Psy są głodne, schowaj mięso

Mężczyźni to zwierzęta w ubraniach. Wyuczone higieny, piśmienne i zdolne czytać oraz mówić, zdobiące się biżuterią i/lub tatuażami, korzystające z narzędzi i tworzące coraz to nowe narzędzia – ale zwierzęta. Duże, silne, włochate zwierzęta. Nie, nie mówię tu o kliszach językowych, żadne świnie, zwykłe drapieżniki. 

Choć granica wciąż się przesuwa, intuicyjnie potrafimy odróżnić człowieka od zwierzęcia. Człowiek to istota kontrolowana rozumem, a nie odruchami, podejmująca decyzje długofalowe w oparciu o wspomnienia, doświadczenia i przewidywanie przyszłości w tym – konsekwencji swoich czynów. Zwierzę nie zna koncepcji przyszłości, nie buduje sobie systemów etycznych dla uzasadnienia bądź wzmocnienia własnych działań, zwierzę reaguje na bodźce, jest skupione na tu i teraz, podąża za instynktem i naturalnymi dla swojego gatunku wzorcami zachowań. Zwierzęce instynkty można okiełznać tylko z zewnątrz: gdy człowiek narzuci z pozycji siły granice zachowań odruchowych. Gdy podda zwierzę konsekwentnej tresurze, karząc wszystkie niepożądane aktywności i nagradzając posłuszeństwo normom obcym psychice i naturze podopiecznego. Leniwy właściciel zamiast inwestować czas i energię w tresurę czy poskramianie wrodzonych instynktów często decyduje się po prostu usunąć pokusy – nie trzymać myszek czy kanarka w domu gdzie jest kot, nie zostawiać na wierzchu mięsa bez nadzoru, nie wkładać nagiej dłoni do terrarium czy wiwarium. Tak właśnie należy postępować wobec mężczyzn, istot niezdolnych opanować swoich odruchów bez kagańca lub bicia; i jest to jedna z niewielu rzeczy, co do których społeczeństwo jest dość zgodne.

Społeczeństwo, głosami kanadyjskich policjantów, indyjskich adwokatów, przywódców duchowych, angielskich kobiet, indyjskich różnych polityków, także polityków z Indonezji, mułłów, imamów, konserwatystów i ortodoksów wszystkich religii jak i niezliczonych anonimowych internautów na forach twierdzi, że ofiara gwałtu mogła uniknąć przestępstwa, gdyby przestrzegała reguł stroju, zachowania, nieprowokowania, skromności i czujności.

Gdyby schowała mięso do lodówki, zwierzę by go nie zeżarło.

Ci wszyscy, którzy mówią, że ofiary przestępstwa same sprowokowały napastnika, ba – same się prosiły (strojem, spacerem po zmierzchu, rozmową z nieznajomym) o gwałt; którzy mówią, że mężczyzna to nic więcej ponad nierozumne, reagujące na najprostsze bodźce wizualne zwierzę, podążające za instynktem. Zwierzę, którego po fakcie można skarcić, ale nie sposób winić za własne niedopatrzenia, można tylko nie prowokować do występku.

Jeśli tak widzimy mężczyzn, jak nieopanowane, pozbawione sumienia, hamulców i kontroli drapieżniki, przed którymi trzeba ludzi chronić specjalnym strojem lub którym nie wolno ufać w żadnej sytuacji sam na sam – czemu jeszcze ich wszystkich prewencyjnie nie zamkniemy? My, ludzie, którzy najwyraźniej mamy na sobie odpowiedzialność za reakcje mężczyzn na nasz widok, bo tej odpowiedzialności się od nas oczekuje – że uwzględnimy myślenie napastnika, że zapobiegniemy, że nie będziemy prowokować; my, ludzie, którzy mamy mieć kontrolę nad ich nieokiełznanym instynktem gwałcicieli. My, kobiety.

Jeśli nie chcecie, by was obrażać porównaniem do zwierząt, protestujcie, gdy ktoś wam mówi, że mężczyzna nie mógł się oprzeć potrzebie zgwałcenia skąpo ubranej kobiety. Jeśli nie był nierozumnym i niewytresowanym zwierzęciem, mógł.

 

 

 

Edytowane: w linku piękny przykład doprowadzenia do absurdu porad „jak uniknąć napaści/gwałtu” kierowanych zewsząd do kobiet. Poleca się lekturę, smakowita.

Advertisements

70 thoughts on “Psy są głodne, schowaj mięso

  1. „Tak”

    Dłuższy komentarz: na pewnej imprezie zaczął ze mną rozmawiać jakiś jegomość. W pewnym momencie obejrzał się za damą w krótkiej spódniczce, po czym zaczął wstawiać standardowy tekst: patrz pan jaka dupa, aż się prosi o gwałt, gdyby nie chciała to by się tak nie ubierała, etc. Przyjrzałem mu się dość chłodno i poinformowałem, że widywałem na ulicy, pływalni lub siłowni przystojnych mężczyzn ubranych bardziej skąpo, a w saunie zgoła w nic, ale jakoś do tej pory nikogo nie zgwałciłem. Pan przyjrzał mi się z lekkim niepokojem, po czym zrejterował. Może pomyślał, że uznam jego strój i zachowanie za wyjątkowo prowokujące?

  2. Doskonała i smutna zarazem historyjka.
    Niektórzy faceci z rozkoszą zdejmują z siebie odpowiedzialność i wcale się nie wstydzą tego ogłosić…

  3. Piękna i dobra notka. Zawsze mnie łapie zimny wkurw, gdy słyszę, że sama się prosiła, bo sukienka za krótka, szpilki za wysokie, dekolt za głęboki. Co to kurwa za usprawiedliwienie?

  4. doskonały artykuł!! najsmutniejsze jest to, że kobiety stoją w takich wypadkach po obu barykadach ;/// te wszystkie ‚bo prowokowała’ trącą radykalnym Islamem i średniowieczem, gdzie kobieta to tylko mebel, takie np. krzesło…no jak tu się powstrzymać od posadzenia dupy na krześle??!! myślę, nawet jakby nałożyła na siebie 800 worków i zamknęła się w domu na 10 spustów, to i tak będzie chodzącą prowokacją, bo jest kobietą… to tak jak zamykamy domy, a karaluchy zawsze znajdą jakiś sposób…

  5. Popęd mają wszyscy. Takze kobiety. Gwałci znikoma mniejszość. Wstępna generalizacja o mężczyznach, że zwierzęta, jest na poziomie knajackiego „wszystkie baby to kurwy”, tyle że bardziej elegancka. Nie czyni to jej jednak bardziej trafną.

  6. Artykuł daleki od doskonałości, nadmiernie generalizujący i wręcz obraźliwy. W porządku, zgadzam się z tym, że kobiety nie są niczemu winne. Osobiście uważam, że każdy gwałciciel powinien być posyłany na szafot z automatu. ALE! Gwałci mniejszość, mniejszość, której daleko do zinternalizowania norm społecznych. Ta mniejszość działa na poziomie instynktu (że tak użyję koncepcji z tego tekstu) i będzie kuszona skąpym ubraniem. Swoją drogą, skoro już jesteśmy przy tym temacie, niechże mi ktoś powie, co chce zamanifestować kobieta chodząca po ulicy ubrana jak stereotypowa dziwka ? I nie mówcie, że takie się nie zdarzają, nie mówcie też, że obrażam, bo tutaj posługuję się tylko obrazem stereotypu. Taki ubiór to podkreślenie seksapilu jeśli dobrze rozumiem, więc (abstrahując od gwałtu) śmieszy i dziwi mnie zarazem to, że kobiety są wielce wkurzone gdy ich wielki dekolt przyciąga męski wzrok.

    Jeszcze jedna sprawa:
    „My, ludzie, którzy najwyraźniej mamy na sobie odpowiedzialność za reakcje mężczyzn na nasz widok, bo tej odpowiedzialności się od nas oczekuje – że uwzględnimy myślenie napastnika, że zapobiegniemy, że nie będziemy prowokować; my, ludzie, którzy mamy mieć kontrolę nad ich nieokiełznanym instynktem gwałcicieli. My, kobiety.”

    Ten fragment jest po prostu wkurwiający. Tutaj wiadomo, że autorka robi z kobiet rasę lepszą, stawiając je na piedestale, zupełnie nie wiem dlaczego. Schowajże tą hipokryzję i popatrz trzeźwo na świat, kobieta jako człowiek już z definicji jest kierowana przez instynkt i popęd. Też spogląda na faceta jak na mięso i wkurwia mnie tak jawne feministyczne pierdolenie o tym, że to tylko kobieta jest człowiekiem. A proszę Cię bardzo, to Cię czyni tak samo popierdoloną jak każdego faceta.
    To ludzie są problemem, nie mężczyźni czy kobiety,
    I wiesz droga autorko, jeżeli potrafisz być obiektywna, chciałbym przeczytać tekst z Twojej perspektywy na temat gwałtów na mężczyznach. Dokonanych przez kobiety.

    Doceniam koncepcję tekstu, jest spójna i przystępna, ale zbyt generalizująca i mało trafna.
    Zgodna zresztą ze stwierdzeniem, że feminizm to rak toczący nowoczesne społeczeństwo (tak samo jak wszystkie ruchy społeczne i cała tolerancja, dzięki której zresztą gwałtów jest coraz więcej.)

  7. @szpro: pozostaje problem „wolnej woli”. z punktu widzenia kogoś, kto jej nie uznaje, nie ma szczególnej różnicy między „rozumem” a „instynktem”, a porównanie człowieka do zwierzęcia chybia celu, tzn. jest trywialne. chyba że jest chwytem retorycznym obliczonym na wzbudzanie emocji tych, co nigdy się nad tym nie zastanawiali.

    z tego punktu widzenia istnieje Prawo i Przymus stosowany przez to Prawo, ale nie Odpowiedzialność, w sensie podmiotowym, bo nie ma podmiotu.

    a więc: gwałciciel jest winny tak po prostu i musi ponieść karę – NIEZALEŻNIE od tego, czy ma rozum, czy tylko instynkt. i to zgwałcona kobieta jest tu ofiarą. kropka. wydaje mi się, że dla klarowności dyskursu lepiej nie wchodzić w dywagacje o różnicach między człowiekiem a zwierzęciem, bo ląduje się na dość grząskim gruncie.

  8. Mógłbyś rozwinąć stwierdzenie „dzięki tolerancji gwałtów jest coraz więcej”?

  9. HEH! dlaczego napisałem „szpro”!? głupi fejsbuk, szpro polecała, zrobił mi się przesłuch.

    Naima, przepraszam!

  10. @vontrompka: nie ma problemu, zdziwiłam się, że takie podobne jesteśmy, ale już rozumiem, skąd.
    Ad meritum twojego komcia: jeśli zakładamy, że nie ma w ogóle wolnej woli, a ludzie są sterowani wyłącznie biologicznym automatyzmem, to generalnie na gwizdek nam prawo, obyczaj czy cokolwiek?
    Dywagacje człowiek/zwierzę w notce są tak naprawdę figure of speech, retoryczną odpowiedzią na powszechny w kulturze gwałtu sposób przerzucania całej odpowiedzialności na ofiary.

    Teraz będzie gorzej.
    @Majki i @Adam:
    1) ten tekst nie jest o tym, czy kobiety mają popęd seksualny, i czy jest on większy czy mniejszy niż męski. Ten tekst jest o tym, że ofiary są obwiniane za gwałt.
    2) @Majki – wypisywanie inwektyw na temat autorki notki, którą komentujesz, nie jest najlepszym początkiem znajomości. To jest pierwsze ostrzeżenie.
    3) Swoją drogą, skoro już jesteśmy przy tym temacie, niechże mi ktoś powie, co chce zamanifestować kobieta chodząca po ulicy ubrana jak stereotypowa dziwka ten cytat z komcia pokazuje, że notka jest właśnie do ciebie. Kobieta (ani mężczyzna, skoro lubisz symetrię) nie manifestuje strojem, nie ogłasza i nie wygłasza oświadczeń – po prostu nosi ubranie jakie lubi, jakie jej/jemu się podoba i tyle. Strój nie jest uzasadnieniem gwałtu.
    4) tekst nie stawia kobiet na piedestale. Tekst przerysowuje to, co między wierszami przekazuje kultura gwałtu – notabene jest to kultura, którą obaj radośnie poparliście! – że kobieta jest odpowiedzialna za kontrolę zachowań gwałciciela, bo według ludzi takich jak ty (lub linkowanych w notce) jej strój bądź zachowanie były prowokujące, jakby nie były, nie spotkałoby jej nic złego. Jeśli to kobieta kontroluje gwałciciela, a on siebie nie, bo działa tylko w odpowiedzi na bodźce, to chyba coś jest nie tak z koncepcją, a nie z moimi wnioskami?
    5) W tekście nie ma mowy o tym, jakoby wszyscy mężczyźni byli gwałcicielami. Skąd to wziąłeś? W tekście jest mowa o tym, że mężczyźni i kobiety tak samo obwiniają ofiary i przerzucają na nie odpowiedzialność (nie sprawstwo, to sam przypisujesz wyłącznie gwałcicielowi) za krzywdę. Oraz – nie mieszajmy chwilowo spojrzeń z gwałtami.
    6) Dla wszystkich niezorientowanych w temacie przypomnę, że gwałty ze strony nieznajomego napastnika to znikomy ułamek wszystkich gwałtów. Ponad 80% sprawców to osoby dobrze znane ofierze – jej krewni, powinowaci, znajomi, przyjaciele lub współpracownicy. Zamaskowany napastnik w ciemnej uliczce to mniejszość, ale bardzo nośny obraz. Niestety, prawda jest taka, że najczęściej napastnikiem jest ktoś znany, kogo ofiara darzy zaufaniem. Co oznacza, że całe to chrzanienie o stosownym stroju i nieflirtowaniu z obcymi można sobie wsadzić w buty – większość gwałtów zdarza się w domu.
    7) Kobiety gwałcące mężczyzn. Po pierwsze, jak popatrzysz w statystyki, kobiet samodzielnie gwałcących jest znikomo mało, większość spraw karnych to sprawy o współudział i asystę, uwaga, niespodzianka – asystę mężczyźnie. (Zauważył to już @btd.) Zazwyczaj wówczas padają ofiarą gwałciciela inne kobiety, ale skupmy się na tym promilu męskich ofiar kobiecych gwałcicielek, skoro przywołałeś. Po drugie – kultura gwałtu nie mówi w takich sytuacjach o mężczyźnie – ofierze, że sam sobie zawinił, bo nosił szorty, albo obnosił się z muskułami, albo uśmiechał się zachęcająco. To stereotyp bijący w kobiety i to o tym, a nie o zgwałconych mężczyznach jest ta notka. Owszem, kultura niedowierza i przypisuje mu radość/ochotę/współpracę, co jest również upokarzające i nieuczciwe.

    Posumowując: notka nie jest ani zestawem wskazówek na temat różnic między zwierzętami a ludźmi, ani podręcznikiem metafizyki, ani podręcznikiem tresury psów/kotów/kanarków/skorpionów. Notka jest próbą pociągnięcia dalej konsekwencji płynących z uwag w rodzaju: „miała mini, czego się spodziewała”. Jeśli uważacie, że mężczyzna się nie umie kontrolować, a kobieta musi, to tu są dalsze wnioski. Jeśli się wam nie podobają, zmodyfkujcie swoje przesłanki.

    Ray już pytał, skąd pomysł, że tolerancja zwiększa ilość gwałtów, przyłączam się, bo koncept jest dla mnie nowy.

    A na sam koniec: tym razem postarałam się miło i uprzejmie wytłumaczyć pewne rzeczy, bo najwyraźniej sarkazm i metafory w notce nie pozwoliły wam zrozumieć istoty tekstu. Trudno, być może był zbyt kryptyczny dla osób, które pierwszy raz spotykają się z krytyką stereotypu jak suka nie da, pies nie weźmie. Natomiast następne komcie z inwektywami i bucerką mogą spotkać się z dużo chłodniejszym przyjęciem.

  11. Zaprawdę godny i sprawiedliwy tekst. Ale zawsze gdy czytam takie teksty, to zastanawiam się, ile z popierających je osób byłoby do końca konsekwentnych, gdybym je spytała o taką rzecz:

    Co sądzicie o – tak promowanych przez feministki w różnych CYWILIZOWANYCH krajach – taksówkach tylko dla kobiet, czy nawet wagonach metra tylko dla kobiet? Zostały one stworzone przez obrończynie praw kobiet po to, żeby kobiety ktoś czasem nie molestował w drodze, żeby kobieta czuła się komfortowo wracając wieczorem do domu, jak mięsko bezpiecznie zamknięte w lodówce.

    Jeśli ktoś chce być konsekwentny, to powinien odpowiedzieć, że pomysł taksówek tylko dla kobiet umacnia przekonanie, iż mężczyzna to zwierzę, przed którym trzeba się skutecznie chronić.

  12. Tekst słuszny. Jednak technicznie rzecz biorąc ludzie to zwierzęta. Nie wiem czy to obraźliwe albo smutne jak niektórzy oceniają. Hiperracjonalizm wg którego dumny homo sapiens sapiens kieruje się rozumem i kontroluje nim swoje popędy (także władzy, gromadzenia zasobów itp) jest hurra optymistyczny. Może jest dokładnie odwrotnie, kierują nami nieświadome instynkty, a rozum tylko im służy racjonalizując nasze postępowanie i znajdując coraz nowe, bardziej wyrafinowane sposoby/strategie ich osiągania.

    Tutaj jest miejsce na państwo. Myśl o samodoskonaleniu moralnym chuliganów jest dosyć komiczna. Dresa/kibola/bandytę który w ciemnym zaułku błyśnie kosą i zgarnie portfel oraz smartfona albo tylko sprzeda agresję nie powstrzymają humanistyczne ideały. Dlatego adresatami tego przekazu nie powinni być potencjalni gwałciciele, ale politycy, prawnicy, lekarze, religijni przywódcy, dziennikarze.

  13. @naima: prawo i obyczaj są niezbędne niezależnie od założenia o podmiotowości człowieka – bo faktycznie wpływają na jego zachowania.

    mnie też wkurza przerzucanie winy na zgwałcone kobiety. ale zdaje mi się, że etykietkowanie „zwierzęcością” nie tylko misuje pointa, ale daje do ręki (słabe) argumenty przerzucaczom (w dyskursie odpowiedzialnościowym de facto uzasadnia rozgrzeszanie gwałcicieli). jestem za tym, żeby przecinać te dyskusje w tym miejscu, tzn. nie wchodzić w kwestie podmiotowości, woli, kontroli, rozumu, tylko jasno mówić: zrobiłeś – ponosisz karę, twoje tłumaczenia są śmieszne w porównaniu ze złem, które wyrządziłeś.

  14. @vontrompka:
    OK, w dużej mierze się zgadzamy. Przecież ja nie zezwierzęcam serio facetów w tej notce, tylko wyciągam pewne nieoczekiwane wnioski z zabawy w obwinianie ofiar. Twoje stanowisko jest zupełnie zrozumiałe i mogę je poprzeć (odkładając na inną okazję fascynującą rozmowę o woli, sprawczości vs reaktywności na bodźce podstawowe).

  15. Kiedys na open spejsie w przy podobnej dyskusji radosnie oswiadczylam, ze to facet ma pilnowac i kontrolowac swego fiuta i jakos nie wiem czemu zostalam uznana za wredna feministke.
    Z ciekawostek – imamowie i rabini tlumacza ze kobieta ma sie ubierac w worek, bo ona jest na wyzszym poziomie duchowosci i kontroli nad cialem i nie moze biednych, slabych chloptasiow kusic.

  16. Przeczytałem artykuł, przeczytałem komentarze i z rozbawieniem dostrzegam gdzieniegdzie wojnę płci w rozkwicie, prowadzoną bardziej wyszukanym językiem, niemniej – po odarciu jej z bardziej lub mniej podtrzymywanych pozorów intelektualnej dysputy – trzymającą poziom „demotów” wyśmiewających czy wręcz jawnie znieważających kobiety lub mężczyzn. A szkoda, bo jeśli kogokolwiek w ogóle można nazwać „człowiekiem” (w sensie kontrastu lub przeciwwagi do „zwierzęcia”), czyli istotą kierującą się etyką oraz zdolną do abstrakcyjnego myślenia, empatii, korzystania z daru wolnej woli etc., można to zrobić zupełnie niezależnie od jego płci. Czyż człowieczeństwem nie jest poniekąd i między innymi wzniesienie się ponad płeć z jednoczesną akceptacją różnic między płciami? Jestem mężczyzną, czuję jak mężczyzna, myślę jak mężczyzna, gospodarka chemiczna mojego anatomicznie i fizjologicznie męskiego organizmu jest typowa dla płci męskiej, zarazem jednak staram się być kimś więcej niż tylko mężczyzną. Z podobnym problemem borykają się kobiety, które chcą wznieść się ponad właściwy dla samic naszego gatunku zestaw instynktów, zachowań i wewnątrzcielesnych reakcji chemicznych. Człowieczeństwem nazwałbym więc, gdybym musiał stworzyć definicję, „coś więcej”, co sprawia, że nie jesteśmy tylko samcem i samicą. W tym kontekście zaś nie rozumiem, jak można myśleć o sobie per „człowiek” i jednocześnie ulegać instynktom, które skłaniają do krytykanctwa międzypłciowego wynikającego z niezrozumienia i nieakceptacji oczywistych i naturalnych różnic między płciami. Czy „człowiek” z „człowiekiem” może przerzucać się kąśliwymi uwagami na temat płci? Czy „człowiek” może poczuć się urażony uwagami na temat płci albo jakimkolwiek generalizowaniem? Chyba nie. To mogą robić samce i samice jednego gatunku, „człowiek” natomiast, jeśli koniecznie chcemy używać słowa „człowiek” do zaznaczenia wyższości homo sapiens nad światem zwierząt, jest mężczyzną lub kobietą zaledwie przy okazji dążenia do bycia kimś więcej. Filozofuję, by pokrótce uzasadnić swe niezrozumienie wobec przepychanek słownych, które tu i ówdzie pojawiły się w komentarzach.

    Rodzi się pytanie, co powinien zrobić „człowiek”, gdy popadnie w konflikt z prymitywnym samcem czy prymitywną samicą.. Niestety temat jest tak szeroki, a pytanie tak ogólne, że jednoznacznej odpowiedzi nie ma, nawet jeśli zawęzimy rozważania tylko do dyskusji na temat zjawiska gwałtu i molestowania seksualnego. Niestety odgórnie narzucone prawo nie wydaje się być ochroną przed bardziej wysublimowanymi przejawami agresji w społeczeństwie. Gwałt czasem bywa jawnym przekroczeniem granicy prawa z użyciem przemocy, kiedy indziej zaś wystąpienie gwałtu jest kwestią cokolwiek sporną. W pierwszym przypadku ocena zdarzenia jest łatwa i kara powinna być wymierzana bez zbędnych ceregieli, w drugim już niekoniecznie, ponieważ stają się istotne indywidualne warunki zajścia. W ogólności zgadzam się z przekazem powyższego artykułu, który rozumiem jako stwierdzenie, że odpowiedzialnością za zaistnienie gwałtu nie wolno w żadnym razie obarczać jego ofiary, że nie wolno pod żadnym pozorem ściągać odpowiedzialności z gwałcicieli za popełniane przez nich przestępstwo, zarazem jednak – zupełnie od siebie i nie wchodząc w dysputę o treści samego artykułu – zwracam uwagę na fakt istnienia innego zagadnienia: pomijając gwałty oczywiste, w codziennym życiu ludzi nierzadko dochodzi do zdarzeń seksualnych, które trudno ocenić, szczególnie patrząc z zewnątrz, jednoznacznie jako gwałt albo pełen wzajemnej chęci akt seksualny pary kochanków.

    Jeszcze ad. samego artykułu: interesująco skonstruowany (co widać po reakcjach osób komentujących, zarówno tych, które poczuły się urażone, jak i pragnących dodać kilka cennych myśli od siebie), poruszający jeden z ważnych i trudnych tematów społecznych. Zgadzam się jednak z niektórymi głosami, że przyjęte przez Autorkę środki retoryczne są nieco zbyt mocne lub zbyt skomplikowane, przez co odciągają uwagę od meritum. Tak czy inaczej przeczytanie notki i wypowiedzi pod nią skłoniło mnie do wyprodukowania długiego komentarza, co mi się chyba nigdy dotąd podczas czytania blogów nie zdarzyło, zatem dziękuję za okazję do pomyślenia i wypowiedzenia się.

    Pozdrawiam!

  17. Czy naprawdę wg autorki wpisu rozsądne jest odsłonięcie biustu i przedziałku z okazaniem stringów i udanie się na zakrapianą imprezę pełną wygłodniałych psów?

  18. Odpowiedzialność za czyny przynależy do człowieka be zwzględu na płeć.
    Istotą tego tekstu jest to, że łatwiej jest uciec od odpowiedzialności właśnie, gdy jest się mężczyzną, przyczyną jest przerażająca społeczna akceptacja na usprawiedliwienia typu – „sama się prosiła”.
    Nie powinno mieć znaczenia w co, kto był ubrany – zbrodnia została dokonana.

    Prawo powinno na tyle chronić kobiety, aby każda z nas mogła chodzić ubrana tak jak lubi.
    „Krótka spódniczka nie jest zaproszeniem.” Oznacza dokładnie tyle i tylko tyle, że ktoś lubi mini.
    Mogłabym chodzić naga ulicami i nikt nie ma prawa mnie tknąć.
    Bo nikt mi też nie powie, że tak trudno pojąć znaczenie słowa „nie”.

  19. @bantus:

    Tutaj jest miejsce na państwo. Myśl o samodoskonaleniu moralnym chuliganów jest dosyć komiczna. Dresa/kibola/bandytę który w ciemnym zaułku błyśnie kosą i zgarnie portfel oraz smartfona albo tylko sprzeda agresję nie powstrzymają humanistyczne ideały. Dlatego adresatami tego przekazu nie powinni być potencjalni gwałciciele, ale politycy, prawnicy, lekarze, religijni przywódcy, dziennikarze.

    Piszesz, jakby zbiór potencjalnych gwałcicieli był rozłączny ze zbiorem polityków, prawników, lekarzy, religijnych przywódców i dziennikarzy. Nie jest. Politycy, prawnicy, …, to potencjalni gwałciciele oraz, co ważniejsze, znajomi gwałcicieli. To do nich trzeba kierować przekaz, bo tylko w ten sposób gwałciciele przestaną czuć za sobą społeczne wsparcie.
    Spójrz na poziomkę, pewnie nie jest kibolką ani bandytką, ale niestety jest jedną z wielu osób utwierdzających gwałciciela w przekonaniu, że jak zgwałci skąpo odzianego i pijanego człowieka, to ujdzie mu to na sucho i wszyscy zaczną od szukania braku rozsądku w ofierze.

    @poziomka

    Czy naprawdę wg autorki wpisu rozsądne jest odsłonięcie biustu i przedziałku z okazaniem stringów i udanie się na zakrapianą imprezę pełną wygłodniałych psów?

    Masz jakieś dane wskazujące, że to zwiększa ryzyko gwałtu? Bo statystyki mówią raczej, że bardziej prawdopodobne jest bycie zgwałconym przez kogoś z rodziny lub znajomego, więc może to posiadanie krewnych lub znajomych z penisem jest nierozsądne?

  20. @ Strój, wygląd niczego nie manifestuje:
    Oczywiście, np. chłopak ogolony na zero, w glanach i z napisem „withe power” na kurtce i tatuażem swastyki nie uzewnętrznia swoich poglądów, po prostu dobrze się w tym czuje. Podobnie dziewczyna bez bielizny na dyskotece nie chce się przegrzać ;)
    @ psy:
    Gdyby rzeczywiście chodziło tylko o instynkt, o niepohamowany popęd, to strój czy wyzywające zachowanie nie miałoby znaczenia. W końcu psu chodzi o mięso nie o opakowanie. Problem jest raczej natury poznawczej: napastnik błędnie odczytuje przekaz.
    @ prowokacja:
    Gdybym afiszował się z portfelem pełnym pieniędzy, albo w szaliku Wisły podszedł do grupy kibiców Cracovii, to każdy uznałby to za zachowania ryzykowne. Co w żaden sposób nie zdejmuje odpowiedzialności z ewentualnych napastników.

  21. [quote=”camelot”]
    Masz jakieś dane wskazujące, że to zwiększa ryzyko gwałtu? Bo statystyki mówią raczej, że bardziej prawdopodobne jest bycie zgwałconym przez kogoś z rodziny lub znajomego, więc może to posiadanie krewnych lub znajomych z penisem jest nierozsądne?[/quote]
    To w końcu o czym jest ta notka, jeśli takie przypadki są statystycznie nieistotne?

  22. @gajowy

    To w końcu o czym jest ta notka, jeśli takie przypadki są statystycznie nieistotne?

    Gdzie przeczytałeś, że są statystycznie nieistotne? Są rzadsze. Stąd moje pytanie, jak dekolt zwiększa ryzyko gwałtu i czy przypadkiem nie ma innych nierozsądnych rzeczy, które ryzyko zwiększają jeszcze bardziej.

  23. @gajowy:
    Jak mówisz o skinheadzie w stroju służbowym, to mówisz o subkulturze. O jakiej subkulturze mówimy w przypadku dziewczyn w krótkich spódniczkach? Dobrze przemyśl swoją odpowiedź.
    Ad przekaz: jest bardzo prosty – seks bez zgody obu stron jest zły i jest przestępstwem. Nie znaczy nie.
    Ad statystyki gwałtów: większość sprawców to znani ofierze bliscy znajomi, przyjaciele lub krewni, co oznacza, że wobec nich wszelkie ostrożnościowe strategie są o kant d. potłuc. Co tym bardziej pokazuje ich absurd.
    Oraz nieracjonalność kultury racjonalizującej przemoc wobec kobiet przez usprawiedliwianie gwałciciela przy pomocy cech czy stroju ofiary.

  24. Skinhead był tylko przykładem i pewnie mógłbym wymyślić wiele innych ale to bez znaczenia. Strój zazwyczaj coś manifestuje, choć nie znaczy to, że krótka spódniczka mówi „jestem puszczalska” tak jak czyjaś łysa czaszka i glany nie powinny być powodem do walenia go w mordę.
    Gwałtów domowych chyba nie usprawiedliwia się zachowaniem ofiary, więc w tych naszych rozważaniach powinniśmy się raczej skupić na tej części przemocy seksualnej, której notka dotyczy.

  25. @camelot
    Może faktycznie jest nierozsądne. Matki powinny odgryzać penisy synom zaraz po urodzeniu.
    @gajowy
    W przypadku niektórego rodzaju przestępstw prowokacja zdejmuje odpowiedzialność z przestępcy. I chyba prędzej zdejmie z zabójcy niż złodzieja (choć jak wiemy to okazja czyni złodzieja). Można mówić o sprowokowanym zabójstwie lub pobiciu, ale w narzuconej tu poetyce nie są możliwe sprowokowane gwałty.
    Broniąc zaś w każdych okolicznościach zachowań ryzykownych, próbuje się chyba przeprowadzić rewolucję cudzym kosztem. Ubierajcie się dziewczyny jak wam wygodniej, oni to psy, jak się na was rzucą to się ich uśpi! Tylko, że mówiąc to same raczej unikają takich zachowań. A nie wiem czy uśpienie napalonego psa spowoduje, że zgwałcone będzie mniej zgwałcona, czy będzie tylko nieuniknionym kosztem rewolucji.

  26. @gajowy
    A propos twojej ostatniej wypowiedzi, to chyba po prostu gwałt gwałtowi nie równy. (Zwłaszcza biorąc pod uwagę, ze powoli zmierzamy do stanu, w którym odbycie stosunku będzie poprzedzone wizytom u notariusza, a sam stosunek będzie odbywał się w obecności co najmniej 2 swiadkiń z Ligi).

  27. @poziomka:
    ogarnij się, komentatorze (komentatorko?).
    Albo naprawdę nic nie rozumiesz z toczącej się tu dyskusji, a w takim razie polecam mniej wymagające miejsca, albo celowo trollujesz, co nie budzi mojej aprobaty.
    Jeśli uważasz, że gwałt można sprowokować i że jakakolwiek rzekoma prowokacja znosi lub wyłącza odpowiedzialność sprawcy, to nie dogadamy się.
    Oskarżenie o rewolucję czyimś kosztem odbieram jako co najmniej niesmaczne.

  28. @naima
    A ja mogę sobie po prostu nie życzyć oglądania całe lato przedziałków między pośladkami i stringów do połowy pleców? Ani to estetyczne ani erotyczne.
    A a propos statystyk to chętnie zobaczyłbym jakieś odesłanie do statystyk. Bo chyba nie chodzi o to, że gwałciciel jest znany, bo chyba nikt nie zakłada, ze większość gwałtów to napady w parku na samotnie wracające z pracy kobiety. Myślałem, że mówimy tu o okolicznościach gwałtu.

  29. @poziomka:

    Może faktycznie jest nierozsądne. Matki powinny odgryzać penisy synom zaraz po urodzeniu.

    Pytam poważnie. Tak jak pisze Naima, w większości sytuacji Twoje rady są do kitu. Więc czy masz jakieś rady odnoszące się do tej większej części gwałtów oraz czy masz pewność, że w przypadku mniejszej części, o której piszesz, Twoje rady naprawdę są skuteczne?

    Można mówić o sprowokowanym zabójstwie lub pobiciu, ale w narzuconej tu poetyce nie są możliwe sprowokowane gwałty.

    Jedyne przykłady, jakie mi przychodzą do głowy, to zabójstwa lub pobicia w obronie własnej. Nie umiem sobie wyobrazić gwałtu w obronie własnej. Czy ogólniej gwałtu jako odpowiedzi na agresję.

    @gajowy:
    <blockquote>
    tutaj cytat
    </blockquote>

  30. @poziomka:
    To nie jest notka o twoich prywatnych preferencjach estetyczno-erotycznych, tylko o kulturze gwałtu obwiniającej ofiarę zamiast sprawcy. Postaraj się to zrozumieć, a reszta przyjdzie z czasem.
    Ad statystyki gwałtów, aktualne, za rok 2011 w Polsce, znajdziesz tutaj: http://www.feminoteka.pl/downloads/dosc_milczenia_raport2011.pdf – razem z opracowaniem. Jak poczytasz choćby pierwsze 20 stron zrozumiesz, dlaczego nonsensem jest opowiadanie o znaczeniu stroju ofiary.

  31. @poziomka
    będzie poprzedzone wizytom

    W tym wypadku prawidłowa jest raczej forma „bedzie poprzedzone wizytom”.

    Czy naprawdę wg autorki wpisu rozsądne jest odsłonięcie biustu i przedziałku z okazaniem stringów i udanie się na zakrapianą imprezę pełną wygłodniałych psów?>

    Aha, no popatrz, jednak wygłodniałych psów.

    A ja mogę sobie po prostu nie życzyć oglądania całe lato przedziałków między pośladkami i stringów do połowy pleców? Ani to estetyczne ani erotyczne.

    Ale czy z tego wynika, że gwałciciele są w porzo, bo strzegą twojej wrażliwości estetycznej?
    A jeśli nie, to co właściwie wynika z tego, że sobie czegoś tam nie życzysz?

  32. Do tych co to nie widzą prowokacji w skąpych ubraniach kobiet. Weź taki człowieku włóż sobie za pasek gruby plik pieniędzy tak żeby wszyscy widzieli i wyjdź na miejską ulicę. Nie miej tylko potem pretensji do wszystkich że się znaleźli tacy co ci obili facjatę a forsę zabrali bo tacy się zawsze znajdą i choć nie wiem jaką byś czuł niesprawiedliwość tego nie zmienisz. Tak już jest.

  33. @gips:
    Mistrzostwa słabych analogii uważam za oficjalnie otwarte.
    Pytanie kontrolne: czy odpowiedzialność karna złodzieja z twojej barwnej historyjki jest jakoś mniejsza z powodu okoliczności?
    Uwaga co do meritum – poczytaj sobie komentarze, dowiesz się nowości, że większość gwałtów zdarza się w domu, ze strony znanych i bliskich ofierze osób. Coś ci zaczyna świtać?

  34. @naima
    On jest z gipsu i jego myśli są z gipsu.
    Nie, żebym miał coś do gipsu w rzeźbiarstwie czy coś.

  35. W pierwsze kolejności slowa uznania dla autorki za wyrażenie myśli, która tłukła się w mojej głowie od dłuższego już czasu, nie tylko w kontekście kultury gwałtu, ale i wszystkich kulturowych aspektów podporządkowania kobiet. Jest to zwłaszcza widoczne w przypadku tych wszystkich kobiet, u ktorych silna jest mizoginia. pewnie każda i kazdy z nas conajmniej raz słyszał te wszystkie „Ja nie chcę równouprawnienia bo jestem lepsza od mężczyzny, więc ma być całowanie po rączkach, przepuszczanie w drzwiach itp.”.

    Dla mnie tekst nie jest w żadnej mierze obraźliwy, gdyż mamy tu do czynienia po rpostu z wyprowadzeniem konsekwencji z tradycjonalistycznego stylu myślenia, ten sam styl myślenia mamy kiedy trzeba odpychac kobiety od polityki „bo kobiety są zbyt delikatne i trzeba je przed polityką bronić”, bo rzekomo przyjmowanie męskich ról „odbiera kobiecość”. Zatem, żadne gadanie typu „mniejszość gwałci” jest nic nie warta, jeżeli wiekszosć podtrzymuje krzywdzący styl myślenia np. milcząc keidy znajomi po raz koljeny opowiadają seksistowskie żarty, lub jak przy spotkaniu rodzinnym kolejny wujek lub ciotka rzuca kretynizmy z dawnej epoki.

    Ja rozumiem, ze wielu facetów skrzywdzono w dzieciństwie, wychowujac ich w tradycyjnych wartościach, ale to żadne uspraiwedliwienie dla głoszenia głupot i obrażania innych.

  36. To ja spróbuję jeszcze inaczej.
    Przypomnijcie sobie wszyscy gilotynę Hume’a i może wtedy pewne rzeczy trochę się wyprostują.

  37. Notka słuszna ale strasznie gatunkistowska, podstawowe normy wzajemności i społecznego podziału pracy obserwuje się u bakterii a tzw zachowania „moralne” u wielu gatunków (np. psy to straszni komuniści i nie godzą się na nierówne wynagrodzenie). Empatia to produkt układu limbicznego i neuronów lustrzanych a nie jakiegoś „Ducha” ani „Kultury”.

    „Nie miej tylko potem pretensji do wszystkich że się znaleźli tacy co ci obili facjatę a forsę zabrali…”

    W normalnym społeczeństwie to wszyscy mają pretensje do tych co obili i wsadzają ich do pierdla. Puszczalskie się puszczają z kim chcą i muszą wyrazić zgodę zanim cokolwiek się stanie. A co do skuteczności prewencyjnego zakrywania to najpierw trzeba zakryć dekolt i brzuch, potem ramiona, następnie głowę i twarz i na koniec nie wolno pokazywać się bez „właściciela” lub „strażnika cnoty”. Generalnie pojęcie „sama się prosiła” jest niezwykle elastyczne. Dziwne że jakoś nie słyszy się o masowych gwałtach na plażach nudystów, w saunach a i ginekolodzy też jakoś dają radę.

    W samej notce jak i w dyskusji nie padło jedno brzydkie słowo będące ważnym elementem tej układanki:

    MONOTEIZM

    http://www2.memri.org/bin/polish/articles.cgi?Page=archives&Area=sd&ID=SP522413

    Niedawno zauważyłem, że w Katechiźmie KK w indeksie haseł jest hasło samogwałt a nie ma hasła gwałt. Podobnie jak tu:

    http://adonai.pl/czystosc/

    A tu jedyny artykuł poświęcony bezpośrednio tematowi gwałtu:

    http://adonai.pl/czystosc/?id=120

    nieźle pasuje do tematu notki

  38. Poczytałem raport feminoteki. Dowiedziałem się o bezdotykowej przemocy. Jak wszyscy wiemy, kto spojrzy pożądliwie na kobietę, ten dopuścił się z nią cudzołóstwa. A jeżeli tego nie chciała to zapewne bezdotykowego gwałtu.
    Odnoszę wrażenie, czytając taki raport i wpisy, że dyskutujemy na poziomie „mordowania dzieci nienarodzonych”. Najbardziej podoba mi się żonglerka statystyką i językiem. Każdy mężczyzna to gwałciciel, bo 3% kobiet spotkała przemoc seksualna (która może być wszystko) a tylko 10% gwałtów jest zgłaszanych. Czyli co 3 kobieta była zgwałcona. Tylko o tym ni wie.
    P.S. Skoro przemocą seksualną jest komplement, spojrzenie i wszystko co się nawinie, to jeszcze większą przemocą jest epatowanie przedziałkiem w spodniach, drogi panie. Coś koło 100% mężczyzn spotyka się z przemocą seksualną. Nawet jeżeli nie uważacie tego za przemoc seksualną. Bo przecież ważne jest co uważa ofiara, prawda?

  39. @poziomka: bezdotykowa to raczej werbalna. I na której stronie raportu przeczytałeś, że „każdy mężczyzna to gwałciciel” albo że „co trzecia kobieta była zgwałcona, tylko o tym nie wie”?

  40. @poziomka
    Poczytałem raport feminoteki.
    Doskonale, to jest jakiś początek.

    Dowiedziałem się o bezdotykowej przemocy.
    Nareszcie, człowiek uczy się całe życie, prawda?

    Jak wszyscy wiemy, kto spojrzy pożądliwie na kobietę, ten dopuścił się z nią cudzołóstwa.
    Ja tam nie wiem, ale dziękuję za podpowiedź. Postaram się nie patrzeć pożądliwie na ciebie ani na nikogo. To łatwe.

    Najbardziej podoba mi się żonglerka statystyką i językiem.
    To, że nie rozumiesz, co czytasz, nie znaczy, że ktoś żongluje językiem.

    Każdy mężczyzna to gwałciciel, bo 3% kobiet spotkała przemoc seksualna (która może być wszystko) a tylko 10% gwałtów jest zgłaszanych. Czyli co 3 kobieta była zgwałcona. Tylko o tym ni wie.<
    Z tobą jest coś nie tak.
    Serio nigdy nie słyszałaś o _ciemnej liczbie_?

    P.S. Skoro przemocą seksualną jest komplement, spojrzenie i wszystko co się nawinie, to jeszcze większą przemocą jest epatowanie przedziałkiem w spodniach, drogi panie.

    Skarbie (że tak to ujmę, potraktuj to jako brutalną, aseksualną przemoc, aseksualną, bo mi twoja płeć wisi nacią), niechciany komplement / spojrzenie etc. właśnie tak funkcjonują.

    Coś koło 100% mężczyzn spotyka się z przemocą seksualną. Nawet jeżeli nie uważacie tego za przemoc seksualną. Bo przecież ważne jest co uważa ofiara, prawda?

    Wreszcie do rzeczy, aczkolwiek my, faceci, głodne, brudne psy, zwykle nie traktujemy tego jako przemocy. Ja na przykład w ogóle tego nie dostrzegam.

  41. Poziomko, najwyraźniej jeszcze musisz pokonać drogę od czytania do czytania ze zrozumieniem. Inni komcionauci już ci objaśnili, gdzie nie ogarniasz, ja tylko wyjaśnię, że pomiędzy epatowaniem strojem, które tak cię dręczy, a napastowaniem słownym, które spotyka wiele kobiet, jest spora przepaść. Również w łatwości uniknięcia.

  42. Epatowanie strojem? Zaraz, zaraz,to jak to jest? Przecież w naszej kulturze to faceci paradują z gołymi klatami bez żenady. Plaga ekshibicjonistów nikogo nie interesuje (większość znanych mi kobiet miała takie doświadczenia) a jak dwie panny poopalają się topless to robi się raban na cały kraj bo obraza moralności. W islamie tez faceci nie mają takich ograniczeń jak kobiety (a jak się przyjrzeć to wolno im znaaaaacznie więcej niż facetom na zachodzie).

  43. „Jeśli nie chcecie, by was obrażać porównaniem do zwierząt, protestujcie, gdy ktoś wam mówi, że mężczyzna nie mógł się oprzeć potrzebie zgwałcenia skąpo ubranej kobiety.”

    Według jakich badań obrażanie ludzi powoduje u nich przyrost empatii, czy co tam jest zamierzonym celem zacytowanej wypowiedzi? (Poszukałbym sam, ale nie mam czasu, jestem non-stop zajęty gwałceniem, jak każdy mężczyzna).

    Druga rzecz: gwałty nie są wyjątkiem. Ktoś gdzieś jakoś zawsze wini ofiarę każdego przestępstwa. (Ponieważ rozpoczęto również mistrzostwa w nadinterpretacji wypowiedzi, chciałbym doprecyzować, że uważam to za negatywne zjawisko).

    Kolejna sprawa: czy porady, jak uniknąć zostania ofiarą przestępstwa X są zawsze tożsame z obwinianiem ofiary, czy tylko dla tego szczególnego X?

  44. @Naima
    Doskonała nota, więc oczywiście (mimo stałej ekspozycji nie przestaje mnie to zadziwiać) musiało pojawić się stado utytułowanych buców, którzy żądając by kobiety prewencyjnie traktowały wszystkich mężczyzn jak dzikie psy oburzają się, że jakaś kobieta ironicznie to rozważa. Bo dobra kobieta to ofiara, która powinna była się prewencyjnie zabezpieczyć, ale jednak tego nie zrobiła, ew. ta która mówi tej pierwszej dlaczego to jej wina.

    @Meeijn
    ” Ktoś gdzieś jakoś zawsze wini ofiarę każdego przestępstwa.”

    Oczywiście: http://25.media.tumblr.com/tumblr_lvxi09JVxy1qczb43o1_500.jpg

    „Kolejna sprawa: czy porady, jak uniknąć zostania ofiarą przestępstwa X są zawsze tożsame z obwinianiem ofiary, czy tylko dla tego szczególnego X?”

    Wymień jakieś inne porównywalnie poważne przestępstwo Y któremu „zapobieganie” polega na traktowaniu sprawców Y jak pogody i ograniczaniu wolności połowy społeczeństwa przez narzucenie reżimu paranoi który nie chroni jej wcale – bo 80% gwałtów ma miejsce w domach ze strony bliskich lub znanych osób, co zapewne napisało z 50 komentujących włącznie z Naimą, ubiór nie ma żadnego znaczenia itd. – a skutkuje jedynie tym, że „odstępczynie” są winione za nienoszenie kapelusza z folii aluminiowej, 80% przestępców pozostaje niewidocznych (bo ich modus operandi nie ma w policyjnych i kościelnych broszurkach), a 99% nie ponosi żadnej lub prawie żadnej kary, to pogadamy.

  45. „Wymień jakieś inne porównywalnie poważne przestępstwo Y któremu “zapobieganie” polega na traktowaniu sprawców Y jak pogody i ograniczaniu wolności połowy społeczeństwa przez narzucenie reżimu paranoi który nie chroni jej wcale”

    Ataki terrorystyczne. Pobicia. W tym szczególnie na tle rasistowskim. Napady rabunkowe. Włamania do mieszkań osób prywatnych. Plus multum drobniejszych. Kradzieże kieszonkowe. Wyłudzenia. Lichwa. Przestępczość gospodarcza.

    Zgłaszanie wyżej wymienionych na policji zazwyczaj wygląda niesamowicie podobnie do tego, co zalinkowałaś. (No ale to moje anecdata, z pewnością bezwartościowe. W odróżnieniu od np. „99% nie ponosi żadnej lub prawie żadnej kary”). Czy już możemy „pogadać”, czy masz jeszcze jakieś wymagania?

  46. @Meejin: Anecdata na temat zgłaszania włamań kontra raport zbierający statystyki policyjne i sądowe za rok 2011? Tak, musisz jeszcze się postarać.
    W wielu przypadkach od ofiary przestępstwa wymaga się sporej, iwyprzedzającej ostrożności, ale w niewielu przypadkach jest to programowe i połączone tak ostentacyjnie z pogardą i oskarżaniem. Jakoś nie pamiętam, by ofiary ataków terrorystycznych czy włamań słyszały, że są same sobie winne. Przemyśl swoje argumenty i wtedy wróć.

    @nonameR – dziękuję. Przyznam, że w notce pozwoliłam sobie na radykalniejsze niż dotąd zwykle skróty, bo ulało mi się. Znajomy podlinkował o jedną za dużo dyskusję w sieci, gdzie padały tezy o „głupiej babie, która sama się pchała”, i coś mi w środku pociągnęło tę narrację dalej, co jeśli faktycznie serio podejść do chrzanienia, że kobiety mogłyby przejąć kontrolę nad sytuacją zagrożenia, gdyby tylko (…), skoro mężczyźni najwyraźniej tej sytuacji nie kontrolują.

    @dupa666: w islamie przewaga przywilejów mężczyzny w sferze swobód jest uzasadniana tym, że jakoby kobietę przy stworzeniu obdarzono większym potencjałem erotycznym i musi go ona ukrywać i kontrolować (z pamięci mówię za książką reporterską „Dziewięć części pożądania” o sytuacji kobiet w krajach arabskich). To przezabawne, bo w kręgach kultury zachodniej mit mówi coś odwrotnego, a obie te bajki prowadzą wszystkich do wniosku, że kobiety powinny nosić się skromnie i nie prowokować seksualnie mężczyzn.

  47. Ani mężczyźni ani kobiety nie są aniołami. Ale porównanie wszystkich mężczyzn do psów to także gwałt. Ale to może jest bez znaczenia, bo jak „Kali ukraść krowa to dobrze, ale jak Kalemu ukraść krowa to źle”

  48. @Quovadis…:
    Za zrównanie gwałtu, czyli bezpośredniej przemocy seksualnej i fizycznej z figurą stylistyczną w tekście na blogasku dostajesz potężnego klapsa.

  49. Co do „odsłonięcia biustu” i „okazania stringów”, tudzież „ubrania jak stereotypowa dziwka” to nawet przy założeniu, że kobieta ubrana w taki sposób manifestuje, że ma ochotę na seks, albo że w ogóle seks lubi, niechby i z wieloma partnerami, to w żadnym razie nie oznacza, że zgadza się na seks z każdym, kto ma na to ochotę, albo że chce być zgwałcona, przecież to absurd.
    To, że ktoś odczuwa podniecenie na czyjś widok to jest, że tak powiem, jego prywatny problem.

  50. @mus_calva
    „kobieta ubrana w taki sposób manifestuje, że ma ochotę na seks, albo że w ogóle seks lubi, niechby i z wieloma partnerami, to w żadnym razie nie oznacza, że zgadza się na seks z każdym, kto ma na to ochotę”

    Otuszto. Kobieta w wyzywającym stroju może na przykład podążać na imprezę w celu poderwania upatrzonego partnera. Ale dopóki nie zapewni faceta, że to właśnie on jest tym szczęściarzem, na którego ma dziś ochotę, facet nie ma prawa jej tknąć, a jeśli tknie – powinien za to odpowiedzieć z całą surowością.

  51. Przy okazji podzielę się pyszną anegdotą. W latach 70, po serii gwałtów w Jerozolimie, członkowie Knesetu uznali, że w celu zapewnienia kobietom bezpieczeństwa najlepiej będzie wprowadzić dla nich godzinę policyjną (od dziewiątej wieczorem). Ówczesna premier Golda Meir zgodziła się, że taka godzina policyjna to dobry pomysł i na pewno poprawi bezpieczeństwo, pod jednym warunkiem – że będzie dotyczyła mężczyzn. „Dlaczego mamy zamykać w domach kobiety? – spytała wtedy. – Przecież to nie one dokonują tych gwałtów”.

  52. Jakoś nie pamiętam, by ofiary ataków terrorystycznych czy włamań słyszały, że są same sobie winne.

    Nie spotkałaś opinii, że 11.09.2001 to efekt polityki zagranicznej USA?

    dostajesz potężnego klapsa

    Żarty z przemocy fizycznej? Nie uchodzi.

  53. @gajowy:
    Tłumaczenie ataku na WTC odwetem za politykę Stanów Zjednoczonych to dość słaba analogia do: „sama chciała zostać napadnięta”.

  54. Nawet ci, którzy w wojnie z terroryzmem kibicują al-kaidzie i mudżahedinom nie usprawiedliwiają zabijania żołnierzy (czyli kombatantów, których zabijanie usprawiedliwić jest niezwykle łatwo) tym, że jechali oni akurat BRDMem, czy jeepem, a nie MRAPem, czego się zatem spodziewali.

    Prawidłową analogią byłoby obwinianie poszczególnych ofiar ataku terrorystycznego: mogła zapiąć pod szyję kamizelkę przeciw-odłamkową, baczniej się rozglądać, a w ogóle to co jej strzeliło do głowy, żeby iść na targ / jechać metrem / przechodzić koło ambasady itp. Nie ma takiego zjawiska – w UK, USA, Izraelu, czy gdziekolwiek indziej – ale warto sobie to wyobrazić.

    Nie ciągnę tej analogii, żeby się pastwić nad idiotą który nie widzi różnicy między obwinianiem ofiar, a obwinianiem państwa za narażanie swoich obywateli, ale dlatego, że gwałt i przemoc seksualna są formą terroryzmu. Traktowanie ich jak pogody jest równie kuriozalne co w przypadku zamachów bomowych. Lub niszczenia niezbędnej do życia infrastruktury, oblewania kobiet kwasem, czy gwałtów wojennych… oh, wait.

  55. @Meejin: Anecdata na temat zgłaszania włamań kontra raport zbierający statystyki policyjne i sądowe za rok 2011? Tak, musisz jeszcze się postarać.

    – W notce nie widzę linki do żadnego raportu, podobnie w komentarzach. Więc nie ma żadnego „kontra”.
    Oczywiście bardzo chętnie zobaczę dane na tę 99% bezkarność o której wspominał(a) noname®).

    W wielu przypadkach od ofiary przestępstwa wymaga się sporej, iwyprzedzającej ostrożności, ale w niewielu przypadkach jest to programowe i połączone tak ostentacyjnie z pogardą i oskarżaniem.
    – Wymieniłem te „niewiele” przypadków (bo poprosiła współdyskutantka).

    Jakoś nie pamiętam(…)
    – Anecdata!

    Powtórzę pytanie z pierwszego swojego komentarza:

    Według jakich badań obrażanie ludzi powoduje u nich przyrost empatii, czy co tam jest zamierzonym celem zacytowanej wypowiedzi?

  56. @Meejin:
    Mój komentarz, z 4 kwietnia, 21:50 – link do raportu na temat przemocy wobec kobiet. Zawiera statystyki, policyjne, sądowe oraz zestawienia porównawcze dla innych krajów.
    A twoja wysmakowana ironia na temat empatii, hm. Wiesz, może się mylę, ale serio? Byłbyś skłonny empatyzować z ofiarami gwałtu bardziej niż ze sprawcami, gdyby nie ironizowały? A jak są gniewne lub wulgarne, to empatia im nie przysługuje?

  57. A czy te ofiary są gniewne i wulgarne wobec sprawców, czy wobec niewinnych ludzi? Jeśli to pierwsze – jasne. Jeśli to drugie – w takiej sytuacji nie są ofiarami, są agresorami.

    Co do raportu, to jest bezwartościowy. Zacząłem czytać go sprawdzając źródła. Weźmy np. ciemną liczbę.

    „Dość milczenia”, na stronie 12:

    „W Polsce oficjalnie odnotowuje się jedynie około 8% tego typu przestępstw. Pozostałe 90% to „ciemna liczba”, dane dostępne po przeprowadzeniu badań wiktymizacyjnych. Jak pisze w tekście Przemoc wobec kobiet Joanna Piotrowska, „w sytuacji przemocy, a zwłaszcza przemocy seksualnej tzw. ciemna liczba
    ofiar jest ogromna. Według kanadyjskich badań szacuje się, że liczba gwałtów jest dziesięciokrotnie wyższa niż to, co przed-stawiają policyjne czy sądowe statystyki””

    Powołuje się na: „J. Piotrowska – Przemoc wobec kobiet, w: Białe plamy na mapie równości płci, Warszawa 2011”. Zajrzałem tam i publikacja ta nie przybliża, o jakie kanadyjskie badania chodzi. Z-sufitu-data?

    Na stronach 17/18, mamy:

    (…) w 90% przypadków zgwałceń
    sprawcy pozostają bezkarni. Ponad 30% wszystkich postępowań jest umarzanych z powodu niewykrycia sprawców.

    Na końcu akapitu, który to zawiera, mamy odesłanie do: J. Piotrowska, „Przemoc ma płeć. Wymazywanie kobiet z programów antyprzemocowych”, (feminoteka.pl/readarticle.php?article_id=840).

    Tamże nie znalazłem ani tych 30% umorzeń ani 90% bezkarności.

    Weźmy koszty (w sensie pieniężnym) gwałtu. Strony 47/48:

    „(…) Obszerny raport m.in. na temat kosztów przemocy seksualnej wobec kobiet opublikował w roku 1996 Narodowy Instytut Sprawiedliwości (NIJ – National Institute of Justice), ośrodek badawczy funkcjonujący przy Departamencie Sprawiedliwości USA. Zgodnie z podanymi w raporcie szacunkami pojedynczy gwałt pociąga za sobą szacunkowe koszty w wysokości 87.000$, z czego 5.100$ to opisane wyżej koszty namacalne, a 81.400$ to koszty obniżonej jakości życia ofiary (koszty nienamacalne). Łączny koszt gwałtów popełnianych w ciągu jednego roku w USA wynosi 127 bilionów dolarów, z czego 4 biliony to koszty pomocy medycznej, 3,5 biliona inne koszty namacalne, a 119 bilionów to koszty obniżonej jakości życia. Tym samym gwałty są przestępstwami najdroższymi, zarówno jeśli chodzi o koszty jednostkowe, jak i łączne. Następne w kolejności są napaści (93 biliony) i morderstwa (71 bilionów)

    Niestety, tabela nr 2 w publikacji NIJ mówi, że gwałt nie jest najdroższy jeśli chodzi o koszty jednostkowe. Byłby, gdyby zwiększyć te koszty o trzy rzędy wielkości. Nawet w tabeli 4, gdzie są tylko non-fatal, bardziej kosztowne jest „Child Abuse”. Tym razem nie brak danych a ordynarne kłamstwo.
    Publikacja NIJ zawiera też tabelę zawierającą wyniki innych badań. W żadnym z nich gwałt nie jest na pierwszym miejscu jeśli chodzi o koszty. Więc wypadałoby być ostrożnym z powoływaniem się na amerykańskie badania. Powołując się na amerykańskie badania należy też upewnić, czy nasz bilion to ten sam, co ich.

    Nie twierdzę, że wszystkie dane w tym raporcie są błędne lub bezwartościowe. Przeciwnie, większość (z tych, które sprawdziłem) jest prawdziwa. Ale przez to, że pewna istotna część jest bzdurą, to całość nie jest bezwartościowym śmieciem.

    Inną sprawą są łańcuchy cytowań (zamiast sprawdzenia oryginalnego źródła bawią się w głuchy telefon) i styl podawania źródła (co do zasady nie podają stron).

  58. Nie wiem jak „te ofiary”, ja zawsze będę „gniewny i wulgarny” wobec apologetów gwałtu i obrońców patriarchatu którzy w swej nieskończonej wyrozumiałości gotowi są dać kobietom prawo do zauważenia dotykającej ich od wieków niesprawiedliwości o ile nie urażą przy tym niczyich uczuć. O ile zachowają się jak damy, a nie szmaty czy inne krejzi bycze, bo wtedy są A g r e s o r a m i . Chuj mnie obchodzą uczucia seksistowskich złamasów, fuck you very much.

  59. Niby inny świat, inna rzeczywistość, inna kultura, a od analogii zęby bolą „Dwie trzecie gwałcicieli stwierdziło, że zmuszenie kogoś siłą do seksu nie jest aktem przemocy, a kobiety „same się o to proszą”. Co trzeci uważał też, że tak naprawdę kobiety lubią taką formę seksu.

    Z raportu wynikało też, że prawie dwie trzecie kobiet i dziewcząt pada ofiarą gwałtu ze strony mężczyzn dobrze im znanych – krewnych, mężów, narzeczonych, szkolnych kolegów, odrzuconych adoratorów, sąsiadów. Wstyd i niewiara w skuteczność wymiaru sprawiedliwości sprawiają, że zaledwie co dziesiąta ofiara zgłasza się ze skargą na policję, a co dziesiąty ścigany gwałciciel ląduje przed sądem i w więzieniu.

    Rachel Jewkes z Rady Badań Medycznych uważa, że główną przyczyną plagi gwałtów jest patriarchalny charakter społeczeństwa południowoafrykańskiego – zarówno białej, jak i czarnej jego części – oraz panujący od dziesięcioleci zwyczaj rozwiązywania konfliktów i problemów przy użyciu przemocy”
    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1356,title,W-RPA-do-gwaltu-dochodzi-co-kilka-minut,wid,15380042,wiadomosc.html?ticaid=111d45

    Tekst bardzo dobry… szkoda, że tych prawdziwych mężczyzn do refleksji raczej nie zmusi… Dopiero gdyby sami czyli się zagrożeni na co dzień, gdyby to im dobierać stroje, wtedy wybuchłaby panika – póki co odnoszę wrażenie, że traktują temat gwałtów jako wyolbrzymione problemy bab… i rozmowa schodzi na statystyki, na zabawy w cyferki, na święte oburzanie…

  60. Szowinistyczne swinie ! Ciekawe kim wy jestescie jak wami rzadza hormony podczas cioty szalejac przy tym jak malpy *(czesto)

  61. Komcionauta LeeFu jest proszony o ogarnięcie się niezwłoczne w zakresie sposobu komentowania. Obelżywe i wulgarne komentarze nie są tu mile widziane. Następny nie będzie widziany w ogóle.
    Rekomenduje się przeprosiny za formę wypowiedzi a dopiero po nich sformułowanie jakiejs myśli w sposób zrozumiały i komunikatywny.

  62. My name is Marisa, im 22 years old. My husband and I met when we were 16 years old. Are relationship at first was mostly about lust. We had sex before we truly knew who the other one was. We got pregnant at 17 and had our first beautiful daughter! A year later we got married and got pregnant with our 2nd daughter shortly after. We have been married for 3 yearsnow and are very much in love. He understands me and really cares. He never looked at other women, never said any other women was beautiful or sexy. I could say very confidently that he was not interested in anyone else but me. About a year ago I was wanting to look something up and he said I could use his phone. I went to google and started typing, but something caught my eye under his recent history.. something that he looked up saying “sexy blondes..” There i saw pictures of naked blondes. I am no where near being blonde and I was very confused. I asked him about it and of course he lied several times saying he had no idea what that was doing there. He finally said that while he was doing a shift at the firehouse (he is a volunteer) that one of the firefighters wanted to use his phone to look something up. I guess his friend was the one that looked it up and was showing all the guys… still I didnt like the fact that he was friends with someone like that and that he viewed those pictures. I was pretty sad about it and didnt speak to him for a few days. I got over it after a couple of months and never really thought about it again because it wasnt his fault.
    About a month ago he left to the store and forgot his phone at home.. I took this as my time to see what he really does on there… what I found just disgusted me and made me wish I would have never grabbed his phone. He had been looking up porn for the past 6 months. I was shaking and just so angry and confused but mostly hurt. How could he do this? I felt betrayed like if he had gone out and cheated! It was all the same to me. He had videos and pictures of different kinds of women. They all had nice bodies.. big breast and huge butts. I couldnt help but feel almost ashamed that I didnt look that way. Since our two kids I have gained some weight. I still felt like i looked okay but this just made my self esteem go way down. There was so much porn downloaded on his phone i just couldnt take it. When he got home I questioned him about itand his reaction surprised me. He said” yea I looked at porn, so what!”
    I was shocked that he didnt show any kind of remose or regret that he had looked at that stuff. I was so angry and hurt I went to the room and just cried and cried and cried. I hated myself for not looking like those women, I hated my husband for wanting to look at those women. I was so depressed.. I didnt eat or speak to him. I stayed in bed for days. Finally he told me that he was sorry and that he only looked up porn when we got into arguments. He didnt do it for pleasure but he did it to realive stress. He didnt think those other women were pretty but he just couldnt think of me when he was mad so he had to turn to porn. He said I stressed him out too much that porn was the only thing for him to turn to. He didnt know what else to do. He said he wasnt addicted because he could easily stop.
    A few weeks have passed and I dont trust him at all. I cant look at him the same. I love him but it hurts me to think about it. Things have gotten better between us but something as little as seeing a girl in a bikini on T.V makes me depressed because I think about what he did and I wonder if he thinks that girl on T.V is good looking. Him looking up porn has had such a negative effect on our marriage. Im scared of what he does on his phone when he’s alone. I dont want to divorce him but I dont want to stay in a marriage where theres no trust. Ive never been so depressed in my life. Im not sure what to do. Do I believe him when he promises that he will never do it again? Or do I leave him now to avoid the possible hurt later on?

  63. ,,Swoją drogą, skoro już jesteśmy przy tym temacie, niechże mi ktoś powie, co chce zamanifestować kobieta chodząca po ulicy ubrana jak stereotypowa dziwka ? I nie mówcie, że takie się nie zdarzają, nie mówcie też, że obrażam, bo tutaj posługuję się tylko obrazem stereotypu. Taki ubiór to podkreślenie seksapilu jeśli dobrze rozumiem, więc (abstrahując od gwałtu) śmieszy i dziwi mnie zarazem to, że kobiety są wielce wkurzone gdy ich wielki dekolt przyciąga męski wzrok.”
    Pozwól, że wyjaśnię. Chce zamanifestować:
    – jest ciepło, więc odsłonię ciało, by się nie przegrzać;
    – to ubranie było na wierzchu w szafie;
    – chce zamanifestować chęć seksu z jakimś konkretnym mężczyzną, bo idzie z nim na randkę, a inni mężczyźni nie są celem jej ubioru.

    ,,Ten fragment jest po prostu wkurwiający. Tutaj wiadomo, że autorka robi z kobiet rasę lepszą, stawiając je na piedestale, zupełnie nie wiem dlaczego. Schowajże tą hipokryzję i popatrz trzeźwo na świat, kobieta jako człowiek już z definicji jest kierowana przez instynkt i popęd. Też spogląda na faceta jak na mięso i wkurwia mnie tak jawne feministyczne pierdolenie o tym, że to tylko kobieta jest człowiekiem. A proszę Cię bardzo, to Cię czyni tak samo popierdoloną jak każdego faceta.”
    Sprawdź w słowniku:
    – hiperbola;
    – parodia;
    – ironia.
    Ponieważ wszystkie teksty o odpowiedzialności kobiet czynią z nich jedyne myślące istoty, autorka pociągnęła to rozumowanie dalej, by pokazać jego absurdalność. I ty widzisz tę absurdalność, ale już nie widzisz, że to zabieg celowy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s