz mleka od moczu? twoje poranne płatki to niezły hazard

  15. W naszej cudownej kulturze zawsze w przypadku dyskusji na tematy obyczajowe i dopuszczalność pewnych zachowań (cokolwiek by to nie było) w miejscach publicznych,pojawi się argument z klocka i sikania. Oprócz karmienia niemowląt, różne formy okazywania sobie czułości i namiętności kojarzą się z klockiem. czy ci ludzie są normalni?

    @cycki
    wszak sutki to broń masowego rażenia i wszelkie przykrywki są jak zawleczki przy granacie:

    http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/51,114871,13680253.html?i=2

    (filmik można oglądać bezpiecznie ale uważajcie na zdjęcia bo tam cycki są odbezpieczone)

  16. Moje niemowlaki, wisiały mi na cyckach, kiedy chciały. Miały gdzieś pory i miejsca. W kwestiach jedzenia, sikania, kupkania, spania i wydzierania się celebrowały absolutną wolność, i chwała im za to… udowodniły, że jest wolność na tym świecie, i jeden i drugi.. to było 20 kilka lat temu. Widzę, że nasze społeczeństwo zdurniało przez te 20 lat kompletnie, bo nagle chce odebrać wolność niemowlakom, a niedoczekanie, niemowlaki wszystkich krajów, łączcie się!!! Nie dajcie sobie odebrać wolności, waszego prawa do jedzenia i sikania naraz, do puszczania bąków i robienia tego, co wam się tylko podoba w dowolnej chwili, to jedyny czas kiedy jako ludzie, możecie rządzić światem, nie dajcie się przerobić na kolorowe lalki przez niedojrzałe dziewczynki i chłopczyków, trzymam za was kciuki. A potrzeby erotomanów z rozlatanymi oczkami i lęki wstydliwych kobiet są nędznym pyłem przy potrzebach przyszłości naszego narodu :D

  17. też mnie zawsze ciekawiło gdzie ci wszyscy tropiciele zgorszenia są gdy wokół reklamy i bilbordy pełne nagich / pólnagich kobiet reklamująych dachówki, drukarki i cokolwiek przyjdzie do głowy. Jakoś nie słychać protestów wtedy gdy kobieta jest traktowana jak głupia istota lub jak obiekt seksulany. Ale jak karmi to krzyk w stylu zgiń, przepadnij :)

  18. Tak, Szprociu, każdy kto Cię nie popiera i odważy się mieć inne niż ty poglądy to etatowy troll. A skoro już mnie wywołałaś do tablic, to ośmielę się stwierdzić, że nie wiedziałem, że one wszystkie piersią karmią, cholera! Jeszcze wytłumacz mi, po co im ten przedziałek na plecach.
    I zdziwię Cię pewnie stwierdzeniem, że kobieta karmiąca piersią, wbrew twoim wyobrażeniom, dla zdrowego człowieka, nie ma konotacji erotycznych, podobnie jak nagie niemowlę.
    P.S. Liga rządzi@ Liga radzi! Liga nigdy Cię nie zdradzi!

  19. @poziomka:
    Twój trolling staje się męczący.
    Niezrozumienie słowa pisanego, z jakim się tu obnosisz, również już nuży i nie rokuje specjalnej poprawy. Sugeruję rozważenie, czy twoje następne komcie (o ile będziesz chciał/a jes tu umieszczać) wnoszą coś do sprawy czy też równie dobrze będą mogły przeleżakować. Umowa stoi?

  20. Przepraszam, że się wtrącam do towarzystwa, ale mam wrażenie, że albo przyleciałam z innej planety, albo w ostatnich 5 latach świat wywrócił się na nice. Wykarmiłam dwie córki, zdarzało się i w parku, czemu nie. Nigdy, powtarzam, nigdy nie było wypadku, abym spotkała się choćby z mimowolnym gestem niechęci. Wręcz przeciwnie.
    Zachowajmy proporcje. Może warto popatrzeć do swojego umysłu i sprawdzić, czy to nie stamtąd pochodzi ten problem?

    Pozdrawiam

  21. @Eliza – bardzo się cieszę, że mogłaś w sposób nieskrępowany karmić swoje dzieci. Niestety, nie wszystkich spotyka taka reakcja otoczenia, czego smutnym dowodem są fora internetowe, chociażby gazeta.pl,. zlikwidowanie wystawy zdjęć matek karmiących w Galerii Metro, czy doświadczenia innych tu piszących.
    Bardzo dobrze, że nie są to jedyne reakcje otoczenia, i że twoja opowieść pokazuje, że są w Polsce miejsca przyjazne matkom karmiącym piersią.

  22. @dupa666
    „W naszej cudownej kulturze zawsze w przypadku dyskusji na tematy obyczajowe i dopuszczalność pewnych zachowań (cokolwiek by to nie było) w miejscach publicznych,pojawi się argument z klocka i sikania. Oprócz karmienia niemowląt, różne formy okazywania sobie czułości i namiętności kojarzą się z klockiem. czy ci ludzie są normalni?”

    A żeby było zabawniej, w przypadku karmienia piersią ten argument jest bardzo prosto rozjechać. W końcu co jakiś czas widuje się rodziców w pośpiechu „wysadzających” małe dzieci gdzieś na trawniku czy pod drzewkiem – i podobnie jak karmienie piersią, to też mi w ogóle nie przeszkadza. Dziecko w tym wieku nie jest w stanie wytrzymać za długo ze swoją potrzebą, więc szukając szaletu, który nie zawsze musi być blisko, ryzykuje się, że maluch zwyczajnie popuści w majtki. Dlatego zarówno karmienie, jak i wysadzanie np. na siusiu, nawet na widoku osób postronnych, jest OK, jeśli mówimy o _małych dzieciach_.

  23. Dlatego zarówno karmienie, jak i wysadzanie np. na siusiu, nawet na widoku osób postronnych, jest OK, jeśli mówimy o _małych dzieciach_.

    A czasami nawet i u dorosłych. W niektórych miastach znalezienie publicznie dostępnej toalety graniczy z cudem a z pęcherzem różnie u ludzi bywa.

    A notka bardzo dobra.

  24. @kiciputkowi składam z tego miejsca czołobitne podziękowania, bo dzięki temu, że jej dzieła przeglądam często to i w to miejsce trafiłam. A tutaj? Cuda i dziwy! I logicznie i jakoś tak… nieagresywnie ? Całkiem inaczej niż za oknem! Z ogromną przyjemnością przeczytałam już chyba z połowę Twoich wpisów i chodź rzeczywistość w nich taka smutna i taka polska to i tak genialnie się czyta! :)

  25. To ja dziękuję za miłą recenzję, bardzo fajnie przeczytać takie życzliwe słowa, a kiciputkowi dziękuję za świetny obrazek oraz wielu odwiedzających, którzy przybyli via jej blogasek.

  26. Świetny wpis. Ja też mogę dodać: nie ujęłabym tego lepiej :) A zdarzyło mi się stoczyć kilka dysput ze znajomymi na ten właśnie temat, co ciekawe – również z kobietami reagującymi w stylu: „bleee, to obrzydliwe”… Jako że trochę mnie to szokowało, drążyłam temat, i zwykle okazywało się, że za tą niechęcią kryją się najróżniejsze (i różne też od samej tej niechęci) motywacje, jak np. niechęć do dzieci jako takich, czy też uznawanie że wszelkie spożywanie czegokolwiek publicznie jest ‚blee’ (cóż, niektórzy mogą mieć i takie nastawienie, ich sprawa). Ale zawsze dobrze jest trochę podrążyć… Choć i twoje ujęcie problemu – 100% racji :) Pozdrawiam!

  27. @niedobrzemi:
    zastanawiałam się, czy pisać o tym, bo to kolejne odkrycie z dziedziny polskiej techniki regulacji urodzeń. Ojciec nie usłyszał zarzutów, zapewne dowiemy się w trakcie rozpraw, że o niczym nie wiedział (był precedens takiego, co też przeoczył kilka ciąż i porodów domowych, taki roztargniony). Żyjemy mimochcąc w kraju dzieworództwa ustawowego.

  28. @niechęć do dzieci jako takich
    mój młodszy nawet nie musi płakać – wystarczy że sobie (wcale nie głośno) ‚podrzewnia’ – i zdolność skupienia się na czymkolwiek leci na łeb na szyję. Tak jak nie rozumiem awersji do karmienia, tak – nie musząc – nie zabierałbym go do miejsc, do ktrych inni idą się skupić/wyciszyć etc.
    Z własnych doświadczeń: poziom niechęci do dziecka któremu towarzyszy matka mocno spada, jeśli 1. matka jest ojcem 2. potencjalne ‚mikołejki’ są młode 3. i są facetem.

  29. To ja może a propo mszy i kościoła.
    Jako osoba wierząca, bywałem w różnych świątyniach (lans, a jak!) i spotykałem się z kapłanami o skrajnie różnych podejściach. Przypomina mi się historia, w której uczestniczyłem w okolicach bierzmowania. Wiadomo – indeksy, podpisy i 3h dziennie na klepanie zdrowasiek (debilizmu tego systemu nadal nie rozumiem -.-). Jako że było się chłopcem lubiącym się w owym czasie zabawić, razem z kolegami wybraliśmy się na mszę poranną (oficjalnie ,,dla dzieci”) coby wieczór przeznaczyć na celebrację sposobem Dawida (tj. śpiewem i tańcem sławić imię Pana).
    W skrócie – młoda matka, dziecko, płacz. Matka próbuje uspokajać, lula, śpiewa cichutko. Nic. Latorośl jedzie na konkretnych oktawach. Proboszcz kazanie przerwał, kazał dziewczynie wyjść i nie wracać dopóki nie uspokoi – bo to ,,profanacja”.
    Wyszła ona, wyszliśmy my razem z kolegami (pochwalę się, że wcześniej bezczelnie weszliśmy ,,za” księdza i klęknęliśmy bezpośrednio przed ołtarzem a nie przed nim).
    Za nami wyszli znajomi. Dodam że bierzmowania w tej parafii nie dostałem.
    Jednak udało mi się to w mojej aktualnej parafii, gdzie ksiądz (w identycznej sytuacji) przerwał kazanie radosnym śmiechem, bo ,,jego strasznie cieszy jak widzi niesforne dzieci siejące chaos w kościele” – dlaczego? Bo to dzieci. Dziecko musi być głośno, popełniać błędy itp. Jasne, że w zdrowych ilościach, ale od odrobiny wrzasku jeszcze nikt nie umarł.
    Podsumowując – wszystko zależy od podejścia, można zachęcać ludzi będąc ,,rozumiejącym” i przeistoczyć wszystko w żart (jednocześnie dając matce czas na uspokojenie dziecka), a można niemiłosiernie wkur… młode pokolenie i skutecznie odwodzić od Wiary na długi czas.

  30. Cóż, fakt czuję się nieco niezręcznie gdy na środku centrum handlowego ‚rozsiada się’ matka, wysupłuje całkowicie pierś i zaczyna karmić małego terrorystę. Głównie dlatego, że sama chyba nie byłabym w stanie tak o pokazać wszystkim naokoło swojego biustu. Tak jak ja bym wolała zająć się karmieniem w bardziej ustronnym miejscu, tak automatycznie czuję, że inne kobiety też powinny tak woleć. I nie chodzi o to, że tak myślę[bo to nie do końca tak], tylko odczuwam w podświadomości, czego póki co chyba nie umiem zmienić.
    Ale – nawiązując do przykładu który ktoś już rzucił – zastanawiam się dlaczego nikt nie robi wielkich kampanii wokół panów którzy regularnie oddają mocz ‚za murkiem’ często w środku miasta. Czy też w okolicach kościołów[skoro i o tych miejscach była mowa], bo przecież tam często są odpowiednie murki. Dla mnie jest to bardziej gorszące. Ale przecież człowiek[mężczyzna] musi!
    Acha, jak coś nie jestem wojującą feministką, w sumie chciałabym móc żyć jako kura domowa, ale nie ten kraj, nie te czasy…

    Kontynuując kwestie dzieci – mnie przeraża beztroska w przewijaniu. Byłam raz z siostrą i siostrzenicą w pizzerii, a centralnie naprzeciwko przy stoliku rodzina z dzieckiem. Najpierw małe strasznie darło pyszczek, ale to jakoś uszło przy muzyce lecącej gdzieś w tle. Ale mamusi jednak przyszło do głowy że może coś jest nie tak – no to przewijamy malucha. Tu i teraz, na stoliku, gdzie wokół ludzie jedzą. Omówmy jeszcze z tatą czy kupa jest na pewno taka jak trzeba.
    A sądzę że to nie jest odosobniony przypadek, bo słyszałam wiele podobnych historii, chociaż moja była wyjątkowo brutalnym doświadczeniem.

  31. „Acha, jak coś nie jestem wojującą feministką, w sumie chciałabym móc żyć jako kura domowa, ale nie ten kraj, nie te czasy…”

    Nie bardzo rozumiem co ma jedno do drugiego. Te „wojujące feministki” bardzo często „wojują” o to, żeby kobiety (i mężczyźni też) mieli godne warunki do pracy w domu właśnie.

    Feminizm to walka o równość i prawo do wyboru dla każdego, a nie o to, żeby każda kobieta dopasowywała się do jednego ustalonego modelu.

  32. Hm, pisałam trochę na szybko i może faktycznie wyszło bezsensu. Chodziło mi bardziej o ten stereotyp wojującej feministki gardzącej mężczyznami i męskim uciskiem. Też ważne jest o rozróżnienie ‚wojującej feministki’ od kobiety dążącej do odpowiedniego wyrównania prawa dla wszystkich. Napisałam to jakby na wypadek męskich trolli – zbyt dużo czytania komentarzy w różnych częściach internetu. Przepraszam jeśli faktycznie piszę chaotycznie i niespójnie.

  33. Niby prawda, ale uderzenie nie tam gdzie trzeba. Te jęki i krzyki to niestety nie od księży i babć radiomaryjnych z reguły pochodzą, a od pedofobicznych młodych wykształconych z wielkich miast. I jeszcze tych wylansowanych gejuszków, bo im jeszcze drgnie ta struna na widok cyca i się kreowanie na modnego homosia skończy. Ja rozumiem nawet oburzenie księdza jednego z drugim na drące ryja dzieci w kościele – bo co to za problem wyjść i uspokoić. A to naprawdę przeszkadza.
    Tak więc niby prawda – ale kopiesz nie tych co trzeba.

    „Feminizm to walka o równość i prawo do wyboru dla każdego” To tak tylko na papierze wygląda. W rzeczywistości współczesny feminizm to walka o kasę, bo przecież prawo już zapewnia równe traktowanie wszystkim ludziom.

  34. Witam wszystkich serdecznie.

    Pozwolę sobie troszkę na dłuższe odniesienie do powyższego artykułu, gdyż bardzo mnie zafascynowała jego treść, bogaty język i konkretne przedstawienie problemu.

    Nim jednak zacznę pisanie swoich przemyśleń, które nasunęły mi się podczas czytania tego artykułu przytoczę historię jak to moja matka chrzciła brata. Otóż w młodszy brat był wiecznie nienażarty. Podczas swoich chrzcin kiedy z jego gardła wyłoniły się dźwięki oznaczające porę karmienia moja matka po prostu wstała z ławki, poszła do zakrystii i tam prosząc Pana kościelnego o udostępnienie miejsca nakarmiła płaczące niemowlę. Zaraz ktoś mógłby się przyczepić, że gdyby matek było więcej to by się nie pomieściły. Oczywiście to bzdura, gdyż msza trwa od 45min do godziny i nie ma szans by z miejsca kultu zrobił się żłobek. Najnormalniej w świecie dyskusja podjęta w tymże programie telewizyjnym była jałowa, gdyż każda matka sama musi podjąć decyzję czy iść z małym dzieckiem do kościoła czy też nie i to do niej należy decyzja czy wyjść kiedy jej pociecha płaczę czy nie.

    Co dotyczy samych kobiet we współczesnej kulturze masowej to zgodzę się z wieloma zdaniami przytoczonymi zarówno w artykule jak i komentarzach. Kobiety dziś są postrzegane jako zbiór uciech dla mężczyzn. Świadczy o tym łatwo dostępna pornografia i roznegliżowane modelki w reklamach każdej rzeczy adresowanej do mężczyzn. Płeć piękna w pojęciu masowym zatraciła swoje znaczenie, ale nie ma co się dziwić skoro w wielu przypadkach same do tego doprowadziły.

    Poprzednim zdaniem nie chcę nikogo oskarżyć i proszę doczytać do końca mój komentarz nim podniesie się rwetes „tak, oczywiście, teraz powiedz, że wszystkiemu winne są kobiety”. Nigdy tak nie uważałem, jednak, gdyby nie ich zgoda na to co się z nimi wyprawia to by takie coś się nie zdarzyło. Kobiety kochają być na piedestale, stać wyróżnione pośród tłumu i w pewien sposób czczone. Niestety w pogodni za zaspokojeniem swojej próżności wpadły w pułapkę własnej chciwości i naiwności, która teraz sprawia, że są nieszanowane, zdradzane i niekochane. Tak! Kobiety dziś w mass mediach są niekochane, Pojecie kobiety jako matki także dziś jest nieszanowane. Świadczą o tym powszechne rozwody, samotne matki, artykuł zamieszczony powyżej, a nawet niewybredne komentarze ludzi widzących młodą kobietę z wózkiem.

    Większość ludzi na tym by zakończyło, problem naświetlono i koniec. Jednak pokuszę się o szybką próbę pokazania winowajców tego stanu rzeczy. Nie jestem wielce wykształconym człowiekiem, ba nawet studiów nie ukończyłem, ale mam dar obserwacji jaki został mi dany pozwala na wyciągnięcie wniosków z otoczenia. Tak naprawdę wszystkiemu co nas otacza jesteśmy winni my sami, a dokładniej nasza głupota. Idiotyzm w postaci łamania wszelkich praw i konwenansów spowodował aktualny stan rzeczy. Mężczyźni i kobiety zatracili swoje cele, wartości i wychowanie dlatego dziś każdy może być każdym co powoduje, że mężczyźni niewieścieją, a kobiety robią się ostrzejsze, bardziej wulgarne i bezczelne. Mężczyźni nie szanują kobiet, bo ona stroją często durne fochy, żądając coraz więcej i więcej zamiast przyjść i pochwalić go za starania. Kobiety nie szanują mężczyzn, bo Ci za mało uwagi im poświęcają, nie myślą tak jak one i często nie widzą sensu. A przecież wystarczy podwójna siła lekarstw dostępnych bez recepty: Rozmowa Plus i Akceptacja Forte.

    Przepraszam za zbyt długi komentarz.

  35. @LarianMaritel:
    Po pierwsze, uwaga na kwantyfikatory. Twierdzenie, że kobiety chcą być uwielbiane a mężczyźni niewieścieją jest zbyt dużą generalizacją, by dało się zaakceptować. W ogóle, twoje tezy są pełne generalizacji i smutnego stereotypu, niestety.
    Po drugie: dziś każdy może być każdym – wiesz, jak dla mnie to jest news dnia i powód do otwarcia szampana, a nie pretekst do biadoleń. W ogóle pomysł, że istnieją jakieś odgórnie ustalone i dane raz na zawsze cele dla każdej płci nie przemawia do mnie w najmniejszym stopniu. Szacunek przysługuje ludziom, a nie ich organom rozrodczym, więc nie ma znaczenia, czy mówimy tu o kobietach czy mężczyznach – ich praca, uprzejmość, pomoc czy aktywność powinny być cenione i respektowane bez względu na to, jak wyglądają.
    Po trzecie: kobiety są nieszanowane i niekochane za karę bo goniły za poklaskiem i były naiwne oraz chciwe – wybacz, ale to taki non sequitur że nawet nie bardzo wiem, jak to sensownie skomentować.

  36. @LarianMaritel
    Chwała kościelnemu, że się spisał zamiast zabucować.
    Natomiast ty coś cierpisz, mam wrażenie, że cierpisz na Chaos Mentalny powikłany Chorobą Zbyt Szybkich Generalizacji (gdy powstanie ICD-11-2.0 z katalogiem internetowych schorzeń, może będzie to oznaczone jako choroba Larian[-a?] Maritel[-a?]).
    Zupełnie niechorobowo cierpisz na jakąś betonową wizję tego, co [twoim zdaniem] być powinno zabetonowane na wiki wikiw. Resztę to już gospodyni ci wyjaśniła.

  37. Świetnie napisany tekst dający do myślenia. Miałam podobne refleksje i cieszę się, że udało Ci się to zgrabniej ubrać w słowa. Muszę Cię częściej odwiedzać. Pozdrawiam

  38. Pingback: Polska nie zasługuje na matki | szprotest

  39. Osobiście nie mam nic do macierzyństwa, matek, ich trudności… Jednak nie uważam, że eksponowanie piersi to coś odpowiedniego.

    Nie zamierzam odnosić się do kwestii religii, bo uważam, iż nie jest ona związana z moimi ideami (jestem ateistką).

    Mimo, że jestem młoda, mam jakieś tam „wdzięki”, to jednak ich nadmiernie nie eksponuję. Nie noszę dekoltów do pępka, mini spódniczek, spodenek ukazujących pośladki. Każdy nosi to co lubi, jednak pamiętajmy by szanować swoje ciało. Nie akceptuję publicznego obnażania się, uważam to za coś niestosownego. Może powiecie, że jestem zbyt tradycyjna, a nawet konserwatywna w moich poglądach. Nie zapominajmy jednak, że taka matka też jest kobietą, osobą, człowiekiem. Chyba nie po to ludzkość ma w głowach coś jak wstyd, nie po to wymyśliliśmy ubrania by teraz wyskakiwać na ulicę nago. Przyglądając się społeczeństwu odnoszę wrażenie, iż czasem stosowniej od wszelakich matek zachowują się „panie spod latarni”. Dlaczego? Otóż
    karmienie dziecka jest czymś naturalnym, lecz przecież są do tego wyznaczone miejsca. Nawet gdy ich nie ma – zawsze możemy wyszukać jakąś odosobnioną altankę, zaplecze, mniej uczęszczany korytarz. Nie musimy wyciągać swoich piersi na samym środku ruchliwej ulicy czy alei. Bo tak naprawdę ludzi odstrasza nie widok karmiącej matki, a jej brak szacunku do siebie.

    Zanim odpowiecie na mój komentarz agresją słowną czy nienawiścią, proszę abyście poobserwowali typowe teraźniejsze nastolatki. Pomyślicie – „co to ma do tematu?”. Otóż ma. Wyobraźcie sobie teraz te wszystkie zdjęcia umieszczane na portalach społecznościowych, na ten przykład te pod tytułem „och, a tutaj ja w obcisłym bikini”, „zobaczcie jakie mam fikuśne majteczki”, „czy moje piersi ładnie eksponują się w podwiniętej bluzce?”. Teraz zastanówcie się czy te panienki mają jakikolwiek szacunek do siebie, czy jakikolwiek procent ich ciała nie został dokładnie obejrzany przez internetowych koneserów kobiecych ciał. Powiedzmy sobie szczerze – jeżeli ktoś umieszcza swoje półnagie/nagie zdjęcia w internecie to traktowany jest jak zwykła prostytutka. A teraz powróćcie na chwilkę myślami do tych biednych, potulnych matek, które rozbierają się od pasa w górę w miejscu publicznym. Czy naprawdę nie widzicie podobieństwa?

  40. O, jakie ładne kombo.
    Wiesz, to trochę smutne, jak czytam, że dla kogoś szacunek do siebie oznacza tyle co metry kwadratowe skóry schowane pod odzieżą.
    Wydaje mi się, że bycie człowiekiem godnym szacunku dużo wykracza poza powierzchnię skóry odkrytej lub schowanej. I że szacunek przysługuje ludziom w każdej odzieży – skromnej, obfitej, taniej i drogiej, również nagim. A macierzyństwo i karmienie nie jest czymś wstydliwym, co należy chować i robić potajemnie, wiesz?

  41. Przykro mi, ale nie rozumiem twojego punktu widzenia. Oczywiście, że nie należy tego chować, specjalnie położyłam nacisk na to, że macierzyństwo to w moim odczuciu coś absolutnie normalnego. Mimo to, jaki jest sens specjalnego obnażania się w najbardziej zatłoczonych miejscach? Dlaczego taka matka zamiast nakarmić dziecko z butelki albo na uboczu chodnika, musi koniecznie wystawiać swe wdzięki w zatłoczonym autobusie (nawet jeśli dziecko jest spokojne i nie domaga się jedzenia)? Najzwyczajniej w świecie widzę to jako brak myślenia/przygotowania lub zwyczajnie – chamstwo. Jeżeli jesteś matką to proszę, wytłumacz mi to z innego punktu widzenia.
    Taka mała dygresja co do odzieży – tak, szacunek przysługuje wszystkim ludziom ze względu na to, że są ludźmi. W tym temacie nie ma dyskusji. Jednak to jak „dysponujemy” naszym ciałem, jak je przedstawiamy, ma duży wpływ na to jak postrzegają nas inni. Odzwierciadla to także jak widzimy samych siebie.
    Zawsze staram się zachowywać stosownie, zgodnie z zasadami kultury i chyba to niestety rujnuje mnie w oczach innych. Paradoks, czyż nie?

  42. @Enlil:
    Mam wrażenie, że masz zupełnie unikatowe doświadczenia z matkami karmiącymi (albo mocno koloryzujesz), ponieważ tak jak przedstawiasz sytuację, nie ma ona sensu – piszesz bowiem o
    1) karmieniu na siłę obnażoną piersią
    2)dziecka, które nie domaga się jedzenia
    3) w najbardziej niedogodnym z możliwych miejscu
    4) w chwili, gdy grozi to wszystkim co najmniej dyskomfortem, jeśli nie wypadkiem (żonglowanie niemowlęciem w zatłoczonym autobusie – serious business, nie podjęłabym się nigdy)

    Stężenie nieprawdopodobieństwa w tym opisie jest dość silne, przyznasz.

    A serio: dzieci się karmi, gdy są głodne. Po prostu. Jeśli jest możliwość, robi się to tam, gdzie matce jest wygodnie a dziecko może spokojnie ssać. Niestety, czasami dziecko zaczyna płakać z głodu zupełnie nieodpowiedzialnie – nie w bocznej alejce, nie w oddali, ale wśród ludzi. I do wyboru masz wówczas – wpatrywać się (lub nie) z obrzydzeniem w biust karmiącej lub słuchać wycia niemowlęcia.

    Oczywiście Twoje zapewnienia, jak to jesteś nadzwyczaj kulturalna, stosowna i umiarkowana w obyciu budzą mój natychmiastowy zachwyt, zwłaszcza w zestawieniu z jakże życzliwymi i stonowanymi uwagami na temat „wdzięków” w odniesieniu do piersi z mlekiem dla dziecka, z odsyłaniem matek do kąta i porównywaniem nastolatek w serwisach społecznościowych do prostytutek. Otrzymujesz od bloga Wielki Order imienia Dulskiej z Kokardką i ucałowaniem skromnej dłoni.

  43. Bardzo przepraszam, iż skomentowałam twój post i ośmieliłam się z nim nie zgodzić. Jest mi również bardzo przykro z powodu twojej nieprzyjemnej reakcji wobec mojej osoby. Pozwól, że nie będę kontynuować dyskusji, bo najzwyczajniej lubię rozmawiać z ludźmi w spokojnej atmosferze. W ten sposób można poznać inne poglądy, a nawet zmienić swoje ;) Szkoda, że czasem zapominam jaki jest internet, i że jeśli nie jest się tu nieprzyjemnym to jest się nieakceptowanym i niepoważanym. Takie życie ;)
    Pozdrawiam,
    Enlil

  44. @Enlil:

    Nie widzę powodu do przeprosin, nie zgadzasz się, napisałaś, ja się nie zgodziłam z tobą – nie ma dramy. Przyszłaś, pod notką o karmieniu piersią pojechałaś po karmiących publicznie i po nastolatkach ubranych w sposób, który ci się nie podoba, przy okazji poprzechwalałaś się swoją wysoką kulturą osobistą – wybacz, że nie doceniono tego ani nikt nie dołączył do twojej nagonki tak jak oczekiwałaś. Jeśli chcesz wymieniać poglądy – zostań. Jeśli natomiast chcesz, by ktoś potwierdził, że jesteś wyjątkowa w przeciwieństwie do reszty świata, który stał się nieobyczajny – to ten blog jest trochę o czymś innym.

    PS. Proponuję zajrzeć do tej notki Raya dla zrewidowania swojego przekonania o tym, jak to wygląd świadczy o człowieku i co z tego wynika dla szacunku wobec innych.

  45. Autorka bloga stara się być grzeczną – ja niestety nie potrafię. Nie miałem jak na razie dziecka i nie jestem kobietą więc być może nie do końca zdaję sobie sprawę jak to wygląda. ALE…. kompletnie nie rozumiem o co chodzi. Jestem facetem, mam dwadzieścia parę lat. No i kurczę nie widzę nic niezgodnego z normami społecznymi w kobietach które w miejscach publicznych karmią swoje małe pociechy. Jakim ludziom przeszkadza widok szczęśliwej kobiety karmiącej w sposób naturalny swojego berbecia? Że co, że pierś pokazuje to wam przeszkadza? No ludzie kochani ile wy macie lat? Za przeproszeniem cycka nie widzieliście że was to tak gorszy? Jak to jest że na tak zwanym zachodzie matka karmiąca piersią to coś na co wszyscy spoglądają z uśmiechem i nikomu to nie przeszkadza i to nie ważne czy karmi ona w parku na ławce, w metrze czy przed kościołem i osobiście całym sercem popieram akcje promujące karmienie przez matki tam gdzie dziecko tego potrzebuje. Nie ważne czy to restauracja czy metro…
    Jeśli ktoś poczuje się obrażony moimi słowami to…nie nie jest mi przykro..ale sugeruje zastanowić się kto z nas jest normalniejszy czy ja czy ta 2 strona – która brzydzi się i zawstydza na widok jednego z najpiękniejszych aktów miłości jaki można sobie wyobrazić

  46. Co prawda jestem ateistką, ale rozumiem, że ktoś przychodzi do kościoła, by się skupić, wyciszyć, kontemplować czy co tam jeszcze robią wierzący. Jeżeli matka siedzi w kościele z wyjącym dzieckiem (zamiast wyjść i je uciszyć), to trudno liczyć na zrozumienie dla niej – skoro ona tego zrozumienia dla innych nie ma. Dziecko święte nie jest, a jego potrzeby nie stoją nad potrzebami innych ludzi. Oczywiście to nie jego wina, że jest głodny i drze gębę, a rodzica, który jako człowiek dorosły i świadomy powinien takie sytuacje ogarniać.
    Karmienie jest zaś dla mnie tematem obojętnym – cycki są wyjątkowo nudną częścią ciała, obojętne, czy na plakacie, czy oblizywane przez dziecko, więc się tym nie jaram. Jak dla mnie to wszystkie kobiety mogą sobie wywalać cycki gdzie chcą i ile chcą, jeżeli poczują się z tego powodu „wolne i wartościowe”. W końcu ciało jest naturalne, prawda? Tak samo jak gruby, spocony, owłosiony brzuch pana Mietka bez koszulki, też chętnie eksponowany latem. ;)

    (Przewijanie na stole w pizzerii? o_O Współczuję temu, kto to opisywał. Ci rodzice to zwykłe chamy, które nie umieją sobie wyobrazić, że komuś może nie pasować wdychanie smrodu gówna przy jedzeniu)

  47. skupić, wyciszyć, kontemplować czy co tam jeszcze robią wierzący

    Wielu chyba tak. Inni chcą zaryczeć jak na fackelzugu, odwalić teatr, pokazać sąsiadom nowy pidżak, względnie przetrwać bo można być wierzącym, a źle znosić wnętrze i imprezę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s