Matematyka szczególnej troski

Dane GUS i badaczy Diagnozy Społecznej z 2011 roku wskazują, że sfera ubóstwa w Polsce liczebnie się zmniejsza. Od 2009 r. liczba gospodarstw domowych, które nie mogą pozwolić sobie na zaspokojenie bieżących potrzeb, spadła z 28 do 26 procent. Ale jednocześnie rośnie liczba ubogich osób utrzymujących się z tak zwanych źródeł utrzymania jak zasiłki, świadczenia rentowe i pielęgnacyjne i inne. Tu wskaźnik wzrósł od 2009 r. z 28,5 proc. do 36,4 proc. liczby ubogich w Polsce. Ubóstwem są zagrożone przede wszystkim rodziny niepełne i wielodzietne, wychowujące troje i więcej dzieci. Czynnikiem wyróżniającym polską biedę w Unii Europejskiej jest jej wiejski charakter – szczególnie trudna jest, bowiem sytuacja rodzin i dzieci żyjących na wsi.

Źródło: Polska Akcja Humanitarna  

132 tys. rodziców, którym w tym roku urodzi się dziecko, otrzyma z tego tytułu dodatek socjalny wypłacany najuboższym – wynika z prognoz resortu pracy, do których dotarła „Rz”. W 2013 r. urodzi się ok. 390 tys. dzieci, zatem blisko 
35 proc. z nich przyjdzie na świat w rodzinach ledwo wiążących koniec z końcem. Miesięczny dochód na osobę nie przekracza tam 539 zł – to poziom pozwalający z wielkim trudem zaspokoić jedynie podstawowe potrzeby życiowe. Tzw. minimum egzystencji, czyli granica fizycznego przetrwania, wynosi ok. 500 zł na osobę. Jednorazowy dodatek socjalny to obecnie 1000 zł.

– za Rzeczpospolitą

540 złotych dochodu na głowę w czteroosobowej rodzinie oznacza niecałe 2200 zł na wszytkie wydatki. To znaczy: na czynsz, jedzenie, komunikację, odzież, higienę i zdrowie. Jeśli optymistycznie założymy, że ludzie najpierw płacą czynsz, a z reszty zaspokajają podstawowe potrzeby, to wyjdzie nam, że na tzw. życie taka rodzina ma już góra 1700 zł, 425 złotych na osobę na miesiąc. Jeśli zaś odjąć od tej kwoty jeszcze inne wydatki stałe – bilety komunikacji miejskiej, środki higieny, być może jakiś abonament telefoniczny, to kwota którą da się przeznaczyć na wyżywienie jednej osoby spada do jakichś ośmiu-dziesięciu złotych dziennie.

A jeśli jedna z tych osób to noworodek? Kto miał małe dzieci, ten sobie przypomina: pieluszki, kosmetyki, szczepienia, w razie alergii pokarmowych lub kosmetycznych – potwornie kosztowne odżywki czy preparaty pielęgnacyjne. Lekarstwa. Nocne dyżury lekarskie, na które trzeba dojechać również zimą. Wszystko musi się zmieścić w tych czterystu złotych miesięcznie, inaczej pozostali członkowie rodziny będą musieli pominąć kilka posiłków.

Ta ponura wyliczanka to codzienność dla wielu osób w Polsce, które zdecydowały się mieć dzieci mimo biedy. Albo nie zdecydowały się, ale je mają, bo nie udało im się ich nie mieć (tu serdecznie pozdrawiam odpowiedzialnych za poziom edukacji seksualnej w Polsce, oraz odpowiedzialnych za brak refundacji środków antykoncepcyjnych. Mogą być z siebie dumni). Ludzie stający się ekonomicznymi zakładnikami własnego dziecka dość rozpaczliwie szukają sposobów poradzenia sobie od wypłaty do wypłaty. Co mówi w takiej sytuacji ojczyzna? Ojczyzna mówi frazesami o szczególnej opiece, jaką otacza małżeństwo, rodzinę i rodzicielstwo.

Ponieważ, zdaniem polskiego sejmu, szczególna troska, z którą państwo zajmuje się małżeństwami, rodzinami i dziećmi (wyliczmy objawy tej troski: od lat nie waloryzowany poziom dochodów, od którego przysługuje zasiłek i wsparcie finansowe; permanentny niedobór miejsc w żłobkach i przedszkolach; wycofanie ze szkół stomatologów i pielęgniarek; notoryczne zmiany w podstawie programowej, uniemożliwiające przekazywanie podręczników szkolnych między rocznikami uczniów; rosnące szeregi dzieci niedożywionych i po prostu głodnych –  – ćwierć miliona dzieci niedojadających, czy to nikomu nie przeszkadza?) – otóż ta szczególna troska nie pozwala nawet na pracę nad ustawą o związkach partnerskich. I to nawet w nadzwyczaj ostrożnej i zachowawczej postaci, oferującej absolutne minimum: prawo do informacji o stanie zdrowia partnera, prawo do opieki nad chorym partnerem, prawo do wspólnego opodatkowania prawo do dziedziczenia ustawowego bez szczególnych przywilejów w sprawie opodatkowania.  Zdaniem posłów, takie podstawowe ucywilizowanie życia obywateli, którzy nie chcą lub nie mogą wziąć ślubu jest zagrożeniem dla małżeństwa, rodziny i rodzicielstwa. Moim zdaniem, takie szantażowanie rodziną, rodzicielstwem i małżeństwem jest nonsensowne i bezczelne. Zagrożeniem dla rodziny, rodzicielstwa i małżeństwa jest głód, bieda i bezdomność. Zagrożeniem dla rodzicielstwa jest bezrobocie, komornik i eksmisja do noclegowni/domu dziecka. Zagrożeniem dla dzieci jest niedożywienie, brak opału w domu, brak butów na zimę i brak możliwości edukacyjnych. To są zagrożenia, z którymi państwo ma psi obowiązek walczyć, skoro głośno mówi o swojej szczególnej trosce i opiece.

W rankingu UNICEFu dotyczącego różnic w poziomie życia dzieci, Polska zajęła 21. miejsce (pod uwagę brano 24 państwa OECD). Okazuje się, że ubóstwo dzieci w Polsce jest wielkim problemem. To grupa najbardziej zagrożona ubóstwem – aż 22% z nich stoi przed groźbą życia w nędzy.

Ponownie PAH.

W świetle tego, jak realizowana jest szczególna opieka państwa nad rodziną i rodzicielstwem, szantażowanie nią w sprawie ustawy o związkach partnerskich (które, zaznaczmy, nie wymagają ani dofinansowań ani szczególnej, ani jakiejkolwiek innej opieki, chcą tylko mniej kłód pod nogami) jest szczytem nieprzyzwoitości i hipokryzji. Mówienie: „nie możemy nic zrobić dla osób żyjących bez ślubu, bo zbyt pochłania nas nicnierobienie w sprawie problemów rodzin z dziećmi, a to jest nasz konstytucyjny priorytet” jest doskonałą metodą zasłużenia sobie na order oratora. No, może jeszcze na podziękowania od biskupów, naszych ekspertów od dbania o rodzinę.

Advertisements

10 thoughts on “Matematyka szczególnej troski

  1. Korekta psobywatelska:
    „prawo do wspólnego opodatkowania”

    W „najbardziej zachowawczym projekcie”, czyli kadłubku Dunina nie ma nic o wspólnym opodatkowaniu, gdyż to przywilej dla komórek rozpłodowych, wróć, dla obywateli produktywnych, wróć, poddałom się. Akurat tu nie jestem w stanie dziwić się PO, chuchają na ten niedopinający się budżet, więc nie chcą kolejnych ulg dla nie wiadomo jak wielu ludzi. Przecież w tym samym czasie przegłosowali zachowanie funduszu kościelnego, skądś musi być na niego kasa. Tak samo cichosza o innych udogodnieniach skarbowych, zdaje się nawet dziedziczenie zostało jakoś tak sprytnie ujęte, żeby się nie wykręcić od podatku.

  2. Możliwe, projekty różniły się między sobą pod względem ilości unormowań. Mam wrażenie, że jeden z nich proponował wspólne opodatkowanie, oczywiście nie duninowski, bo ten to prawie nic nie proponował.

  3. @[wiki]
    No tak jak napisałom, dziedziczenie ustawowe, checked, ale partner nie jest w pierwszej / zwolnionej grupie jeśli chodzi o podatek od spadku. Sprytne. Nawet na ZUS partner się nie łapie. Co gorsza, to jedyny projekt jaki ma szansę w ogóle być dyskutowany, pod warunkiem że PO jeszcze coś z niego wytnie… (najlepiej prawo do zawarcia związku między osobami tej samej pci)

  4. ad podziękowania od biskupów…

    …a może by tak głodne dzieci nakarmić smażonym klerem z cebulką i koperkiem?

  5. Pingback: Rodzina idealna na przykładach krajowych | Naima w sieci

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s